25/05/2026
[współpraca reklamowa]Przez ponad 5 lat przerobiłem naprawdę sporo różnych gotowych gładzi i z większością było podobnie — jedna lepiej się nakładała, druga łatwiej szlifowała, ale zawsze czegoś brakowało.
Do SEMIN ProLiss wracam regularnie już od kilku lat i chyba właśnie to najlepiej pokazuje moje zdanie o tej masie.
Po prostu dobrze mi się na niej pracuje.
Najbardziej odpowiada mi jej konsystencja.
Nie jest zbyt lekka ani „wodnista”, tylko bardziej konkretna pod pacą. Dzięki temu łatwiej kontrolować materiał podczas nakładania i spokojnie wyciągać większe powierzchnie bez ciągłej walki z masą.
Bardzo dobrze sprawdza się też przy pracy pod mocne światło, gdzie od razu wychodzą wszystkie niedociągnięcia.
Po obróbce powierzchnia jest równa i przewidywalna, a sama masa daje duży komfort pracy.
Duży plus również za kolor.
Przed szlifowaniem masa jest szara, a po przeszlifowaniu robi się biała. Niby prosty detal, ale przy większych realizacjach naprawdę pomaga kontrolować miejsca już obrobione.
Sama ProLiss jest raczej z tych twardszych gładzi, ale nadal bardzo przyjemnych w szlifowaniu. Nie robi „masła” pod papierem i nie zapycha go po chwili pracy, co przy codziennym użytkowaniu naprawdę robi różnicę.
Po tylu latach pracy mogę powiedzieć jedno — są produkty, które testuje się raz, a są też takie, do których po prostu się wraca.
U mnie ProLiss zdecydowanie należy do tej drugiej grupy 👌