EMSA 2012

EMSA 2012 firma szkoleniowo doradcza z zakresu bezpieczeństwa publicznego

"Nie ma przypadków. Są tylko znaki"Kiedy napisałem wcześniejsze teksty  o zagrożeniach wojennych w Europie, podnosiły si...
20/03/2026

"Nie ma przypadków. Są tylko znaki"

Kiedy napisałem wcześniejsze teksty o zagrożeniach wojennych w Europie, podnosiły się głosy, że nieprawda, nie znam się, albo zwyczajnie, że sieję panikę (abstrahując, że to tylko oznaka, że ludzie nie wiedzą, co to jest panika. ) i przecież jesteśmy w NATO, UE, art.5 i takie tam "slogany". W sumie, efekt wyparcia w narodzie spory.

Ten tekst z linku poniżej do porannej kawy powinien przeczytać dziś każdy. Zwłaszcza żołnierz, polityk i samorządowiec, prezes, dyrektor, manager, nauczyciel czy osoba ze służb.

Wysoka odporność państwa to 3 elementy:
- silna armia z przemysłem zbrojeniowym pracującym na jej rzecz
- infrastruktura krytyczna
- wysoka odporność ludności cywilnej i biznesu.
... a nam czas ucieka.

https://wiadomosci.wp.pl/rosjanie-juz-teraz-sa-gotowi-estonia-szykuje-sie-na-najgorsze-7265626663168320a

"Narwieńska Republika Ludowa- nowy etap wojny hybrydowej"Na początek tłumaczenie screenu tłita umieszczonego w poście:Wy...
12/03/2026

"Narwieńska Republika Ludowa- nowy etap wojny hybrydowej"

Na początek tłumaczenie screenu tłita umieszczonego w poście:
Wygląda na to, że rosyjskie sieci wywiadowcze promują w mediach społecznościowych ideę tzw. „Narwieńskiej Republiki Ludowej”.
Konta na platformach Telegram, VK i TikTok łączą memy, flagi i „symbole państwowe” z przesłaniem „Czekamy na Rosję”, przedstawiając Narwę jako odrębny byt polityczny.
Znany schemat hybrydowej wojny. Estonia już wcześniej obserwowała i przeciwdziałała tego typu operacjom informacyjnym.

Jeżeli dołożymy do tego, że parę dni temu putinowskie władze zmieniły rozporządzenie, a dokładniej rozszerzyły pakiet możliwości, użycia sił zbrojnych do ratowania ludzi rosyjskojęzycznych poza granicami Federacji Rosyjskiej, to rysuje się „toczka w toczkę” ten sam scenariusz, tylko rozszerzony, który zastosowano w Doniecku, Ługańsku, Abchazji czy Naddniestrzu.
Na początek jednak muszę wyjaśnić parę kwestii, bo sytuacja jest bardziej złożona i wymaga dłuższego opisu zwłaszcza dla osób, które nie interesują się konfliktem Ukraińsko-rosyjskim. Jaj jest więc sytuacja:
- Ukraińcy odzyskują tereny i w lutym odzyskali więcej, niż roSSjanie przejęli.
- Rosjanie mają problem z rekrutacją ochotników do wojska, a tracą więcej ludzi na froncie od grudnia, w każdym miesiącu niż są w stanie z rekrutować.
- Budżet rosyjski w I kwartale 2026 osiągnął wysokość deficytu publicznego zaplanowanego na cały rok ! To znaczy … kasy brak na dalsze funkcjonowanie państwa, a zwłaszcza utrzymywanie stanu wojny.
- przemysł zbrojeniowy pracuje już na 110% możliwości, a Ukraińcy dosyć celnie ostatnio zniszczyli parę ważnych zakładów zbrojeniowych, a przynajmniej je uszkodzili.
- roSSja mogłaby się cieszyć, że wzrostu cen ropy i gazu, ale problem mają taki, że aby sprzedawać węglowodory trzeba mieć sprawną logistykę, żeby je dostarczyć do klienta. A z tym jest problem. Do tego zniszczone i remontowane rafinerie nie są wstanie, na szybko, wyprodukować więcej paliw.
- na światowych rynkach jeszcze nie brakuje czystej ropy, ale brakuje przetworzonych paliw jak olej napędowy czy benzyna. Rosjanie tez mają z tym problem. A jak nie masz czym handlować, nie masz kasy. Nie masz pieniędzy, nie możesz prowadzić wojny, bo nie możesz kupić broni, amunicji i opłacić wojska.
- gospodarka cywilna roSSyjska się kurczy z od 4 miesięcy. Konsumpcja spada, produkcja spada, a na rynku brakuje ok. 2 milionów „rąk do pracy”.
- roSSjanie chcieli ratować przemysł i gospodarkę imigrantami z takich krajów jak Indie, Bangladesz, Pakistan i tradycyjnie Turkmenistan itp. Tyle że po tym, jak część tych imigrantów zamiast do pracy trafiła na front i skończyła w czarnych workach lub robiąc wprost za nawóz pod słoneczniki na Ukrainie, chętnych do emigracji do „pięknej” roSSji BRAK!
- jednym z głównych towarów eksportowych z Rosji nieobjętych sankcjami, w tym do UE i Polski, były nawozy azotowe, których produkcja rosła, bo rosjanie nie mogąc wyeksportować wydobytego gazu, zużywali go właśnie w zakładach chemicznych i azotowych. (o tym będzie jeszcze kolejny artykuł). Tyle że Ukraińcy od ponad miesiąca obrali sobie za cel te zakłady, skutecznie rakietami i dronami obniżając produkcję nawozów w trakcie rozpoczynającego się sezonu rolnego zarówno w kraju, jak i za granica. Nie masz towarów, nie masz kasy. Nie masz kasy, nie możesz prowadzić wojny. Nie masz pieniędzy, kraj ubożeje, rośnie niezadowolenie społeczne elit i plebsu.
Jak widać w roSSji, w końcu nie jest wesoło i putin musi ratować swoją własną skórę. Może być zmuszony ratować siebie i reżim! A że niezadowolenie elit chyba też rośnie, co możemy wywnioskować, chociażby po czystkach w armii (o których mało się mówi) oraz prewencyjnym wyłączeniu internetu w Moskwie, oraz wyłączenia lub ograniczenia w działaniu wielu aplikacji w tym bardzo popularnego w roSSji, Telegrama.

No i chyba zaczyna się coraz bardziej klarować, dlaczego powstał i zaczął być wdrażany projekt Narwieńskiej Republiki Ludowej. Dodam, że 24% społeczeństwa Estonii to ludność rosyjskojęzyczna. Na Łotwie to ok. 27% mieszkańców kraju, chociaż i tak spora część ostatnio została przesiedlona do Wielkiego Miru, a część zdecydował się wrócić do „cudownej” roSSji dobrowolnie.
Reżim putina jednak zasiał ziarno. Reżim putina dla ratowania własnej skóry może być zmuszony do radykalnych kroków jak:
- konfiskata majątków i oszczędności Rosjan.

- powszechna mobilizacja.
- wprowadzenie stanu wyjątkowego albo wojennego.
A nic tego nie umożliwia i nie konsoliduje tak narodu, jak co ?? Jak wojna! Stąd też nasilenie działań hybrydowych w Europie, które jeszcze zostaną zaostrzone. Narwieńska Republika Ludowa, to kolejny element tej wojny hybrydowej. Wojny hybrydowej, której celem zawsze jest przygotowanie gruntu (środowiska) do wojny konwencjonalnej, która akurat w przypadku Litwy, Łotwy i Estonii oraz Przesmyku Suwalskiego byłaby stosunkowo łatwa do przygotowania i przeprowadzenia. No, z tym „przeprowadzeniem” to roSSjanom na razie się tak wydaje.
Czy to znaczy, że będzie wojna w Europie? To znowu złożony temat, o którym ostatnio dużo piszę, ale dziś postaram się to podsumować w miarę krótko. Jak nie przegramy wojny hybrydowej, a przygotujemy kraj, armie i społeczeństwo do wojny konwencjonalnej, to jej NIE BĘDZIE.

Zapraszam Państwa po więcej informacji na najbliższe szkolenia z zakresu Obrony Cywilnej i Ochrony Ludności w terenie. Zapraszam też nauczycieli szkół średnich, jeżeli chcieliby odbyć ze swoją klasą nietypową wycieczkę klasową w innej formule niż standardowa do kontaktu. Zapraszam też firmy chcące zorganizować jednodniowe spotkania integracyjne dla swoich pracowników inne niż wszystkie. Wszystkich zaciekawionych i chcących otrzymać ofertę zapraszam do kontaktu w wiadomości prywatnej lub mailem na adres [email protected] .

"120 dolarów"Baryłka ropy już po ponad 120 dolarów? Ceny na stacjach rosną o kilkanaście groszy na litrze w ciągu paru d...
09/03/2026

"120 dolarów"

Baryłka ropy już po ponad 120 dolarów? Ceny na stacjach rosną o kilkanaście groszy na litrze w ciągu paru dni? Czy wojna w Iranie wywołana przez USA i Izrael, ma szanse na zakończenie? Coraz więcej ludzi zadaje sobie te pytania, każdego dni, bo i tak wojna, jak cztery lata wcześniej na Ukrainie, ma wyraźny i szybki wpływ na ludzi w każdym zakątku świata. Dla Bliskiego Wschodu problem o tyle większy, że nawet jeżeli jakimś cudem działania zbrojne dziś zakończyłby się, region, a pośrednio my wszyscy, jej skutki będziemy odczuwać znacznie dłużej. Dla takich krajów jak Oman, Katar, ZEA czy Arabia Saudyjska węglowodory, to główne źródło ich bogactwa. Tyle że to też obecnie turystyka, rynki finansowe i ważne węzły transportu lotniczego i morskiego. Jeżeli wojna się więc nawet na dziś zakończy to strach czy obawy codzienne o jakiś kolejnych, możliwych nawet pojedynczych dronach będzie się utrzymywał. Dziś śmiało już można stwierdzić, że jeżeli ktoś planował pobyt w tamtych rejonach tak do sierpnia, to spokojnie już dziś może zmieniać swoje plany. No, chyba że lubi i stać go na olbrzymie ryzyko. Ceny frachtów morskich i ubezpieczeń na długo utrzymają się na wysokim poziomie za wpłynięcia w tamte rejony, a globalny rynek logistyczny czy produkcji paliw będzie rozchwiany. W krótkim okresie najbardziej na wojnie w Iranie zyska ….Rosja. Niestety. A brak pieniędzy, to najbardziej bolący temat obecnie dla reżimu putina, który zatrzymał wojska rosyjskie w działaniach na Ukrainie. Gospodarka Rosji trzeszczy w szwach, ale dzięki Trumpowi i jego najgłupszej wojnie, jaką USA rozkręciły w swojej historii, może się to niebawem zmienić. Trump pod wpływem władz Izraela, rozpoczął wojnę, która kompletnie nie była przygotowana. I nie myślę tu w sensie wojskowym. Dlaczego? Po pierwsze nie rozpoczyna się wojny, nie określając jasno i precyzyjnie celów, które się chce osiągnąć. Po drugie, trzeba być naiwnym, licząc, że bombardując kraj z powietrze uda się obalić reżim Ajatollahów, który ma już prawie pięćdziesiąt lat, nie mając nawet na oku kogoś, kto tych rządzących, jest w stanie zastąpić. Bez interwencji lądowej, nie ma fizycznej możliwości zmian władzy i kontroli państwa. A bez zmiany władz, nie będzie zmiany polityki. Iran nadal będzie wzbogacał uran, będzie rozwijał przemysł rakietowy, bo zwyczajnie jest do tego zmuszony. Instalacje atomowe, jak widać po zeszłorocznych bombardowaniach Izraela i USA przetrwały w mniejszym lub większym stopniu i proces był kontynuowany. Inawazja lądowa USA jest praktycznie nie możliwa. Byłaby bowiem "gwoździem do trumny" dla Republikanów, a przede wszystkim wiązałaby się z ryzykiem poważnych strat po stronie wojsk amerykańskich. Jak na razie, do puki reżim Ajatollahów trwa, jest sukcesja władzy, a kraj jakoś istnieje, to szanse na inwazję lądową są naprawdę małe, zwłaszcza, że USA i Izarela nie poczynili większych przygotowań do takiego ataku i na dziś nie mają wysarczających sił, aby tego dokonać.

Do tego nikt w administracji Trumpa nie przewidział, że Iran odpowie atakami nie tylko w cele i bazy amerykańskie i izraelskie, ale chociażby w infrastrukturę produkcyjną, hotele, lotniska właśnie takich krajów jak Kuwejt, Oman, Irak, Katar i Arabia Saudyjska. Wojna jest już w Libanie, do wojny przymierza się Azerbejdżan. Eskalacja postępuje. Przede wszystkim ku uciesze… putina. Dla niego będzie zastrzyk gotówki i kłopoty nadal uzależnionej od paliw kopalnych Europy. USA pochłonięte Bliskim Wschodem jeszcze bardziej zapomną o Ukrainie i właśnie sojusznikach z Europy, chociaż relacje zostały w ostatnim okresie mocno nadszarpnięte. Co więc nasz czeka w Polsce? Ciężki rok. Pisałem już zresztą na początku roku, że będzie to rok nerwowy, pełen napięć i rozwoju wielu zagrożeń w tym wzrostu prawdopodobieństwa możliwej wojny Rosja- NATO. Najpierw należy się jednak zająć obecnie w pierwszej kolejności zniwelowaniem negatywnych skutków wzrostu cen paliw i gazu, które będą miały olbrzymi wpływ na gospodarkę. I tu potrzebne są zarówno działania na poziomie indywidualnym, gospodarstw domowych, jak i przede wszystkim firm, biznesu i władz lokalnych. Żeby ceny spadły musi zmniejszyć się przede wszystkim … popyt. Zmniejszający się popyt zatrzyma wzrost cen. Z gazem będzie o tyle łatwiej, że zaczyna się wiosna, a w związku z tym zapotrzebowanie na gaz znacznie spada, a konsumenci indywidualni mogą liczyć na uspokojenie sytuacji w ciągu paru miesięcy. Problem mamy na szczeblu centralnym, gdzie musimy uzupełnić zapasy magazynowe paliw nadszarpnięte po wyjątkowo mroźnej zimie. Małe jednak szanse na to, aby jednak sytuacja znacząco się zmieniła w najbliższych miesiącach. Tak więc usiądźmy i pomyślmy, jak każdy z nas indywidualnie może spróbować sobie ulżyć (chociaż chwilowo) w ponoszeniu skutków głupoty innych, „wielkich” tego Świata.

O bezpieczeństwie Mundialu  w Meksyku, USA i  Kanadzie w obliczu rozruchów i wojnie z gangami w Meksyku i konfliktu na B...
04/03/2026

O bezpieczeństwie Mundialu w Meksyku, USA i Kanadzie w obliczu rozruchów i wojnie z gangami w Meksyku i konfliktu na Bliskim Wschodzie. A potem zdradziłem trochę tajników, jak przygotowuje się imprezy masowe pod względem bezpieczeństwa. Poruszyliśmy też temat pirotechniki na stadionach i ... zarządzaniu tłumem. Zapraszam do SŁUCHANIA.

Dwóch z trzech gospodarzy nadchodzącego mundialu na trzy miesiące przed imprezą mierzy się ze swoimi problemami. Stany atakują Iran, zaś Meksyk jest wewnętrz...

W związku z wydarzeniami na stadionie w Radomiu dostałem od paru osób znów te same pytania. Co się stało? Jak to możliwe...
16/02/2026

W związku z wydarzeniami na stadionie w Radomiu dostałem od paru osób znów te same pytania. Co się stało? Jak to możliwe? Czy polskie stadiony są bezpieczne?

Odpowiem szczerze. Od tylu lat już o tym mówię, że już mi się trochę nie chce. Ile można w kółko, to samo?

Co się wydarzyło w Radomiu? Nic. Standard. Standard + małe umiejętności w organizacji meczów piłkarskich.
A wyrok? Wyrok do gości to parodia i jeden z powodów, że takie zachowania nadal będą.

https://www.rmf24.pl/regiony/warszawa/news-trzy-lata-bez-meczow-radomiaka-pierwsze-kary-po-zadymie-na-s,nId,8066249

Czy mamy się bać, bo wojna nadchodzi?Od razu zaznaczę. Bać nie, ale przygotowywać się warto. Mowa oczywiście o potencjal...
09/02/2026

Czy mamy się bać, bo wojna nadchodzi?

Od razu zaznaczę. Bać nie, ale przygotowywać się warto. Mowa oczywiście o potencjalnej wojnie czy ataku na któryś z krajów należących do NATO przez Rosję. Ostatnio wywiad łotewski opublikował dokument, w którym stwierdzono, że: „zagrożenie ze strony Rosji dla Europy znacząco rośnie. W najnowszym raporcie zaznaczono, że choć nie ma obecnie bezpośredniego zagrożenia militarnego dla Łotwy, to wiele czynników wskazuje na długoterminowe plany Moskwy". No ale jak to więc rozumieć? To jest czy nie jest?
Z drugiej strony codziennie widzimy, że Rosjanie ewidentnie nie radzą sobie w wojnie z Ukrainą, łącznie, z tym że ze względu na brak możliwych postępów operacyjnych postanowili nie walczyć z armią Ukraińska, a z obywatelami Ukrainy poprzez bombardowania na cele infrastruktury krytycznej, aby pozbawić zwykłych ludzi ciepła, prądu i wody. Niby „druga armia świat”, a jej średnie postępy dzienne w ataku na Ukraińców to 76m2. Tak 76m2, wyszło średnio licząc dziennie za cały 2025 rok.
Pojawiają się więc pytania. To kto ma rację? Skoro Rosja jest tak słaba, to dlaczego Łotysze, Niemczy, Holendrzy czy Brytyjczycy w swoich raportach straszą Rosją? Gdzie leży prawda? No i co mamy robić? Bagatelizować czy wręcz przeciwnie, szykować się na to, co mają obecnie Ukraińcy?
No to po kolei. Nie prawdą jest, że Rosjanie nie są zdolni do ataku na kraje NATO nawet takie jak Litwa, Łotwa, Estonia i Polska. NIE SĄ ZDOLNI DO WOJNY. Są zdolni do ataku. Cały Zachodni Okręg Wojskowy odpowiedzialny za całą granicę wręcz przez ostatnie cztery lata wojny powiększył się o nowe jednostki, ilość ludzi, jak i ilość uzbrojenia. Oczywiście jest to po części spowodowane wejściem Szwecji i Finlandii do NATO, ale nie tylko. Również armia białoruska (można wręcz ją traktować już jako część rosyjskiej) przechodzi z oporami, ale dużą modernizację. Rozbudowane zostały między innymi jednostki tuż przy granicy z Polską, a w głębi Białorusi powstają między innymi nowe jednostki z budynkami, w celu przyjęcia nowych rakiet Oresznik z Rosji, z czego zresztą reżim Łukaszenki jest bardzo dumny. Powstał nawet, krótki filmik propagandowy na ten temat, w celu wystraszenie lub jak kto woli odstraszenia Polaków, pokazujących przemieszczające się jednostki zestawów Oresznik przez lasy zachodniej Białorusi. Wszystko byłoby fajnie, ale na filmie nie było pokazanej żadnej wyrzutni z rakietą, a tylko pojazdy techniczne i wsparcia, co może wskazywać, że na razie na Białorusi samych rakiet jeszcze nie ma.
No dobrze, ale zapewne teraz wśród czytelników pojawia się pytanie, ale po co i dlaczego Rosja miałaby zaatakować jakikolwiek kraj należący do NATO skoro ugrzęzła już w bezsensownej wojnie na Ukrainie? No i kiedy miałby to nastąpić, skoro dziś nie widać większych oznak przygotowywania się do takiego ruchu?
Powodów jest kilka. Pierwszy to oczywiście sytuacja wewnętrzna w Rosji, a co za tym idzie możliwe kłopoty polityczne i społeczno-polityczne całego reżimu putinowskiego. Nie, nie zakładam jakiejkolwiek rewolucji w Rosji, wyjścia milionów na ulice itp., bo to obecnie jest kompletnie niewyobrażalne, ale dla samego Putina już sam „cichy” odruch niezadowolenia społecznego, problemy oligarchów mogą spowodować chęć wymiany elit rządzących, co dla putina i jego ludzi jest nie do przyjęcia. Od dwóch miesięcy Rosjanie tracą na froncie miesięcznie więcej żołnierzy (zabici, ranni, zaginieni), niż udaje im się pozyskać w nowych rekrutacjach. Jest to spowodowane wieloma czynnikami, ale przede wszystkim biedne regiony skąd głównie drenowane zasoby ludzie są już tak mocno wydrenowane, że brakuje chętnych, a bogatsze regiony jak Moskwa czy Petersburg nie są chętnie na pójście na wojnę. Popierają ją i to nadal wysoko (ok.72% rosyjskiego społeczeństwa nadal popiera działania wojenne putina), ale jeżeli o chęć walczenia już bezpośredniego zaczyna pojawiać się znaczny opór. Rosjanie obecnie na całej linii frontu zgromadzili ok. 750 000 żołnierzy, ale i tak nie są, obecnie wstanie, przełamać oporu Ukraińców. Jedynym planem jest, aby ponownie zaatakować Ukrainę od północy (region sumski i charkowski), aby zmusić Ukraińców do relokacji swoich sił i ich rozdrobienia, ale żeby, to zrobić potrzebnych jest ok. 200 000 kolejnych, rosyjskich żołnierzy. A to też wymaga olbrzymich pieniędzy, których Rosja już traci bardzo dużo, a zaczyna ich brakować w budżecie. Po raz pierwszy od czterech lat Rosja obniżyła wydatki na wojnę o paręnaście miliardów rubli, ale to tylko dlatego, że wojna kosztuje już ok 45% rosyjskiego budżetu rocznie, a wpływy spadają sukcesywnie w coraz większym tempie. I nie wystarcza już podnoszenie podatków, które miały zwiększyć wpływy, bo przez ich podnoszenie i brak ludzi do pracy ( brakuje ok. 2 500 000 par rąk do pracy) gospodarka w sektorach cywilnych hamuje i to nie z miesiąca na miesiąc a z tygodnia na tydzień. Nawet w bogatej Moskwie, popyt na przykład na nowe mieszkania spadł tak, że największy deweloper w regionie moskiewskim stanął w obliczu bankructwa, mając ok. 40 000 niesprzedanych od dłuższego czasu mieszkań, a kolejne w budowie. Wystąpił on nawet z prośbą o pomoc państwa, ale został szybko odesłany z kwitkiem. A nie jest to pierwsza z firm deweloperskich, która jest bliska bankructwa. Przemysł motoryzacyjny również leży i nie pomogły tu nawet inwestycje chińskie. Do tego stopnia sprawa jest poważna, że władze Rosji zgodziły się na legalizację w kraju samochodów pochodzących z kradzieży w innych krajach. Tak i to nie jest żart. Pieniędzy zaczyna brakować na szkolnictwo wyższe i ochronę zdrowia, a Rosja staje w obliczu olbrzymich wydatków na „zagospodarowanie” 250 000 „bohaterów Rosji”, którzy już wrócili z wojny. Nie często nie o własnych siłach, a teraz potrzebują pieniędzy na życie, leczenie, rehabilitację. To dzięki tym „bohaterom” wrasta liczba przestępstw w Rosji, a tygodniowo z rąk „bohaterów” ginie ok. 10 Rosji. Alkohol, agresja i narkotyki stają się bowiem codzienności dla większości porzuconych powracających żołnierzy. Władz próbuje sobie radzić z tym problemem pomiędzy innymi coraz częstsze ponowne zsyłki na front, nawet żołnierzy po amputacjach. No bo przecież żołnierz bez nogi, może na przykład być operatorem drona czy nawet być kucharzem. A jest nadzieja, że z frontu nie wróci. Z braku pieniędzy pojawiają się, coraz większe problemy z wypłatą odszkodowań dla rodzi, których żołnierze nie wrócili z Ukrainy. Robi się to na razie sztucznie poprzez na przykład niedobieranie zwłok od Ukraińców czy zabieranie ich z pola walki, a do czasu, gdy nie ma zwłok, to żołnierz jest tylko zaginiony, a nie „gruz 200” (martwy), za którego wypłacane jest odszkodowanie. I tak o ile w 2024 około 24 000 żołnierzy uznawano za zaginionych, to pod koniec 2025 było to już ok. 45 000. Oczywiście na papierze. Tak więc brak żołnierzy, pogłębiający się kryzys gospodarczy, brak postępów na froncie, brak pieniędzy, problemy społeczne będą zmuszały putina i jego ludzi do podjęcia działań, które zjednoczą marudzący coraz bardziej naród i w końcu przekonają i Rosjan i może resztę świata, że Rosjan nadal jest wielka. A jak najlepiej zjednoczyć naród i na przykład łatwym sposobem ogłosić powszechną mobilizację? Wojną! Już nie „operacją wojskową”, a wojną. I nie z jakąś Ukrainą, a z olbrzymim wrogiem. Z NATO i Zachodem. Bo Ukraina to tylko w mentalności Rosjan jakieś państewko inspirowane przez Zachód. Ten zgniły Zachód, przez który obecnie są kłopoty Rosjan (również te gospodarcze), a obywatele Rosji przebywający na tym zachodzie, ze względu na swoje pochodzenie są prześladowani, a „wielka Rosja” dba o każdego obywatela, zarówno tego w kraju, jak i za granicą. Ten przekaz usłyszycie Państwo codziennie w rosyjskich mediach, jak i w mediach społecznościowych. Codziennie i to po kilka razy!
Ponadto z dużym opóźnieniem Europa Zachodnia zaczęła dostrzegać realnego wroga w Rosji przy jednoczesnym zimnym prysznicu ze strony najpotężniejszego członka NATO, jakim są Stany Zjednoczone. Za to warto pamiętać, że putin od pierwszych swoich dni urzędowania jako prezydent marzył i planował odbudowanie imperium sowieckiego, w tym utrzymanie strefy wpływów oraz wchłonięcie ponownie dawnych krajów ZSRR znowu do Rosji. Problem krajów NATO to nie jest jedynie fatalny stan armii poszczególnych krajów i wydatków na obronę w ostatnich kilkudziesięciu (!!!) latach, ale też niestety bardzo „luźny” stosunek do NATO i słynnego art. 5 traktatu. Bo gdy ewidentnie widać, że Rosja to wróg, to ewentualne wizja wojny pokazuje, że pomimo buńczucznych zapowiedzi członków NATO, w godzinie „W” może być różnie. Warto bowiem pamiętać, że walczą żołnierze, ale żołnierzy na ewentualną wojnę wysyłają politycy. A w związku z tym może być różnie.
I tak płynnie przechodzimy do kolejnego ważnego aspektu, jakim jest prowadzona wojna hybrydowa ze strony Rosji właśnie między innymi na rozbicie wszelkiego rodzaju sojuszy, jak UE, NATO czy inne, mniejsze formaty, a nawet skłócenia wewnętrzne. Słabe państwa bowiem, oznaczają słabe morale i małą wolę walki. Musimy bowiem też sobie zdawać sprawę, że wojna to nie jest kwestia czy ktoś w danym momencie jest silny, czy słaby, duży czy mały. Wojna to jest kwestia różnicy potencjałów. Jeżeli nieobliczalny putin i jego chora administracja stwierdzą, że nadal mają większy potencjał do działań militarnych niż nawet wzięte razem Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, a w ich ocenie wojna ze względu na słabość krajów nie potrwa długo, to zaatakują. Zaatakują jak tylko bilans polityczny i społeczny zysków i strat dla putina i jego reżimu (nie koniecznie dla kraju) będzie na plus, a nie na minus. A wyścig się rozpoczął ze zdwojoną siłą. I mówimy tu nie tylko o wyścigu zbrojeń w Europie, ale też odbudowywania odporności kraju. Przemysłu, przemysłu zbrojeniowego, ochrony zdrowia, infrastruktury krytycznej, ale też siły obywatelskiej. Ile czasu to zajmie? Lata, ale z każdym miesiącem, z każdym szkoleniem, każdą ukończonym projektem czy budową siła będzie wzrastać.
Z każdym rokiem, a nawet miesiącem w obecnej sytuacji nasza siła (wspólna UE) będzie rosła, a przedłużająca się wojna na Ukrainie, będzie osłabiać Rosję. Upadła gospodarcza Rosja nie będzie bowiem, wstanie prowadzić żadnej wojny, zwłaszcza że mentalnie naród rosyjski nie będzie gotowy na prowadzenie wojny. I warto robić wszystko, żeby wybić Rosjanom raz na zawsze te imperialne zapędy. Musimy liczyć przy tym na samych siebie i tych, co są blisko, po sąsiedzku, a nie tych wielkich, którzy mają własne problemy i dylematy.
Dlatego poza budową armii warto budować odporność państwa na każdym szczeblu, żeby być przygotowanym, a przy silnym nardzie i kraju wróg nie zaatakuje. Będzie się bał, że po raz kolejny popełni ten sam błąd co na Ukrainie.

01/02/2026

☺️ Kto ma ochotę na taki spacer tylko z większą liczbą atrakcji i trochę dłuższy?

Szanowni Państwo. W jakim miejscu jesteśmy, jeżeli parodniowe opady śniegu i temperatury rzędu  -15 stopni C uznajemy za...
06/01/2026

Szanowni Państwo. W jakim miejscu jesteśmy, jeżeli parodniowe opady śniegu i temperatury rzędu -15 stopni C uznajemy za ..."zimę stulecia"?

01/01/2026

1 stycznia czy nie 1 stycznia kilometry same się nie zrobią. A i nawigację w terenie i orientację warto ćwiczyć. Tak jak przekazuję na szkoleniach z Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej, świadomość sytuacyjna jest najważniejsza i każdy może się jej nauczyć niezależnie od płci czy wieku.

Ewakuacja w przypadku wojny.W podręczniku rządowym znajduje się informacja o używaniu samochodu w czasie ewakuacji w syt...
28/11/2025

Ewakuacja w przypadku wojny.
W podręczniku rządowym znajduje się informacja o używaniu samochodu w czasie ewakuacji w sytuacji zagrożenia. Prośba władz, aby to ograniczyć. Oczywiście to zwykłe ŻYCZENIE co najwyżej. Ludzie będą uciekali samochodami i … i dobrze. Lepiej przejechać 20 km w korku w ciepłym samochodzie z całą rodziną i zwierzętami niż przejść 20 km z plecakiem i dziećmi na przykład w deszczu. W samochodzie zmieścimy więcej rzeczy, możemy w ostateczności spać i szybciej się przemieszczać. Samochód produkuje nam prąd i w naszym mniemaniu jest naszym majątkiem, własnością, którego nie chcemy stracić. Jak pokazują więc doświadczenia z innych wojen w tym z Ukrainy, ludzie w przypadku nadchodzącego zagrożenia o większej skali (powódź. Wojna, zamieszki itp.) o ile tylko będą mieli taką możliwość, będą uciekać samochodami, a to rolą państwa i jego służb jest zachowanie drożności dróg dla pojazdów wojskowych czy ratunkowych. Warto też wiedzieć, że drogi ewakuacyjne, to nie jest to samo co tak zwane „drogi życia”.

Adres

Gdynia
81-603

Telefon

+48601649566

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy EMSA 2012 umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do EMSA 2012:

Udostępnij