23/09/2026
GIRLS OF WARSAW
Nie wchodząc w relacje między dziewczynami ani w to, kto z kim i dlaczego - z perspektywy marketingu interesuje nas tutaj zupełnie inna kwestia.
Czy udział w dużym projekcie medialnym zawsze jest dobrym interesem wizerunkowym?
Na pierwszy rzut oka kalkulacja wydaje się prosta: duży projekt, ogromny zasięg, rozpoznawalność, nowe możliwości i finansowy boost.
W komunikacji marki istnieje jeszcze jedna zmienna, o której łatwo zapomnieć: kontrola nad własnym wizerunkiem.
Jeżeli nie masz wpływu na to, które fragmenty zostaną wykorzystane, w jakim kontekście się pojawią, jak zostaną zmontowane i jaką narrację o Tobie ostatecznie zobaczy odbiorca - oddajesz część kontroli nad tym, jak jesteś postrzegana.
Zaczyna się prawdziwa kalkulacja PR-owa.
Wynagrodzenie za udział można policzyć. Wartość utraconego zaufania, reputacji czy określonego pozycjonowania marki - już zdecydowanie trudniej. Nie chodzi więc o to, żeby oceniać, czy udział w takim projekcie jest dobry albo zły.
Chodzi o zadanie sobie pytania: Czy wiem, co dokładnie zyskuję - i jakie ryzyko biorę na siebie?.
Małe marki również często dostają propozycje, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak ogromna szansa: współpraca, wydarzenie, viralowa kampania, udział w dużym projekcie czy ekspozycja przed nową publicznością.
Duży zasięg nie zawsze oznacza dobry zasięg.
Duża ekspozycja nie zawsze oznacza dobry PR.
A duża okazja nie zawsze jest okazją dla każdej marki.
Dlatego przed powiedzeniem „tak” warto przeanalizować nie tylko ile możemy na tym zarobić, ale również: jak będziemy pokazani, kto kontroluje narrację i co może się wydarzyć, jeśli finalny efekt będzie zupełnie inny od tego, którego się spodziewaliśmy.
I właśnie - ile może kosztować później odbudowanie wizerunku?
Z tej perspektywy warto patrzeć na podobne projekty. Nie przez pryzmat dram, ale przez kalkulację ryzyka wizerunkowego.