26/08/2026
Uwielbiam murale.
Krążę z kamerą po moim mieście i podczas każdej podróży, szukając i wyłapując właśnie tych form zaangażowanej społecznie sztuki, której piękno przemawia do naszych zmysłów, a treść prowokuje do przemyśleń.
I tak już od dłuższego czasu miałam ogromną ochotę wybrać się do Sperone, jednej z dzielnic na przedmieściach Palermo, zapomnianych przez administrację publiczną i owianą niechlubną sławą , gdzie sztuka miała przynieść nadzieję, walczyć z zapomnieniem i rezygnacją i zmienić coś wreszcie na lepsze.
Z prywatnej iniziatywy mieszkańców, Sperone zmieniło się nagle w centrum streetartu.
Od paru lat zaczęły powstawać tam jeden po drugim przepiękne, olbrzymie murale pokrywające szare ściany bloków z wielkiej płyty.
Artyści działający w Palermo, jak Igor Scalisi Parminteri, artyści lokalni aktywni na całym świecie jak Giulio Rosk i światowe sławy Street artu jak chociażby Millo, rok po roku zostawiają swój ślad na ścianach Sperone, zamieniając okolice w przestrzeń muzealną i idealnie spełniając typową dla streetartu rolę społeczną.
Niestety niezbyt dobra opinia o tej dzielnicy i przestrzegający mnie ciągle przed nią znajomi, skutecznie oddalały mnie od wymarzonego celu.
Czasami jednak los wie co robi czeka tylko na właściwy moment.
Bo kto by pomyślał że trafię tam wreszcie w miniony weekend z założycielem fundacji Il Made in Sicily,która zajmuje się między innymi promocją kultury sycylijskiej na świecie, a naszym przewodnikiem będzie jeden z mieszkańców Sperone, który o swoją dzielnicę walczy jak lew i zna historię każdego muralu.
Czy mogłabym wymarzyć sobie bardziej autentyczne, prawdziwe doświadczenie? No chyba nie..
Czasami warto cierpliwie poczekać…
A jeśli też macie ochotę się tam wybrać, chętnie pomogę. Na prawdę warto!
Grazie Giovanni Callea e 𝒊𝒍 𝐌𝐚𝐝𝐞 𝐢𝐧 𝐒𝐢𝐜𝐢𝐥𝐲