09/01/2022
Trochę już lat minęło, a ja znów wróciłam do tego filmu… smutne życie, równie smutna śmierć.
Film "Jackie" jest dla mnie osobistym studium kobiety, która wyidealizowała obraz swojego męża. Nie byłoby w tym nic złego, poza faktem, iż do tego obrazu próbowała przekonać cały kraj, świat oraz każdego, kto śmiał go podważyć. Czy było to słuszne? Na pewno skuteczne. Legenda o rodzie Kennedych trwa do dzisiaj...
Natalie Portman jako Jackie? Na początku wydawało mi się to idealnym rozwiązaniem. Rola odegrana chwilami bardzo osobiście. Jednak po godzinie zaczyna denerwować. W tym momencie nie wiem czy denerwuje mnie Jackie jako rola odegrana przez Natalie, czy Jackie jako rzeczywista postać? Postać z tą swoją wręcz chorą słodyczą, uporem, graną naiwnością...
Urzekła mnie muzyka. Nuty rodem z "Psychozy" zapowiadają niepokój, dramat. Coś złego, co już się wydarzyło (lub ma się wydarzyć), na co nikt nie ma wpływu.
Film oceniam na mocne 8.