11/08/2026
Ostatnio przyjaciółka zapytała mnie, jak ja to robię, że w trudnych momentach nie wychodzę z siebie, kiedy rzeczywistość kompletnie wymyka się spod kontroli.
I zaczęłam się nad tym zastanawiać.
Bo przecież nie zawsze tak było. I nie nauczyłam się tego w jeden dzień. Uczyłam się bardzo długo — metodą prób i błędów, szukając, czytając, obserwując siebie i sprawdzając, co naprawdę mi pomaga.
Chyba najważniejsze było zrozumienie, że nie wszystko da się przewidzieć. Nie wszystko da się naprawić od razu. I nie nad wszystkim będę miała kontrolę.
Mogę za to coraz lepiej zauważać, co dzieje się ze mną.
Czasem pomaga mi świadomy oddech. Czasem odejście na chwilę. Telefon do bliskiej osoby i spojrzenie na sytuację z innej perspektywy i z nowymi pomysłami. Czasem zajęcie rąk czymś prostym, kiedy głowa ma już za dużo. I małe przerwy, które staram się układać w swoim tygodniu, zanim naprawdę zabraknie mi siły.
Pomagają mi też książki, dzięki którym lepiej rozumiem, dlaczego działamy tak, a nie inaczej.
Jedną z nich jest „Życie z ADHD. Brakująca instrukcja obsługi” Olimpii Jenczek . Lubię takie samorzecznicze książki, pisane z perspektywy własnego doświadczenia. Pomagają lepiej zrozumieć siebie, innych i otaczający nas świat. Dają też konkretne sposoby i podpowiedzi, z których możemy wybrać coś dla siebie.
Bo czasem samo zrozumienie, dlaczego coś się z nami dzieje, sprawia, że trochę łatwiej sobie z tym poradzić.
Nie zawsze jestem spokojna. Nie zawsze mi wychodzi.
Ale coraz lepiej wiem, gdzie do tego spokoju wracać. 🤍
A co pomaga Wam, kiedy wszystko zaczyna wymykać się spod kontroli? Napiszcie. Może stworzymy tutaj razem małą listę rzeczy, po które można sięgnąć w trudniejszym momencie.