Self - Terapia i Rozwój

Self - Terapia i Rozwój Specjalistyczne Gabinety Terapeutyczne. Psychoterapia; Coaching; Szkolenia.

24/08/2026

23/08/2026

Wilk i Zając. Dwie postacie, dwa totalnie różne temperamenty.

Wilk to klasyczny typ łobuza. Trochę „złego chłopca”, trochę kombinatora, trochę gościa, który zawsze musi coś udowodnić.

Nonszalancki, pewny siebie, głośny, zaczepny. Wiecznie w biegu, wiecznie na fali własnego ego.

A Zając?

Niewielki, szybki, zwinny, sprytny. I właśnie w tym tkwi jego siła.

Nie musi robić wokół siebie szumu, żeby wiadomo było, że ogarnia.

Tylko że Wilka też trudno nie lubić.
Bo jest przerysowany do granic możliwości. Bezczelny, śmieszny, cwaniacki, wiecznie przegrany, ale nigdy naprawdę nie odpuszczający. I może właśnie dlatego ta para działa tak dobrze.

Bo oni są zrobieni na dwóch zupełnie innych zasadach.
Wilk robi hałas.
Zając patrzy.
Wilk chce dominować.
Zając nie ma na to ochoty.
Wilk rzuca swoje wielkie „Ja ci pokażę!”, a Zając już mniej więcej wie, że za chwilę znowu będzie cyrk.

I psychologicznie to jest naprawdę ciekawe.

Wilk wkłada ogrom energii w to, żeby wygrać.

Żeby mieć przewagę.
Żeby nie wyjść na słabszego.
Żeby udowodnić, że tym razem to on będzie górą.

Tyle że im bardziej się napina, tym częściej sam wpada w pułapkę, którą sobie zbudował.

Zając robi coś zupełnie odwrotnego.

Nie próbuje grać na zasadach Wilka, bo po co miałby wchodzić w cudzą szopkę?

Nie robi się większy, niż jest.
Nie udaje twardziela.
Po prostu obserwuje, czeka i wykorzystuje to, że Wilk sam się nakręca.

I właśnie dlatego często wychodzi z tego cało.

Bo Wilk chce pokazać siłę.

Zając chce po prostu przeżyć dzień bez wchodzenia w cudze dramaty.

I szczerze?

W życiu ludzie też bardzo często wyglądają dokładnie tak samo.

Jedna osoba naciska, prowokuje, dopycha temat do ściany.

Druga się wycofuje, unika, omija konflikt szerokim łukiem.
Jedna chce wygrać kłótnię.
Druga chce mieć święty spokój.
Jedna robi teatr.

Druga już dawno wie, że nie ma sensu klaszczeć na siłę.

I po jakimś czasie obie strony tak się przyzwyczajają do swoich ról, że nawet nie zauważają, kiedy przestają rozmawiać, a zaczynają odgrywać ten sam schemat po raz setny.

Może więc czasem nie chodzi o to, że naprawdę mamy z kimś problem.
Może po prostu od dawna kręcimy ten sam układ i nikt nie ma odwagi pierwszy zejść z boiska.

I jeszcze jedno:

Wilk wygląda na groźniejszego.
Zając jest skuteczniejszy.

PS. A jak jest naprawdę w przyrodzie?
Wilki rzeczywiście mogą polować na zające i inne małe ssaki, ale zające zazwyczaj nie są podstawą ich diety. Wilki częściej polują na większe zwierzęta, a zając może być po prostu jednym z wielu możliwych posiłków.

Czyli kreskówka ma trochę oparcia w naturze.

Tylko w prawdziwym lesie Zając raczej nie odwróciłby się do Wilka z miną:

„No dawaj, spróbuj jeszcze raz”.

Czyli nie zawsze wygrywa ten, kto mówi głośniej, gestykuluje mocniej i najbardziej chce postawić na swoim.

Czasem większą przewagę ma ten, kto zachowuje zimną głowę, patrzy uważnie i nie daje się wciągnąć w cudzą grę.

A Wy?

Bardziej zdarza Wam się działać jak Wilk - najpierw impuls, potem myślenie?

Czy raczej jak Zając - najpierw obserwacja, potem ruch?

10/08/2026

Jeśli rzeczy małe nie będą Cię cieszyły, to i duże nigdy nie ucieszą.

10/08/2026

- Czy mówić sobie wszystko?
- Nie. Przychodzi do terapeuty mężczyzna strapiony tym, ma fantazje seksualne na temat innej kobiety niż żona. „Czy to znaczy, że jej nie kocham?" — pyta. I po chwili: „Czy powinienem jej uczciwie wyznać, że mam takie myśli?”.

- Powinien?
- Po pierwsze, takie fantazje nie znaczą, że nie kocha swojej żony. Biologicznie jesteśmy poligamiczni, dopiero seksualność zagarnięta w kulturę czyni nas monogamicznymi i wiernymi. Nie znajduję też powodu, żeby o tym mówił żonie. „A po co chce pan mówić o tych fantazjach? Jaki to miałoby odnieść skutek?".

- No jak to? Mam z żoną tak dobrą i bliską relację, że wszystko sobie mówimy.
- Nie podzielam tego poglądu. Teza „prawda nas wyzwoli" może dotyczyć wydarzeń metafizycznych, ale nie fantazji seksualnych. Przyjemnie myśleć o swojej wzajemnej wyłączności, nawet jeśli to nieprawda. Gdyby żona mi powiedziała, że miała fantazje seksualne na temat innego mężczyzny, tobym się tym strapił i pewnie przyłożył do tego większą wagę niż ona. Dla niej to była przelotna myśl, coś zabawnego w gruncie rzeczy, a ja co wieczór z tym obrazem wyolbrzymionym i rozbudowanym kładłbym się spać i może nawet nie zasypiał.

- Czyli w sferze fantazji lepiej być dalej niż bliżej?
- Mieć tajemnice. Nie domyślałbym się dobrego związku, który miałby polegać na pełnej wymienialności. Intymność, odrębność i nawet pewien poziom samotności ma swój sens. Wymienialność byłaby niebezpieczną iluzją. To można dobrze opisać na przykładzie relacji matki z dzieckiem. Kobieta mówi mi o swojej dziesięcioletniej córce: „Panie doktorze, jeszcze Kasia się nie odezwie a już wiem, co ona powie". I mówi to z dumą, a ja tego słucham z niepokojem. Coś analogicznego między dorosłymi ludźmi byłoby już bardzo niepokojące. Oczywiście, są chwile zakochania, uniesienia, bliskości, gdzie „ja to ty, a ty to ja". Takie jednoczące momenty mają swój urok. Natomiast gdyby to miało dotyczyć wszystkich obszarów byłoby zastanawiające. Mam jakieś troski, które udźwignę sam i nie mówię o tym żonie. Po co ma się martwić? To może być też chronienie partnera. Wyobrażam sobie, że ona też mi pewnych rzeczy nie mówi. I nie czuję, żeby mnie tym zdradzała, obrażała czy unieważniała, Ma swoje sprawy.

- Z tego wynika, że trzeba mieć tajemnice w związku.
- Tajemnica spełnia też funkcję tożsamościową. Buduje mnie. Bywam sam na sam ze swoimi egzystencjalnymi lękami, mogę oczywiście porozmawiać o tych trwogach z żoną, ale gdybym robił z tego towar na wymianę, tobym coś tracił. Moje lęki też mnie stwarzają. Hartują. Muszę umieć z nimi pobyć. Wydaje mi się ślepą uliczką naszej kultury ten pomysł, wszystko jest na sprzedaż.

"Czując" Agnieszka Jucewicz, Grzegorz Sroczyński w rozmowie z profesorem Bogdanem de Barbaro, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2015
fot Grażyna Makara

Profesor Bogdan de Barbaro będzie komentował wystąpienia na Letniej Konferencji:)

04/08/2026
02/08/2026

🌿 👵 🌿 👦 🌿

BABCIA CHCE DOBRZE. ALE DZIECKO PŁACI ZA TO CENĘ.

– Nie kupujemy dzisiaj lodów – powiedziała spokojnie matka.

Chłopiec pokiwał głową. Był trochę rozczarowany, ale nie protestował.

– Jak to nie? – oburzyła się babcia. – Babcia ci kupi. Z czym chcesz?

– Mamo, naprawdę nie trzeba…
– Oj, nie przesadzaj. Dziecko jest tylko raz dzieckiem.

Kilka minut później chłopiec trzymał w ręku loda, a babcia patrzyła na córkę z miną osoby, która właśnie uratowała wnuka przed wielką krzywdą.

– Widzisz? Od razu się uśmiechnął.

Tylko że dziecko nie dostało wtedy wyłącznie loda.

Dostało również wiadomość:

Mama mówi jedno, ale nie trzeba jej słuchać.

Wystarczy znaleźć dorosłego, który pozwoli.

Przy obiedzie sytuacja się powtórzyła.

– Nie chcę już – powiedział chłopiec.
– Zjedz jeszcze trochę – nalegała babcia. –

Wszystko z talerza ma być zjedzone.

– Powiedział, że nie chce – przypomniała matka.
– Wy młodzi teraz na wszystko pozwalacie.

Potem dzieci wchodzą wam na głowę.

Wieczorem babcia wyciągnęła ramiona.

– No chodź, przytul babcię.

Chłopiec odsunął się nieśmiało.

– Nie chcę.
– Jak to nie chcesz? Babci będzie przykro.

Matka już miała zareagować, kiedy usłyszała:

– Zobacz, jaki z niego niegrzeczny chłopczyk.

Babci nie kocha.

Dziecko w końcu podeszło.

Podeszło, ponieważ nauczyło się, że granice innych ludzi są ważniejsze niż jego własny dyskomfort, a odmowa może oznaczać utratę miłości.

Wiele podobnych zachowań bywa przedstawianych jako troska.

„Babcia tylko rozpieszcza”.
„Dziadek żartuje”.
„Oni są ze starego pokolenia”.
„Przecież tak bardzo kochają wnuka”.

Ale dobre intencje nie sprawiają automatycznie, że każde zachowanie jest dobre dla dziecka.

Kiedy dziadkowie przy dziecku podważają decyzje rodziców, tworzą konflikt lojalności. Dziecko zaczyna się zastanawiać, którego dorosłego powinno słuchać i czy zasady obowiązują zawsze, czy tylko do czasu pojawienia się babci.

Kiedy słyszy:

– Ze wszystkim lecisz do mamy.
– Tata w twoim wieku już czytał książki.
– Jak będziesz tak płakać, babcia przestanie cię lubić.
– Przytul dziadka, bo zrobi mu się przykro.
– Nie przesadzaj, nic się nie stało.
– Oddaj mu, skoro cię popchnął.
uczy się nie tylko konkretnych zachowań.

Uczy się, że:

jego emocje są przesadzone,
jego „nie” można zignorować,
miłość może zostać cofnięta za nieposłuszeństwo,
ciało należy udostępnić, żeby dorosłemu nie było przykro,
a osoba silniejsza ma prawo decydować, co powinien czuć.

Najtrudniejsze jest to, że rodzic często zostaje wtedy przedstawiony jako ten „zły”.

To rodzic zabrania.
Rodzic stawia granice.
Rodzic nie pozwala na kolejną zabawkę, zmusza do umycia zębów, pilnuje snu i reaguje, gdy dziecko nie chce być dotykane.

Babcia natomiast może zostać tą, która „ratuje”, „rozumie” i zawsze pozwala.

Tyle że wychowanie nie polega na zdobywaniu sympatii dziecka za cenę osłabiania innych dorosłych.

Dziadkowie mogą mieć inne zdanie.

Mogą nie rozumieć wszystkich współczesnych metod wychowawczych.

Mogą uważać niektóre zasady za przesadne.

Ale powinni rozmawiać o tym z rodzicami bez udziału dziecka.

Bo gdy dorosły mówi przy wnuku:

– Mama przesadza.
– Tata się nie zna.
– U mnie możesz robić, co chcesz.
nie tworzy szczególnej więzi.

Tworzy układ, w którym dziecko otrzymuje władzę, której jeszcze nie potrafi bezpiecznie używać, a jednocześnie traci poczucie, że dorośli tworzą jeden przewidywalny świat.

Miłość dziadków może być dla dziecka czymś bezcennym.

Może dawać ciepło, bezpieczeństwo, historie rodzinne i poczucie przynależności.

Ale miłość nie daje prawa do wymuszania dotyku, lekceważenia diagnoz, karmienia wbrew sygnałom dziecka, wyśmiewania emocji ani podważania rodziców.

Bo dziecko nie potrzebuje dorosłych, którzy będą walczyć o to, kogo bardziej pokocha.

Potrzebuje dorosłych, którzy wspólnie pokażą mu, że jego granice mają znaczenie.

Dziadkowie nie tracą swojej roli wtedy, gdy szanują zasady rodziców.

Dopiero wtedy stają się dla dziecka naprawdę bezpieczni.

🌿 🧸 🌿

30/07/2026

Olać ich wszystkich 😉

30/07/2026

/don On/

29/07/2026

Celem kampanii "Don't Worry, Be Yourself" jest przełamywanie stereotypów i dzielenie się emocjami, a nie ich tłumienie. Akcja ma pomagać w radzeniu sobie ze stresem oraz zmniejszać poczucie osamotnienia poprzez wcześniejsze szukanie pomocy

Adres

Dąbrowskiego 11/3
Czestochowa
42-200

Telefon

+48502512608

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Self - Terapia i Rozwój umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Self - Terapia i Rozwój:

Skróty

Udostępnij