11/08/2026
Co lubię w coachingu?
Lubię proces.
Ten moment, kiedy spotkanie przestaje być tylko spotkaniem, a staje się rozmową. Pojawia się uważność, zaufanie i pytania, które otwierają nowe ścieżki. Czasem jedno dobrze zadane pytanie potrafi zatrzymać bardziej niż długa odpowiedź.
Lubię flow.
Ten stan skupienia i przepływu, kiedy na chwilę znika wszystko dookoła. Jest rozmowa, obecność i człowiek, który próbuje usłyszeć siebie trochę wyraźniej.
Lubię towarzyszenie.
Aż towarzyszenie. Bo jest w tym coś bardzo poruszającego, kiedy druga osoba decyduje się podzielić fragmentem swojego świata. Wpuścić mnie do niego na chwilę. Nie po to, żebym dała gotową odpowiedź. Raczej po to, żeby mogła zobaczyć więcej niż jedną perspektywę.
Lubię książki.
Te przeczytane i te, które dopiero czekają. Wielokrotnie obiecuję sobie: teraz będzie lekki kryminał. A potem pojawia się kolejna teoria, kolejny autor, kolejny trop do zgłębienia.
Lubię akceptację.
Kiedy jestem w roli coacha, nie muszę oceniać, naprawiać ani wiedzieć lepiej. Mogę być obecna. Widzieć. Słuchać. Pytać. Z uważnością, szacunkiem i ciekawością.
Lubię intuicję.
Nie jako przypadkowe przeczucie, ale jako efekt głębokiego słuchania. Bez pośpiechu. Bez ego. Bez potrzeby przejęcia steru.
W Human Relations Coaching coaching rozumiem właśnie tak: jako przestrzeń, w której człowiek może się zatrzymać, zobaczyć siebie z innej perspektywy i zacząć słyszeć własne odpowiedzi.
Nie zawsze od razu.
Czasem bardzo powoli.
Ale prawdziwie.
Marta Kowalska