31/03/2026
Od kilku dni rozmawiam z klientami 🙈
Transport, przewozy, dostawy, firmy usługowe – wszyscy, którzy żyją z tego, że trzeba gdzieś dojechać, coś dowieźć i nie tylko.
I powiem wprost – nastroje są fatalne.
Jeden klient, mała firma transportowa. Kilka aut, żadna korporacja, normalny człowiek, który budował to latami. Mówi mi:„Pani Reniu, ja już nie ogarniam tych kosztów. Paliwo niby tańsze, a ja tankuję i wychodzi mi więcej niż wcześniej. Każdy miesiąc to walka, żeby to się spinało.”
Drugi – firma usługowa, dojazdy do klientów ( cała flota) codziennie.„Ja nie mam jak tego przerzucić na klientów. Już ceny podnosiłem. Teraz znowu koszty rosną i nie wiem, gdzie jest sufit.” Przecież nie będę trzymał firmy dla samych „handlowców” 😭
Trzeci – przewozy, większa skala, ale też bez żadnych „sztabów doradców”.„W telewizji mówią, że paliwo tanieje. U mnie w Excelu nic się nie zgadza. Jest drożej. I tyle.” Na giełdę nie ma już co wchodzić 😢
I to jest właśnie rzeczywistość.
Nie z konferencji. Nie z pasków w mediach. Z rozmów z ludźmi, którzy codziennie płacą za paliwo i z tego żyją.
Bo dla nich nie ma znaczenia, co pokazuje cena brutto na stacji. Liczy się to, ile realnie kosztuje ich przejechanie kilometra.
A to rośnie ‼️⚠️‼️
I teraz najlepsze – to wszystko jest sprzedawane jako pomoc dla gospodarki.
Tylko że ja tej pomocy w tych rozmowach nie słyszę. Słyszę frustrację, zmęczenie i coraz większą niepewność.
Małe i średnie firmy już działają na granicy. Każdy wzrost kosztów to nie jest „lekki problem”. To jest realne pytanie: czy ten biznes dalej ma sens.
Rząd opowiada o obniżkach. Przedsiębiorcy liczą koszty.
I te dwa światy kompletnie się rozjeżdżają.
A prawda jest taka, że bez tych ludzi – transportu, usług, dostaw – ta gospodarka po prostu staje.
Tylko jakoś nikt ich nie słucha 😢
Jestem przerażona i jednocześnie pełna nadzieji, że jeszcze mogę niektórym pomóc utrzymać biznes na powierzchni, że to chwilowe, że zaraz będzie zwrot akcji … nadzieja.
Bez komentarza …