18/09/2024
Taki widok towarzyszy mi każdego dnia. To pierwsze, co widzę, gdy otworzę oczy. Przypomina mi o tym, co ważne... Ale ostatnio jest mi bardzo ciężko utrzymać się na powierzchni. Tak bardzo chciałabym móc zrobić przerwę i chociaż jeden dzień żyć normalnie, bez strachu, bólu, w pełnej sprawności. Po ponad dwóch latach jestem zwyczajnie zmęczona... Boli mnie też świadomość, że moja rodzina i przyjaciele są obciążeni moim stanem. Nie zawsze jest pięknie. Obecnie nie chodzę, nawet nie staję na nogi (ale ja to zmienię!), załatwiam się do basenu (lub w pieluszkę, gdy nie ma kto mi go podać, a większość dnia jestem sama.. Przykro i trudno wytłumaczyć Łucji, gdy przychodzi z przedszkola lub schodzi rano z łóżka z płaczem, że ktoś jej powiedział/śniło jej się, że umarłam.
Dlaczego to wszystko piszę? Szczerze mówiąc nie wiem... Może po prostu chcę się wygadać? A może głupio mi, że słyszę, że jestem dzielna, a nie zawsze tak jest i czuję się wtedy jak oszustka. Bo ja też płacze, też jest mi źle i tak, mimo że "wybieram życie", to czasem upadam, by podnieść się na nowo.