02/11/2023
Zaczynaj z wizją końca…
Siostra zabrała mnie ostatnio na stand-up. W trakcie wystąpienia stand-uperka nabijała się z ludzi, którzy przeżywają kryzys wieku średniego żyjąc ultrazdrowo. Nie piją, nie palą, nie jedzą glutenu, laktozy, węglowodanów, biegają maratony i morsują. Artystka pytała ze sceny: „Myślicie, że oni wiedzą, że podobnie jak wszyscy inni ludzie na świecie kiedyś jednak umrą?”. Ponieważ czuję, że zaliczam się do tej grupy „Senior Fit Freaków”, odpowiadam: „Tak, wiem, że kiedyś umrę. Dbam jednak o siebie, by jak najdłużej być sprawną i by nigdy nie być obciążeniem dla mojego syna”. Myśli o śmierci towarzyszą mi nader często i zaskakująco to myśli o śmierci są dla mnie wyznacznikiem, jak żyć.
Pamiętam jak dwadzieścia lat temu przeczytałam w książce Stephena Coveya „Siedem nawyków skutecznego działania” wyzwanie, które proponował w ramach kształtowania nawyku „zaczynaj z wizją końca”. Proponował, byśmy wyobrazili sobie, że jesteśmy w kaplicy i czekamy na pogrzeb. Widzimy, że jest to pogrzeb w typowo amerykańskim stylu, bo za chwilę o zmarłym będą mówili jego bliscy. I teraz najtrudniejsza część tego eksperymentu – wyobraź sobie, że w trumnie leżysz Ty. Tak, to jest Twój pogrzeb. Za chwilę Twoi bliscy będą mówili o Tobie i Twoim życiu. Co szczerze, ale tak zupełnie szczerze chciałbyś od nich usłyszeć? Że jakim człowiekiem byłeś? Że jak Cię wspominają?
Ten eksperyment na lata dał mi do myślenia. Gdy urodził się mój syn, usiadłam i napisałam, co konkretnie chciałabym usłyszeć od niego w dniu jego osiemnastych urodzin. Wiem też dokładnie, co chciałabym usłyszeć od niego, gdy będzie się ze mną żegnał po raz ostatni. Tak, wiem dokładnie, co chciałabym usłyszeć na swoim pogrzebie. Chciałabym usłyszeć, że zostałam zapamiętana jako osoba bardzo pozytywna, szukająca szans w zagrożeniach, zarażająca dobrą energią i sprawiająca, że ludzie czują się przy mnie dobrze. Chciałabym, by pamiętano mnie jako osobę, która nie ocenia, nie osądza i nie wtrąca się w życie innych ludzi. Marzy mi się, by ludzie, wspominając mnie, uśmiechali się i mówili, że wniosłam w ich życie choć odrobinę dobra.
A Wy? Myśleliście kiedyś, jak chcielibyście być wspominani? Może ten dzisiejszy dzień Wszystkich Świętych jest dobrą okazją, by zaczynać z wizją końca i pomyśleć o tym, co zrobić, by inni wspominali nas z miłością? Życzę nam wszystkim wiele pięknych i budujących przemyśleń!