04/08/2026
Od 2 sierpnia w UE obowiązują nowe zasady dotyczące części treści tworzonych przez AI.
Najważniejsze od razu:
nie trzeba oznaczać każdego posta, grafiki albo maila tylko dlatego, że przy jego przygotowaniu pomogła sztuczna inteligencja.
Nowe zasady dotyczą konkretnych sytuacji, w których odbiorca może zostać wprowadzony w błąd.
Najprostszy przykład to deepfake.
To obraz, nagranie audio albo wideo wygenerowane lub zmienione przez AI, które przypomina istniejącą osobę, miejsce, przedmiot lub wydarzenie i fałszywie wygląda na autentyczne.
Jeżeli firma używa takiego materiału, musi jasno ujawnić, że został wygenerowany albo zmieniony przez AI.
Przykład?
Nagranie głosu znanej osoby, która nigdy tych słów nie wypowiedziała.
Film, który sugeruje prawdziwe wydarzenie, choć do niego nie doszło.
Albo wideo przedstawiające istniejącą osobę, miejsce lub zdarzenie tak, że odbiorca uzna je za autentyczne, choć zostało wygenerowane albo zmienione przez AI.
Druga sprawa to chatboty.
W tym przypadku formalny obowiązek dotyczy przede wszystkim dostawcy systemu: ma go zaprojektować tak, by użytkownik wiedział, że komunikuje się z AI, chyba że wynika to jasno z sytuacji.
Dla zwykłej firmy wniosek jest prosty: nie warto budować obsługi na udawaniu człowieka. Klient powinien rozumieć, czy rozmawia z botem i kiedy sprawę przejmie osoba.
Trzecia sytuacja to teksty o sprawach publicznych.
Jeżeli taki tekst został wygenerowany albo zmieniony przez AI, ma informować społeczeństwo i nie przeszedł rzeczywistej ludzkiej kontroli redakcyjnej, również wymaga wyraźnego oznaczenia.
Co to oznacza dla normalnej firmy?
Pomoc AI przy napisaniu posta, opisu usługi, maila czy oferty nie daje automatycznie obowiązku dodawania etykiety.
Warto za to sprawdzić trzy rzeczy:
czy publikujemy realistyczny obraz, głos albo film, który może udawać prawdziwą osobę lub wydarzenie;
czy klient wie, kiedy rozmawia z automatycznym asystentem;
czy tekst o sprawach publicznych przeszedł faktyczną kontrolę człowieka.
To nie jest powód, żeby przestać korzystać z AI.
To powód, żeby nie udawać rzeczywistości tam, gdzie odbiorca ma prawo wiedzieć, z czym ma do czynienia.
Ten post nie jest poradą prawną. Przy realistycznym filmie, głosie albo nietypowym zastosowaniu warto sprawdzić konkretny przypadek.