08/10/2026
𝗪𝗶ę𝗸𝘀𝘇𝗼ść 𝗻𝗲𝘁𝘄𝗼𝗿𝗸𝗶𝗻𝗴𝘂 𝘁𝗼 𝘀𝘁𝗿𝗮𝘁𝗮 𝗰𝘇𝗮𝘀𝘂.
Rozmawiamy z przypadkowymi ludźmi. Wiele rozmów jest poprawnych, ale kompletnie bezbarwnych. Ludzie wydają się do siebie podobni, czasami tematy się nie kleją, a po kilku minutach już wiemy, że raczej nic z tego nie będzie.
Nie chodzi tylko o wspólny biznes, ale również o wartościowe spostrzeżenia, przemyślenia, informacje... lub odrobinę inspiracji.
W tym całym zamieszaniu trafiają się jednak osoby, z którymi czujemy „flow”.
Można to całkiem sensownie wyjaśnić psychologicznie i społecznie:
• Mark Granovetter pisał o sile słabych więzi - to właśnie dalsze, luźniejsze kontakty często otwierają dostęp do nowych informacji i możliwości.
• Robin Dunbar pokazał, że liczba relacji, które naprawdę jesteśmy w stanie utrzymywać, jest ograniczona.
• Robert Cialdini opisywał, jak podobieństwo i sympatia zwiększają naszą otwartość wobec innych.
• Daniel Kahneman pokazywał z kolei, jak szybko tworzymy pierwsze oceny ludzi i jak bardzo mogą one wpływać na dalsze postrzeganie.
Coraz częściej na wydarzeniach spotykam ludzi, których już znam. Lubię to, bo obok nowych kontaktów jest też przestrzeń, żeby wrócić do wcześniejszych rozmów, odświeżyć relacje i nadrobić zaległości.
Ostatnio dużo wyjeżdżam i sporo się dzieje, więc mam dużo zaległości w postowaniu. Dlatego też chciałem wrócić do wydarzenia, które miało miejsce już jakiś czas temu.
Pod koniec sierpnia byłem na Biznes Mikserze w siedzibie Pracodawców RP. To było bardzo ciekawe i wartościowe spotkanie, dużo dobrych rozmów, zarówno z nowymi osobami, jak i tymi, które miałem okazję poznać już wcześniej.
Bo networking nie polega na tym, żeby poznać jak najwięcej osób.
Chodzi o to, żeby w tłumie znaleźć kilka właściwych.
R.