13/11/2015
Dzisiaj nie mogłam zrobić treningu i doszłam do pewnych wniosków, którymi chce się z Tobą podzielić. Wiem, że bycie fit jest teraz modne, ale nie o modę tu chodzi:)
Ćwiczę od dwóch lat, regularnie od roku i z dumą patrzę na wszystkie etapy, których doświadczyłam od początku do momentu, w którym jestem teraz.
Początek był bardzo trudny, charakteryzował się ogromną niechecią, brakiem konsekwencji oraz niezwykłą kreatywnością w tworzeniu nowych wymówek. Jak tylko pot pojawiał się na mojej twarzy czułąm ogromny dyskomfort i chciałam jak najszybciej zakończyć ćwiczenia. Po jakimś czasie znalazłam sobie cel, który dotyczył mojej sylwetki ,chciałam go osiągnąć, wiec narodziła się motywacja, próba sprawdzenia czy dam radę. Kolejny był nawyk z którego ostatecznie zrodziła się miłość do ćwiczeń i zdrowego trybu życia. Efekty cieszą, ale nie są już najważniejsze - najważniejsza jest radość, która płynie kiedy przekraczam swoje możliwości, kiedy czuję , że nie dam rady, a jednak radę daję, kiedy mam kontakt ze swoim ciałem i czuję jego siłę oraz wyjątkowość i w końcu kiedy czuję zmęczenie po i wiem, że mogę szczerze pogratulować sobie dobrego treningu.
Przekładam tą drogę na każde kolejne wyzwanie - wiem, że na początku jest trudno, ale wiem też, jak ten trud się opłaca.
Spróbuj - warto!:)
Dobranoc