14/07/2022
Prowadząc własną firmę warto o urlopie pomyśleć dużo wcześniej. Nie mówię tu o pracowakacjach, ale o totalnym resecie, który również jest potrzebny.
Pokusa bywa duża, bo pracuję zdalnie, mam mobilne biuro, więc nie ma większego znaczenia z którego miejsca aktualnie działam, ważny internet. Ale czy naprawdę chcę być ciągle w pracy, odpowiadać na maile, pilnować, pisać, robić, itd?
Nie bardzo. Mimo, iż nie znikam w 100%, to mój kontakt z firmą jest spontaniczny i bardzo mocno ograniczony?
Jak się do tego przygotowuję?
📍 do moich stałych Klientów wysyłam z wyprzedzeniem (czasem 3-4 tygodnie) informację o planowanym urlopie. Między innymi z prośbą, o wrzucenie pilnych zadań wcześniej.
📍 co tylko mogę automatyzuję. Publikacje w social media, wysyłki newsletterów, teksty na blogach czy aktualizacje.
📍 z wyprzedzeniem przesyłam i szykuję zadania dla zespołu, z bardzo konkretnymi wytycznymi, aby nie było potrzeby kontaktu ze mną.
📍 ustawiam przelewy do ZUS, US, media itp - te instytucje nie interesują się moim urlopem - niestety.
📍 co za tym idzie, z wyprzedzeniem wysyłam dokumenty do księgowej, w razie potrzeby dosyłam braki - tak jestem umówiona.
📍 rozliczam się z zespołem, podwykonawcami i przelewam własną pensję (tak mam u siebie wypłatę - o tym innym razem jeśli chcecie) - także ustawione.
📍 ustawiam autoresponder na moim mailu z wiadomością o urlopie.
To główne punkty szykowania się do urlopu 😊 i wydawałoby się, że lista nie jest długa, ale warto pamiętać, że poszczególne z tych zadań też trzeba przemyśleć. Zgrać copywriterów, przygotować grafiki - nikt też "od ręki" wszystkiego nie zrobi. Sezon urlopowy nie tylko jest w mojej firmie.
No i trzeba pamiętać o finansach - nie jestem na etacie, więc nie dostanę pensji za nic 😊😁 Warto przewidzieć i policzyć dużo wcześniej niż miesiąc przed.
Jak widzisz, dzieje się. A Ty, jesteś już gotowa na urlop?
--------
Zdjęcie: Mika Szymkowiak Fotografia