18/01/2026
Na ten mroźny czas:
WYCIECZKA DO EGIPTU, CZYLI PEREGRYNACJE SIEROTKI
[Jeśli jeździcie na wycieczki do Egiptu, to zobaczcie, jak jeden z naszych rodaków przecierał tam szlaki już w XVI wieku.]
Wpis z cyklu: Z archiwum Zbyszka (oj, warto przeczytać :D )
Mikołaj Krzysztof Radziwiłł zwany Sierotką, wnuk Krzysztofa Szydłowieckiego, urodzony na zamku w Ćmielowie, właściciel m.in. Opatowa, w 1583 roku pielgrzymował do Ziemi Świętej, a także odbył podróż do Egiptu. Można go nazwać jednym z pierwszych polskich turystów, a nawet – muzealników. Prawdopodobnie to pierwszy P***k, który wszedł na piramidę. Jak pisał w swoim diariuszu (pamiętniku i swego rodzaju przewodniku) z podróży, czyli „Hierosolymitana peregrinatio Illustrissimi Domini Nicolai Christophori Radzivili” („Peregrynacja do Ziemi Świętej, Syrii i Egiptu 1582 – 1584”): „Miasto Memphis, sławne i w świętym, i w pogańskim piśmie; teraz oprócz małych ruin, i to ku południowi, żadnych inszych znaków nie widać, jedno wszystko piasek pokrył; ale piramides całe prawie widać jeszcze siedemnaście”. Obejrzał też słynnego Sfinksa, którego uznał za posąg „wszetecznicy”.
Nad brzegami Nilu widział swojskie bociany, „którzy tam zalatają od nas”. W samej rzece zaś pływały „konie morskie”, a raczej rzeczne, gdyż chodzi o hipopotamy (gr. hippos – koń, potamos – rzeka). Oczywiście zobaczył też elefanty i krokodyle, a jakże.
Sierotka odbył nawet wycieczkę do wnętrza piramidy, dokonując przy okazji zakupu ciekawych pamiątek: „Przy jednej dosyć wielkiej pyramide wpuściliśmy się w jedno antrum, głębokie kilkanaście łokiet, gdzie potem w skale pod ziemią naleźliśmy wiele antra albo pieczur, w których wielkie mnóstwo ludzi pochowanych było, z których ciał mumia biorą. Kupiłem natenczas dwie ciele zupełne, mężczyzny i białej głowy, u Arabów, któreśmy naleźli w trunach, obie za dwa cekiny”.
Określenie „mumia biorą” wzięło się stąd, że w owym czasie sproszkowane mumie traktowano jako kosztowne, ale skuteczne lekarstwo na wszelkie dolegliwości, ze względu na bitumin – dość unikalny składnik, który miały zawierać. Mikstura z ziół i sproszkowanych zwłok wywoływała co najwyżej mdłości, ale nie wnikajmy zanadto w szczegóły.
Sierotka miał zgoła inne zamiary wobec mumii płci obojga, niż przyrządzenie z nich magicznej mikstury. Z pasją ‘muzealnika’ 😉 relacjonował: „Umyśliłem wziąść z sobą ty ciała, abym to był tu w Europie pokazał, jako je tam najdują, zwłaszcza że całkiem nie widziałem, aby tu kiedy w nasze kraje przywieźć kto miał”. Zebrał poza tym sporą ilość eksponatów prosto z krainy faraonów: „tak ze wszystkim, jako uwinione były, każde ciało na troje rozdzieliwszy, kazałem włożyć w krobie wielkie, ze było sześć pudeł długich, a siódme z różnymi bałwanami”.
Na statku, wracającym do Europy musiało być ciekawie, ponieważ wiózł też ze sobą Radziwiłł całkiem pokaźny zwierzyniec, w którym były m.in. lamparty, „kozierożce” czy „koczkodany”. Niestety, unikalne pamiątki z wycieczki nie dotarły do naszej ziemi. Mumie zostały wyrzucone po drodze do morza, gdyż: „Pospolicie twierdzą żeglarze, iż w którymkolwiek okręcie jest mumia, albo wielkiego niebezpieczeństwa, albo zginienia okręt nie ujdzie”. Z resztek innych suwenirów Sierotka został ograbiony na terenie Włoch. Na szczęście powrócił cało w rodzinne strony, a literacki owoc wyprawy stał się szybko bestsellerem literatury podróżniczej.