12/08/2026
Zaprzątają mnie ostatnio dość mocno pewne dylematy natury – że tak powiem – moralnej, związane z coraz bardziej powszechnym stosowaniem AI.
I nie są to dylematy jakoś szczególnie wydumane, ale wynikające z prawdziwych sytuacji, z którymi mam do czynienia coraz częściej.
Dlatego chcę dziś zapytać koleżanki i kolegów po fachu, co robią w takich problematycznych sytuacjach.
Wyobraźmy sobie, że dostajecie do redakcji książkę. Po kilku przeczytanych stronach zaczynacie mieć niemal pewność, że tekst został w dużej mierze wygenerowany przez AI. Tyle że w momencie przekazywania Wam zlecenia... nikt Was o tym nie poinformował.
Co robicie?
1️⃣ Pytacie wydawcę, czy jest świadomy, że książka została wygenerowana – przynajmniej częściowo – przez AI?
a) Jeśli tak, zakładacie, że wie, co robi i uwzględni związane z tym obowiązki?
b) Jeśli nie, pytacie, co zamierza z tą informacją zrobić?
2️⃣ Udajecie, że nie ma tematu. Wykonujecie swoją robotę, odsyłacie plik i nie komentujecie sposobu powstania tekstu?
3️⃣ Próbujecie nakłonić wydawcę do transparentności?
Kontaktujecie się z wydawcą w tej sprawie ustnie czy pisemnie (żeby był ślad lub – jak ktoś woli – tzw. dupochron)?
Uczciwość zawodowa każe mi jasno powiedzieć wydawcy: „Mam podstawy, żeby sądzić, że ten tekst został wygenerowany przy użyciu AI”. Ale co dalej?
Jeśli wydawca nie chce tego ujawnić lub uważa, że nie ma takiej potrzeby, to czy na tym kończy się moja odpowiedzialność jako osoby, która uważnie przeczytała cały tekst?
A może w ogóle nie powinniśmy realizować takich zleceń?
Ale, jak wspomniałam, w momencie ich przyjmowania, nie wiemy, że to tekst „napisany" przez AI.
Albo może nie powinniśmy podejmować się roli tych, którzy „donoszą” na nie do końca uczciwych autorów? Bo skąd właściwie mamy mieć pewność, że tekst napisała sztuczna inteligencja?
Charakterystyczny styl, powtarzalność, pewne schematy językowe mogą wzbudzać podejrzenia, ale podejrzenie to jeszcze nie dowód.
Właśnie to wszystko zaczyna mnie coraz bardziej zastanawiać.
Być może wkrótce jednym z pierwszych i najważniejszych zadań redaktorów i korektorów będzie nie tylko poprawianie tekstu, ale również ocena, w jaki sposób ten tekst powstał: czy został napisany przez człowieka? Czy przez AI? Czy przez człowieka przy pomocy AI?
Co robicie w podobnych sytuacjach? Jak w ogóle do tego podchodzicie? A może uważacie, że to ja podchodzę do tego zbyt rygorystycznie?
Naprawdę jestem ciekawa, gdzie Wy stawiacie granicę między „To nie moja sprawa” a „To moja odpowiedzialność zawodowa”.