06/07/2026
Nie mogliśmy odmówić sobie udziału w otwartym spotkaniu Pani Ministry Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Polski Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, aby zapytać o kolejną podwyżkę płacy minimalnej od przyszłego roku. Rządowa propozycja podwyżki płacy minimalnej w 2027 roku zakłada wzrost najniższego wynagrodzenia o 3% (o 144 zł) do kwoty 4950 zł brutto.
Waldemar Rychert, przedstawiciel WIPH oddział Gniezno skierował kilka pytań do Pani Ministry. Niestety nie otrzymaliśmy konkretnych odpowiedzi na nasze pytania, gdyż narracja szła w kierunku jakby z góry ustalonego szablonu i scenariusza opartego na budowaniu komunikacji z potencjalnymi wyborcami.
Tymczasem dialog opiera się na dwustronnej komunikacji, kiedy jedna strona słucha drugiej. Celem winno być wzajemne zrozumienie, wymiana perspektyw i chęć usłyszenia co ma do powiedzenia nasz rozmówca. Niestety usłyszeliśmy sporo generalizacji a sens naszych wypowiedzi został mocno wypaczony.
Dlatego poniżej publikujemy do publicznej wiadomości list otwarty, który skierowaliśmy na ręce Pani Ministry:
👇👇👇👇👇👇👇👇👇
Pani Ministro, przedsiębiorcy nie kwestionują potrzeby godnych wynagrodzeń. Nasze pytania i obawy nie dotyczą tego, czy pracownicy powinni godnie zarabiać, bo powinni. Problem dotyczy tempa, mechanizmu i skutków ubocznych podnoszenia płacy minimalnej oraz tego, kto realnie ponosi koszt tych decyzji.
Dla lokalnych firm wzrost płacy minimalnej to nie tylko wzrost pensji brutto. To wzrost pełnego kosztu pracy, presja na całą siatkę wynagrodzeń, ryzyko podnoszenia cen, ograniczania inwestycji oraz trudności w zatrudnianiu osób młodych, mniej doświadczonych lub dopiero wchodzących na rynek pracy.
Chcemy, żeby wynagrodzenia rosły, ale na trwałych podstawach: przez wzrost produktywności, inwestycje, nowe miejsca pracy, rozwój lokalnych firm i realną konkurencję o pracownika. Nie wyłącznie przez administracyjne przerzucanie kosztów na obecnych przedsiębiorców.
Musimy też patrzeć na ten temat szerzej. Polska gospodarka działa dziś w warunkach globalnej niepewności, presji kosztowej, kryzysu demograficznego, rywalizacji technologicznej i rosnącej konkurencji międzynarodowej. W prezentacji Pracodawców RP bardzo wyraźnie pokazano, że Polska jest już dużą gospodarką, ale nadal ma niższą akumulację kapitału, problem z inwestycjami i poważne wyzwania demograficzne.
Jeżeli w takim otoczeniu płace rosną szybciej niż produktywność, a firmy nie zdążą z inwestycjami, automatyzacją i poprawą efektywności, to tracimy konkurencyjność. Dotyczy to szczególnie przemysłu i eksporterów. Firma usługowa działająca lokalnie może czasem przenieść część kosztów na klienta. Eksporter często nie może, bo konkuruje z dostawcami z Europy Środkowej, Europy Południowej, Turcji, Ukrainy czy Azji.
Widać to już w branżach pracochłonnych, takich jak meblarstwo. Dane branżowe wskazują na spadek produkcji sprzedanej, bardzo niską rentowność i znaczący udział firm nierentownych. W części opracowań wskazywano, że niemal 36% firm meblarskich było nierentownych, a rentowność branży spadła w pierwszej połowie 2025 r. do ok. 3,8%. Bank Pekao wskazywał z kolei, że same wyższe koszty pracy obniżyły rentowność segmentu meblarskiego o ponad 4 punkty procentowe między pierwszym półroczem 2021 i 2025 r.
To nie jest więc abstrakcyjna dyskusja. To jest pytanie, czy Polska chce utrzymać przemysł i eksport, czy będzie stopniowo wypychać produkcję do krajów tańszych kosztowo albo bardziej zautomatyzowanych.
Rząd często powołuje się na unijną dyrektywę o adekwatnych wynagrodzeniach minimalnych. Ta dyrektywa mówi jednak nie tylko o godnych płacach, ale także o produktywności, sile nabywczej, warunkach gospodarczych i regularnym, przejrzystym mechanizmie ustalania wynagrodzeń minimalnych.
Dlatego pytamy: czy Ministerstwo przed kolejnymi podwyżkami płacy minimalnej opublikuje ocenę skutków dla mikro, małych i średnich firm w podziale na branże, regiony i powiaty - tak, abyśmy nie rozmawiali wyłącznie o średnich krajowych, ale o realnych skutkach dla takich miast jak Gniezno i dla branż, które konkurują międzynarodowo?
Drugie pytanie: czy rząd rozważy mechanizm osłonowy dla mikro i małych firm, na przykład czasowe obniżenie pozapłacowych kosztów pracy od pierwszych etatów objętych płacą minimalną albo inne rozwiązania, które ograniczą ryzyko wzrostu cen, ograniczenia zatrudnienia, spadku inwestycji i wypychania części rynku do szarej strefy?
I trzecia sprawa: płaca minimalna nie jest wyłącznie sprawą Ministerstwa Pracy. To decyzja, która wpływa na eksport, inwestycje, inflację, szkolnictwo zawodowe, konkurencyjność przemysłu, rentowność MŚP i finanse publiczne. Dlatego przy tej rozmowie, obok Pani Ministry, powinien siedzieć także Minister Rozwoju i Technologii oraz przedstawiciele instytucji, które mają realny wpływ na powstawanie nowych zakładów pracy, rozwój terenów inwestycyjnych, wsparcie eksporterów, szkolnictwo branżowe i produktywne miejsca zatrudnienia.
Chcemy, aby wzrost płac w naszym mieście wynikał z konkurencji o pracownika, lepszej produktywności, nowych inwestycji i większej liczby jakościowych miejsc pracy, a nie wyłącznie z nakładania kolejnych kosztów na obecnych przedsiębiorców.
Daria Benke
Lewica - Powiat Gnieźnieński