21/05/2026
Liderzy nie mogą się mylić 😎
A na pewno niektórzy tak o sobie myślą. I dlatego niechętnie albo wcale nie przyznają się do błędów, lub, co gorsza, zrzucają winę na innych.
Kto ma największy problem z przyznawaniem się do błędów? Pewne obserwacje pokazują, że w tej grupie są założyciele-wizjonerzy (jak np. Steve Jobs), którzy utożsamiają firmę z własnym ego. Także prezesi z długim stażem, bo uważają, że błędy podważają ich autorytet. Ale przede wszystkim liderzy w kulturach organizacyjnych opartych na kontroli, nie na dialogu. Wynika to stąd, że w kulturach bardzo hierarchicznych błąd = słabość. W kulturach dialogu błąd = informacja. Wszędzie tam, gdzie status jest ważniejszy niż współpraca liderzy mają duży problem z przyznawaniem się do winy. Tymczasem jest bardzo ważne dla rozwoju firmy czy zespołu.
Wywodzę się z organizacji, w której przyznanie się do błędu było czymś najbardziej naturalnym i wręcz oczekiwanym. W siłach specjalnych służy to uczeniu się, zarówno u szefa jak i całego zespołu. Dla lidera przyznawanie się do błędu oznacza również budowanie wizerunku osoby wiarygodnej, godnej zaufania i mającej sytuację pod kontrolą. Zwłaszcza, jeśli za przyznaniem się do błędu idą plany jego naprawienia.
Takie podejście jest bardzo korzystne nie tylko dla samego lidera, liderki. Twarde dane pokazują, że o 20% wzrasta gotowość zespołu do podejmowania ryzyka i zgłaszania innowacyjnych pomysłów, kiedy szef, szefowa przyznaje się do błędów. A firma na tym korzysta, bo rotacja tam, gdzie ludzie nie boją się mówić o błędach jest niższa o 25%. Przyznawanie się do błędów jest korzystne i dla szefa i dla przedsiębiorstwa. A że czasem trzeba do tego poskromić własne ego? Cóż, czasem po prostu warto.