01/04/2025
Było ciepłe, jesienne popołudnie.
Przez otwarte okno wpadało rześkie powietrze niosące resztki radosnego ćwierku ptaków. Przygasające promienie słońca przebijały się przez żaluzje rzucając poszatkowany cień na mój pstrokaty dywan.
Nigdy nie umiałem uczyć się przy biurku – zawsze wolałem leżeć na podłodze. Wokół mnie porozrzucane były zeszyt i książka do historii oraz luźne kartki notatek.
Miałem 16 lat.
Właśnie zacząłem liceum.
Byłem w klasie humanistycznej, więc i rozszerzona historia wracała co drugi dzień niczym obietnice Glapińskiego o stopach procentowych.
Byłem przytłoczony ilością materiału, który musiałem przyswoić, a w szczególności liczbą dat.
Od małego będąc wychowanym przez nauczycieli (i dziadkowie i rodzice) miałem wpajane, że nauka jest najważniejsza.
Leżąc tak otoczony papierami zadawałem sobie jedno bardzo ważne pytanie:
„Na ch** mi to? Po co mam znać te wszystkie daty? Dlaczego nie uczę się czegoś przydatniejszego? Już wolałbym pójść na rower, czy deskę – przynajmniej bym się poruszał.”
Niestety, odpowiedzi nie znalazłem do dziś, a mam na karku już prawie 4 dychy.
I tak oto skończywszy studia i otworzywszy własną firmę zdałem sobie sprawę, że … nic nie wiem.
Nic nie wiem o prawdziwym życiu.
Daty, których uczyłem się w liceum dawno wyleciały (oprócz klasyków typu 1410 i 1939 pamiętam jeszcze 1789 – ale tylko dlatego, że cyferki są po kolei), a ja nadal nie wiem jak:
- zarabiać prawdziwe pieniądze
- wynegocjować dobrą stawkę za moją pracę
- sprzedać swoje umiejętności
- zarządzać projektami
- zatrudniać ludzi
- dbać o swoje zdrowie (chociaż tutaj skarbnicą wiedzy nr 1 był Men’s Health – do dziś pamiętam, że aby kupić jeden numer musiałem na niego dwie godziny dawać korki, lol…)
- zarządzać nadwyżką pieniędzy, które udało mi się zarobić
Niestety, w naszym systemie edukacji wciąż liczy się to, żeby coś zapamiętać, a niekoniecznie zrozumieć czy zastosować w praktyce. Efekt? Uczniowie zaliczają testy, ale często nie potrafią wykorzystać tej wiedzy w prawdziwym życiu.
Dlatego właśnie pracodawcy narzekają na brak umiejętności miękkich, krytycznego myślenia i zdolności rozwiązywania problemów. Co nam, przedsiębiorcom, po tym, że kandydat świetnie pamięta bitwy średniowieczne i tablicę Mendelejewa, skoro często nie potrafi efektywnie komunikować się w zespole, zarządzać projektem czy adaptować się do zmieniających się warunków.
I stąd właśnie wziął się pomysł na to, by pokryć lukę w systemie edukacji i przygotowywać młodzież do prawdziwego życia.
Takiego, w którym nie liczy się to, ile zapamiętałeś, a to, jak szybko potrafisz rozwiązać problem.
Od października w Co Ludzie Powiedzą odpalamy Akademię Przyszłych Liderów – miejsce, w którym nastolatkowie nauczą się tego, czego nie dowiedzą się w szkole.
Link w komentarzu.