10/05/2026
Wbijam na fuchę z samego rana, a inwestorka od progu ze zdjęciami z Pinteresta: "Panie majstrze, tu ma być domowe SPA, taki minimalizm, relaks, prysznic walk-in, bez progów".
Patrzę na ten sajgon... Młody siedzi na starym kiblu w kłębach pyłu, kujemy to do gołej cegły, rury na wierzchu trzymają się na słowo honoru i trytytki (kto widział foty z demontażu ten wie). Mówię jej: "Pani kierowniczko, z tego gruzowiska to ja co najwyżej mogę bunkier na trzecią wojnę ulepić". Ale dobra, zaliczka weszła na konto, to robimy.
Trzy dni jedliśmy kurz, popijając najtańszymi energetykami z dyskontu. Potem dzwoni mój szef. Mówi, że to składane drewniane siedzisko pod prysznic, co miało być "banalne do montażu", wymaga jakichś kosmicznych kołków, bo inaczej wyrwie płytki razem z klejem, jak chłop na tym usiądzie. I dodaje: "Tylko mi tej szyby z czarnym profilem nie stłuczcie przy wnoszeniu, bo to kosztuje więcej niż wasza wypłata, a na premię i tak nie licz, bo za dużo prądu na budowie zużywacie". Klasyk.
Żeby zgubić spadki do tego odpływu liniowego w wielkim formacie i zgrać te drewnopodobne płytki z kamieniem, to zjadłem dwie p**i fajek. Wiertła w tym gresie paliły się szybciej niż moje chęci do życia w poniedziałek rano.
Ale na koniec? Zdejmuję folie, odpalam wodę (spływa idealnie, zero kałuż), siedzisko trzyma jak zabetonowane, a klientka patrzy i mówi, że "magia" i "jak w pięciogwiazdkowym hotelu". Magia to jest to, że mój kręgosłup po wnoszeniu tego szkła jeszcze w ogóle funkcjonuje :D
A wy co? Jak tam wasze walki z łazienkami? Było u was kiedyś takie kucie do żywego i lepienie pałaców z gruzu, czy trafiają wam się tylko czyste deweloperskie ściany? I co najgorszego wyciągnęliście ze ściany po poprzednich "fachowcach"? Dawajcie swoje historie w komentarzach, bo stoję w kolejce na hurtowni i mi się nudzi. 👇
A wspiera nas:
Tarti Żyrardów
Budowlany Expert