23/07/2025
Odbyłem ostatnio niezwykle inspirującą rozmowę ze znajomą panią psychiatrą. Poza ogólnym tematem kondycji rodzaju ludzkiego pod koniec pierwszej ćwiartki XXI wieku, pani doktor pozwoliła sobie na bardzo konkretne wyznanie. Otóż na podstawie swojej także ćwierćwiecznej kariery i rozmów z tysiącami pacjentów, którym dotychczas udzieliła pomocy, z dużą dozą dezynwoltury uświadomiła mnie, iż większość osób, z którymi ma styczność w codziennej praktyce, przychodzi z problemami dotyczącymi… pracy! Może nie wydaje się Wam to aż tak zaskakujące, ja jednak byłem co najmniej zdumiony, obstawiając raczej wszelakie tragedie, dramaty czy kryzysy życia osobistego, jako powód szukania pomocy u psychiatry.
Bo tak na zdrowy rozum, czym jest praca dla współczesnego człowieka i jaką rolę odgrywa w jego życiu? Powstały na ten temat niezliczone ilości książek, artykułów, czy wpisów na Facebooku, więc pozwolę sobie nie eksplorować filozoficzno-egzystencjalnego wymiaru pracy, a jedynie zaznaczę, że jest ona CHOLERNIE WAŻNYM elementem naszej codzienności. Zbyt istotnym, by lekce ją sobie ważyć, tkwiąc w zawodach / środowiskach, które wyrządzają nam więcej szkody niż pożytku. Pojadę banałem, ale pamiętajmy o tym, że życie ma się tylko jedno (mówię to z pozycji ateisty, kto uważa inaczej – ma do tego prawo) i nie warto chyba większości tego życia spędzić na utyskiwaniu, psioczeniu, walce z uciskiem w dołku, czy w końcu poddawaniu się długotrwałym terapiom środkami psychoaktywnymi, w odpowiedzi na myśl o swojej pracy…