20/05/2026
to nie tylko drony, ale także miny przeciwpiechotne. Filmu nie wrzućmy, bo wiadomo - spadniemy z rowerka, ale na stopklatce można zobaczyć jasny obłoczek „napędu miny”, wyrzuconej w górę na wysokość ok. 1 metra (przez oddzielny ładunek miotający). Sama detonacja miny następuje tuż po tym a 600 gramów TNT kończy „dzieło”.
Koszt produkcji: 10-20 USD.
Rosjanie słusznie boją się tej śmiercionośnej kombinacji radzieckiej miny lądowej z czasów sowieckich oraz nowoczesnego elektronicznego czujnika i zapalnika.
To mina przeciwpiechotna OZM-72 typu skaczącego. Ten potężny ładunek został zaprojektowany do zabijania wielu żołnierzy równocześnie, ze skutecznym promieniem zabijania 25-30 metrów. I producent ma na to urocze „badania”.
Wyzwalacz zapalnika to już iście diabelski zestaw do konfiguracji: wersja „sejsmiczna” wyczuwa ruch człowieka w promieniu 150 metrów a detonuje oba ładunki w odległości 15-20 metrów. Wersja „mikrofalowa” to prymitywny czujnik dopplerowski, o podobnym zakręcie detekcji. Wersja „na drut” to już czysto mechaniczne wyzwolenie rozpiętym drutem. No i jest jeszcze wersja radiowo, z oddzielnym wyzwalaczem.
Czujnik doplerowski RCWL-0516 kosztuje na Amazonie 7 USD za 5 sztuk, jest on masowo używany w cywilnych urządzeniach np. domowych czujnikach alarmu.
Niestety, jak słusznie zauważają Rosjanie, czujnik ten, z uwagi na cywilne pochodzenie, nie ma automatycznego rozbrojenia albo wymuszonej aktywacji po zadanym czasie. Co oznacza, że raz podłożony ładunek może na ofiary czekać latami. To koszmar czekający długo po zakończeniu wojny.
W wersji już dla totalnych freaków - czujnik wyzwolenia może być bezprzewodowy, działający także wieloczynnikowe, w topologii mesh (ostatnie dwie foto).