Self - Terapia i Rozwój

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: firmę

Self - Terapia i Rozwój Specjalistyczne Gabinety Terapeutyczne. Psychoterapia; Coaching; Szkolenia.

16/09/2026

Jaki terapeuta, taka rada 😉

07/09/2026

Niby to takie proste. Jeżeli spieramy się o fakty i jedna osoba uważa, że coś jest prawdą, a druga - że nią nie jest, to wystarczy tylko znaleźć wiarygodne dane, przedstawić dowody i mamy werdykt. Czyż nie? No właśnie nie. Ponieważ prawda to jedno, a ludzkie przekonania - drugie.
🗣️⚔️
Nigdy wcześniej dostęp do informacji nie był tak banalnie prosty, szybki i powszechny. I jednocześnie nigdy wcześniej, jako społeczeństwo tak trudno nie dochodziliśmy do wspólnych wniosków w sprawach publicznych. Latami uważano, że błędne poglądy biorą się głównie z braku wiedzy, więc wystarczy tę wiedzę ludziom dostarczyć, by zmienili zdanie. Był to tzw. model deficytu informacyjnego, który, jakoś tak, nijak nie był w stanie wytrzymać konfrontacji z danymi. Tak się bowiem składa, że fakt-checking raczej rzadko prowadzi do trwałej zmiany opinii, zaś samo zetknięcie się z dobrze udokumentowanymi informacjami bardzo często doprowadza do tego, że... wcześniejsze przekonania odbiorcy umacniają się.
✔️❌
Dlaczego? Cóż, najprostsze wyjaśnienie tego smutnego fenomenu można ująć w dwóch słowach: bo mózg. Mózg to niezwykła organiczna maszyna, majstersztyk powstały w efekcie setek milionów lat ewolucyjnych potyczek. No i jakoś tak się niefortunnie składa, że pomiędzy tak zwanym prawdziwym światem, a tym, co serwuje nam mózg, jest pewna rozbieżność. W zasadzie to można powiedzieć, że to, co otrzymujemy jako produkt końcowy jest narażone na parę uogólnień i uproszczeń. Jest to tak zwane kodowanie predykcyjne i w dużym uproszczeniu oznacza ono, że mózg nieustannie przewiduje sobie, co za chwilę zobaczy, usłyszy czy poczuje, korzystając z tego, co już wie o świecie. A dopiero później konfrontuje te przewidywania z napływającymi informacjami. Dlaczego tak się dzieje? Bo jest to rozwiązanie dużo tańsze energetycznie.
📉🧠
Dla zobrazowania, wyobraźmy sobie taką oto scenkę. Wchodzisz do kuchni i kątem oka widzisz na blacie coś czerwonego. Gdyby mózg nie działał w tej swojej taniej opcji energetycznej, wówczas musiałby określić kształt, rozmiar, funkcję i znaczenie tego czegoś. Jednak, no właśnie, wcześniej widział w tym miejscu jabłko, więc zadziała tanioenergetycznie i - bazując na rachunku prawdopodobieństwa, podpowiadającym najbardziej prawdopodobny scenariusz- zakomunikuje nam: "to jabłko". Rzecz jasna, ten najbardziej prawdopodobny scenariusz nie zawsze musi się ziścić. Dlatego właśnie gdyby na stole jednak leżała czerwona piłka, wówczas przez ułamek sekundy moglibyśmy zobaczyć w niej najpierw jabłko. A dopiero później, po nadejściu skorygowanych danych, trafniej dokonać rozpoznania.
🧐🍎
To bez wątpienia wielka zaleta tego systemu. Zamiast bowiem analizować świat od podstaw za każdym razem, gdy się z nim stykamy, mózg wykorzystuje to, co już wie i sprawdza, czy rzeczywistość pasuje do jego przewidywań.
No i właśnie. Przez większość czasu mechanizm ten działa naprawdę świetnie. Problem zaczyna się wtedy, gdy przewidywania nie dotyczą prostych jabłek, lecz nieco bardziej skomplikowanych bytów i niebytów: ludzi, instytucji, wydarzeń, czy informacji, które próbują podważać nasz obraz świata. Ponieważ mózg w takiej sytuacji nie tyle "patrzy" na świat i wyciąga z niego wnioski, ile nieustannie porównuje to, co dostaje, z tym, czego się spodziewał. Jeśli więc różnica jest niewielka, wówczas wszystko gra i buczy. Jeśli jednak jest duża, wtedy pojawia się zgrzyt. Ponieważ informacja nijak nie zgrywa się z modelem rzeczywistości.
➡️⬅️
I właśnie dlatego często dzieje się tak, że gdy dostajemy nowe dane, to bynajmniej nie aktualizujemy swoich przekonań. Przebudowanie modelu świata, z którym tak dobrze oswoił się już mózg kosztuje bowiem więcej niż przyznanie racji tym informacjom, które nie do końca zgrywają się z naszym przekonaniem. Dlatego właśnie kiedy do tego biologicznego, ewolucyjnego mechanizmu dokładamy algorytmy, które w każdej sekundzie podsuwają nam kolejne treści zgodne z naszymi oczekiwaniami, wówczas zaczynamy tkwić w środowisku nieustannie "karmiącym" nasz model rzeczywistości. A mózg to lubi. Bo to wiele nie kosztuje, a prawidła wszechświata, optymalizujące energię na każdym kroku, bardzo mocno go w tym wspierają.
💫📲
No i cóż. Architektura platform społecznościowych jest rezultatem konkretnych rozwiązań i decyzji technologicznych, biznesowych oraz regulacyjnych. Naukowcy sugerują więc, że obok dyskusji o tym, jak przekonać ludzi do faktów, powinna także pojawić się refleksja nad tym, jak projektować systemy, które nie będą nieustannie wzmacniały naszych poznawczych przyzwyczajeń. Dzisiejszy sposób działania algorytmów coraz wyraźniej staje się nie tylko kwestią technologiczną, ale i społeczno-polityczną. A nam coraz częściej już brakuje warunków, w których człowiek (a właściwie jego mózg) może zdobyć powód, możliwość i gotowość poznawczą na zmianę swojego zdania.
Dzisiejszy zalgorytmizowany świat potrzebuje ludzi, którzy potrafią rozpoznać ten moment, w którym mogą się mylić. I to chyba jest najważniejsze.



/Knorr, Anna, and Małgorzata Kossowska. Demokracja w epoce algorytmów. Dlaczego rzetelne informacje nie wystarczą do podtrzymania debaty publicznej. Raport Behaviour in Crisis Lab. Kraków: Behaviour in Crisis Lab, Uniwersytet Jagielloński, 2026/

02/09/2026

📖 "Potrzeba opowiadania sobie przeszłości własnej rodziny w wielu ludziach jest bardzo silna” pisze Joanna Chmarzyńska – Golińska w artykule o traumie transgeneracyjnej. Niech ten temat i refleksja nad nim wybrzmi w rocznicę wybuchu II Wojny Światowej.

Problematyka międzypokoleniowego przekazu traumy dotyczy wielu z nas. W prawie każdej Polskiej rodzinie, ktoś z przodków doświadczył traumy – czyli sytuacji tak trudnej, że poradzenie sobie z nią wykracza poza zwyczajne możliwości naszej psychiki do opracowania i poradzenia sobie. Czy to osobiście, czy jako świadek.

Nieopracowane doświadczenie traumatyczne wpływa na jakość opieki nad dzieckiem. Opiekun zalany stresem, lekiem i niedostępny emocjonalnie nie tworzy środowiska sprzyjającego rozwojowi. Bassel Van Der Kolk w „Strachu ucieleśnionym” pisze: „Traumatyczne doświadczenia nie znikają po prostu z czasem. Jeśli nie zostaną zintegrowane, pozostają w ciele i w nieświadomości, przekazywane dzieciom w postaci niejasnego lęku, poczucia zagrożenia czy niezdolności do bliskości.”

Najnowsze badania nad dziedziczeniem epigenetycznym dają podstawy, aby myśleć, że dziedziczenie traumy nie opiera się tylko na psychologicznych mechanizmach. Badania nad myszami i szczurami pokazują, że neutralny bodziec skojarzony z silnym stresem u tych zwierząt np. zapach kwiatu wiśni wywoływał reakcję lękową nawet w trzecim pokoleniu gryzoni. Działo się tak nawet wtedy, kiedy przekazany został sam materiał genetyczny straumatyzowanych zwierząt. (Jośko-Ochojska, Ochojski). Są podstawy, aby przypuszczać, że podobne mechanizmy dotyczą także ludzkiego zapisu DNA.

Psychiczne i fizyczne mechanizmy tłumaczą np. dlaczego neutralny bodziec – dźwięk języka, miejsce, zapach może wywołać stresową reakcję u potomków straumatyzowanych osób.

Ale może nie tylko trauma jest przekazywana dalej, może to też sposoby przetrwania są naszą spuścizną. Jak możemy poradzić sobie z niechcianą czy chcianą traumatyczną spuścizną poprzednich pokoleń? Czy możemy jako drugie, trzecie czy teraz już czwarte pokolenie nadawać nowe znaczenia trudnym przeżyciom? Możliwość myślenia, opowiadania, dzielenia się tworzy przestrzeń, gdzie te doświadczenia mogą wybrzmieć i być zintegrowane w psychice. To droga do poznania siebie i swojej historii.

📷 Przedstawiamy też ikoniczne zdjęcie Davida E. Schermana, amerykańskiego fotografa i korespondenta wojennego magazynu „Life”. Na zdjęciu widzimy Lee Miller, także wojenną fotografkę, w wannie w monachijskim apartamencie Adolfa Hi**era. Zdjęcie zostało zrobione 30 kwietnia 1945 roku — w dniu, w którym Hi**er popełnił samobójstwo w berlińskim schronie.

📚Literatura:
▪️Joanna Chmarzyńska-Golińska „Mama. Mama. Mama Kim ty jesteś mamo, jakie więzy, rzemienie, pasy trzymają nas razem” w „Odnależć swoje miejse. Psychoterapia Psychoanalityczna w Polsce”. Wydawnictwo PTPP, Oficyna Wydawnicza Fundament
▪️Bassel Van Der Kolk „Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy” wyd. Czarna Owca
▪️Jadwiga Jośko-Ochojska, Andrzej Ochojski „Rozmowy przy kawie o stresie, lęku i traumie” wyd. Rozmowy

31/08/2026
26/08/2026

Zofia Milska-Wrzosińska - Złość jest reakcją na coś, co odbieramy jako zagrożenie dla nas, naszych bliskich, stanu posiadania czy godności. Uznaję, że ktoś mnie obraża, atakuje, czuję wściekłość i chęć odwetu, która po krótkim czasie mija. Nienawiść natomiast jest uczuciem złożonym i wiele wskazuje na to, że ma korzenie w zawiści. Złość mówi: jak nie przestaniesz, to ci coś zrobię. A nienawiść: wszystko jedno, co zrobisz, zniszczę cię, bo nie mogę cię znieść, bo masz coś, co ci się nie należy.

Magdalena Jankowska - W jaki sposób zarażamy się wrogimi emocjami?

Zofia Milska-Wrzosińska - Filozof i psychiatra Andrzej Leder twierdzi, że demokratyzacja społeczeństw, które długo były rządzone autorytarnie, uruchamia tłumione emocje, w tym zawiść, mściwość, wrogość wobec "innego". Od przeszło 20 lat ludzie się uczą, że można mówić więcej. Do tego dochodzi internet z jego anonimowością. Skoro można, jest przyzwolenie, to czemu nie? Wychodzą na wierzch wrogie impulsy, wylewają się emocje. Jeśli nie przeszliśmy treningu w rozumieniu i modulowaniu uczuć, to łatwo nam atakować ze ślepą furią, formułować agresywne opinie. Gdy nie potrafimy mentalizować, to nie czujemy, że atakowany jest nie tylko obiektem naszej złości, lecz także człowiekiem z krwi i kości, którego być może nie rozumiemy. Skutkiem jest również brak empatii, czyli zdolności wyobrażenia sobie, co drugi człowiek czuje. Dawniej był to silny czynnik hamujący: nie powiem tego, bo to byłoby bardzo bolesne dla drugiej strony. Teraz to rzadkie. Istotą hejtu jest cios. Jak to mówią nastolatki: boli? O to chodzi, żeby bolało. Bo nie zastanawiam się, że mnie również mogłoby to spotkać. Szybkie rozprzestrzenianie się wrogich emocji jest prawdopodobnie skutkiem połączenia tych czynników: za mało treningu w opracowywaniu agresywnych impulsów oraz płynące z otoczenia sygnały, że można nienawidzić, można gardzić, można robić rzeczy, które poniżają innych.

Magdalena Jankowska - Te emocje uderzają także w tych, którzy je czują? Mówi się, że nienawiść może człowiekowi zniszczyć życie.

Zofia Milska-Wrzosińska - Nienawiść konsumuje bardzo dużo energii. Podobnie zawiść. Już nie zajmujemy się tym, jak coś zrobić dla siebie, jak poprawić swój los, jak poczuć się lepiej, tylko co zrobić wrogowi. Żeby poczuł, żeby go ugodziło. Wracamy do domu i zamiast cieszyć się na spokojny wieczór, myślimy, jak zaparkować samochód, żeby sąsiad miał kłopot z otwarciem bramy. Niby nic, ale się wkurzy. Absorbują nas ciosy, strategia cięć i trafień, bo jesteśmy uwikłani w to, jak rozgrywać naszą nienawiść. Takie uczucia formują się w postawy emocjonalne i pochłaniają bardzo wiele naszej żywotności. Nie mamy jej na swoje sprawy, bo cały czas jesteśmy skupieni na obiekcie naszej nienawiści. I to może trwać całe życie.

Magdalena Jankowska - Przypomniał mi się Salieri z "Amadeusza" Miloša Formana. Jemu nie minęło nawet po śmierci Mozarta.

Zofia Milska-Wrzosińska - No właśnie, miał talent, który ja powinienem mieć. Nie mogę mu tego odebrać, więc go zniszczę. Cokolwiek by tamta osoba zrobiła dobrego, ja to zakwestionuję. Zaprzeczam więc części rzeczywistości, przestaję ją dostrzegać, kręcę się w kółko wśród tych samych myśli. I mam coraz mniej satysfakcji z życia.

fragment rozmowy z miesięcznika PANI 11/2017

24/08/2026

23/08/2026

Wilk i Zając. Dwie postacie, dwa totalnie różne temperamenty.

Wilk to klasyczny typ łobuza. Trochę „złego chłopca”, trochę kombinatora, trochę gościa, który zawsze musi coś udowodnić.

Nonszalancki, pewny siebie, głośny, zaczepny. Wiecznie w biegu, wiecznie na fali własnego ego.

A Zając?

Niewielki, szybki, zwinny, sprytny. I właśnie w tym tkwi jego siła.

Nie musi robić wokół siebie szumu, żeby wiadomo było, że ogarnia.

Tylko że Wilka też trudno nie lubić.
Bo jest przerysowany do granic możliwości. Bezczelny, śmieszny, cwaniacki, wiecznie przegrany, ale nigdy naprawdę nie odpuszczający. I może właśnie dlatego ta para działa tak dobrze.

Bo oni są zrobieni na dwóch zupełnie innych zasadach.
Wilk robi hałas.
Zając patrzy.
Wilk chce dominować.
Zając nie ma na to ochoty.
Wilk rzuca swoje wielkie „Ja ci pokażę!”, a Zając już mniej więcej wie, że za chwilę znowu będzie cyrk.

I psychologicznie to jest naprawdę ciekawe.

Wilk wkłada ogrom energii w to, żeby wygrać.

Żeby mieć przewagę.
Żeby nie wyjść na słabszego.
Żeby udowodnić, że tym razem to on będzie górą.

Tyle że im bardziej się napina, tym częściej sam wpada w pułapkę, którą sobie zbudował.

Zając robi coś zupełnie odwrotnego.

Nie próbuje grać na zasadach Wilka, bo po co miałby wchodzić w cudzą szopkę?

Nie robi się większy, niż jest.
Nie udaje twardziela.
Po prostu obserwuje, czeka i wykorzystuje to, że Wilk sam się nakręca.

I właśnie dlatego często wychodzi z tego cało.

Bo Wilk chce pokazać siłę.

Zając chce po prostu przeżyć dzień bez wchodzenia w cudze dramaty.

I szczerze?

W życiu ludzie też bardzo często wyglądają dokładnie tak samo.

Jedna osoba naciska, prowokuje, dopycha temat do ściany.

Druga się wycofuje, unika, omija konflikt szerokim łukiem.
Jedna chce wygrać kłótnię.
Druga chce mieć święty spokój.
Jedna robi teatr.

Druga już dawno wie, że nie ma sensu klaszczeć na siłę.

I po jakimś czasie obie strony tak się przyzwyczajają do swoich ról, że nawet nie zauważają, kiedy przestają rozmawiać, a zaczynają odgrywać ten sam schemat po raz setny.

Może więc czasem nie chodzi o to, że naprawdę mamy z kimś problem.
Może po prostu od dawna kręcimy ten sam układ i nikt nie ma odwagi pierwszy zejść z boiska.

I jeszcze jedno:

Wilk wygląda na groźniejszego.
Zając jest skuteczniejszy.

PS. A jak jest naprawdę w przyrodzie?
Wilki rzeczywiście mogą polować na zające i inne małe ssaki, ale zające zazwyczaj nie są podstawą ich diety. Wilki częściej polują na większe zwierzęta, a zając może być po prostu jednym z wielu możliwych posiłków.

Czyli kreskówka ma trochę oparcia w naturze.

Tylko w prawdziwym lesie Zając raczej nie odwróciłby się do Wilka z miną:

„No dawaj, spróbuj jeszcze raz”.

Czyli nie zawsze wygrywa ten, kto mówi głośniej, gestykuluje mocniej i najbardziej chce postawić na swoim.

Czasem większą przewagę ma ten, kto zachowuje zimną głowę, patrzy uważnie i nie daje się wciągnąć w cudzą grę.

A Wy?

Bardziej zdarza Wam się działać jak Wilk - najpierw impuls, potem myślenie?

Czy raczej jak Zając - najpierw obserwacja, potem ruch?

Adres

Dąbrowskiego 11/3
Czestochowa
42-200

Telefon

+48502512608

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Self - Terapia i Rozwój opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Firmę

Wyślij wiadomość do Self - Terapia i Rozwój:

Skróty

Udostępnij