23/05/2026
Dziś mija kolejna, 34 rocznica zamachu na Giovanni Falcone.
300 kg trytolu podłożonego pod autostradę, wybuch, śmierć 5 osób a półtorej miesiąca później, ta sama dynamika i śmierć Paolo Borselino.
Odkąd żyje w Palermo, to dla mnie dzień wyjątkowy, wzruszam się ich poświęceniem za każdym razem kiedy o tym mówię, moje serce wypełnia wdzięczność i staram sie zawsze wziąć udział w powtarzających się co roku obchodach.
Dziś wspominam Ich inaczej. Jakiś czas temu miałam zaszczyt i szczęście odwiedzić biura Falcone i Borselino w sądzie w Palermo.
Biura do którego przeniesiono ich w trosce o ich życie, po zapachach w których zginął Rocco Chinnici, ówczesny szef działu antymafijnego w prokuraturze Palermo.
Biura gdzie zbierane zostały materiały dowodowe do Maxi Processo z 1986 roku, pierwszego i największego ciosu wymierzonego w Cosa Nostra, który był też "wyrokiem smierci" na obu naszych bohaterów.
Jasne było ze mafia nie odpuści im tego i prędzej czy później się zemści...
Wchodząc w tą przestrzeń, którą wypełnia prawię sakralna cisza, gdzie unosi się historia, gdzie czuć nadal obecność tych niezwyklych ludzi, niesposób się nie wzruszyć.
Przez głowe pedzą myśli a serce wypełnia wdzięczność i duma że opowiadając o Nich, możemy przyłożyć się choć troszeczkę do ich nieśmiertelności. Bo już starozytni wiedzieli ze dopóki żyje pamięć o człowieku, w pewnym sensie nadal żyje on sam.