28/08/2026
LinkedIn to taki biznesowy Tinder. Masz setki, a nawet tysiące matchy. Dziesiątki wiadomości otrzymanych i napisanych. Co jakiś czas spotkanie zapoznawcze - oczywiście każde z potencjałem. Czujesz chemię, ten sam vibe. Wszystko zapowiada się obiecująco - piękne partnerstwo biznesowe, miliony na koncie.
Mija tydzień. Miesiąc. Pół roku. I jedyne, co po nim zostało, to kontakt w telefonie. Przeglądasz LinkedIna i uważasz, żeby czasem o sobie nie przypomnieć.
🟠 Bo mieć sieć kontaktów to nie to samo, co mieć partnerów.
Możesz znać 10 000 osób. Bywać na każdej konferencji. Mieć kalendarz wypełniony spotkaniami i kawami.
Prawdziwy egzamin przychodzi jednak, kiedy dzwoni Twój najlepszy klient i pyta o polecenie eksperta do wykonania konkretnej usługi.
Nagle z 10 000 kontaktów robi się 10, 5, 1, a czasem 0. Polecając, ryzykujesz swoją własną reputację i zastanawiasz się, czy ta relacja biznesowa jest warta ryzyka.
Właśnie dlatego prawdziwe partnerstwo nie może opierać się na "potencjale". Wymaga zaufania, słowności, ale też - korzyści dla obu stron.
🟠 W najnowszym odcinku Founder Fights Łukasz Gamrot i Kuba Nagórski rozmawiają o setkach godzin, które sami spędzili na budowaniu „potencjalnych partnerstw”, z których ostatecznie niewiele wynikło.
Zastanawiają się, dlaczego tak łatwo kolekcjonujemy kontakty, a tak trudno budujemy relacje, w których naprawdę jesteśmy gotowi wymieniać się klientami, odpowiedzialnością i własną reputacją.
🟠 Na koniec zostawiamy jedno pytanie: gdyby Twój najlepszy klient zadzwonił dziś z prośbą o rekomendację — ilu osobom ze swojej sieci naprawdę zaufałbyś na tyle, żeby postawić na szali własne nazwisko?
Link do odcinka zostawiamy w komentarzu. 👇