06/03/2026
Z życia wzięte.
Coraz częściej widzę proces w stylu: „wrzuć decyzję urzędu do AI i wygeneruj skargę o pozwolenie na budowę”. Technicznie – tak, to możliwe. W praktyce – to bardzo zła droga.
Sztuczna inteligencja potrafi w 15 minut wygenerować kilkadziesiąt stron pisma pełnego paragrafów, cytatów z ustaw i „prawniczo brzmiących” argumentów. Problem w tym, że w ogromnej części są to argumenty pozorne, nietrafione albo kompletnie niezwiązane ze sprawą.
Efekt?
Urzędy zaczynają być zasypywane setkami stron skarg i odwołań, które trzeba przeczytać, przeanalizować i formalnie rozpatrzyć — mimo że często nie wnoszą nic merytorycznego do sprawy.
To prosta droga do:
• wydłużenia postępowań dla wszystkich
• przeciążenia urzędników dokumentami
• rozmycia faktycznie ważnych argumentów w morzu „AI-owego tekstu”
AI może być świetnym narzędziem pomocniczym — do uporządkowania myśli, sprawdzenia struktury pisma czy zebrania przepisów. Ale odpowiedzialność za treść, argumenty i sens pisma nadal musi brać człowiek.
W sprawach takich jak pozwolenie na budowę liczy się precyzja, znajomość stanu faktycznego i konkretne zarzuty, a nie liczba wygenerowanych stron.
Technologia powinna usprawniać procesy.
Nie zamieniać je w wyścig na to, kto wygeneruje więcej papieru w 15 minut.
p.s.
Napisałem ten felieton przy użyciu AI :)
Wszystkie wydarzenia, fakty są przypadkowe i nie można ich powiązać z żadnymi faktami w rzeczywistości.
Spokojnego weekendu!
TRR