23/06/2025
Co nas czeka w przyszłości? Zespoły naukowców próbują przewidzieć nadchodzący scenariusz, czy scenariusze wydarzeń na najbliższe kilkadziesiąt lat dla wielu gatunków drzew w Europie i innych częściach świata. Z wykorzystywanych modeli klimatycznych wynika, że najważniejszy nasz gatunek drzewa porastający prawie 70% wszystkich lasów w Polsce – sosna zwyczajna, będzie dość szybko zanikał. Podobnie świerk, modrzew europejski i jodła, w przeważającej części kraju także brzoza brodawkowata. Znacznie gorzej będzie się czuł klon pospolity, wiąz górski, lipa drobnolistna (choć nie we wszystkich scenariuszach). Ich populacje, a zarazem ich optima ekologiczne przesuną się na północny wschód w kierunku Skandynawii i Rosji. Oczywiście nie oznacza to, że wymrą całkowicie. Stracą one u nas swe optima ekologiczne i staną się znacznie rzadsze w drzewostanach leśnych i nieleśnych. Zyskają za to olsza czarna, w pewnym stopniu jesion wyniosły, obydwa krajowe dęby, buk zwyczajny, lipa szerokolistna, wiąz pospolity i polny, jawor, grab, czereśnia ptasia, jarząb brekinia, grusza polna.
Należy pamiętać, że obok czynników klimatycznych, o liczebności gatunku decydować będą także inne, jak choroby (jak choroba naczyniowa wiązów, zamieranie jesionów i olszy), szkodniki (np. opiętek jesionowy nadchodzący do Polski z północnego wschodu), czy anomalie fizjologiczne, jak obserwowane ostatnio coroczne obsiewanie się buka, co osłabia drzewa, zmniejsza żywotność nasion, powoduje wzrost populacji zwierząt żywiących się nasionami, a co za tym idzie ich intensywniejsze wyjadanie. Przypomnę, że dotychczas buki obradzały raz na 3-4 lata, co nie pozwalało powiększać się trwale populacjom zwierząt jedzących orzeszki bukowe, przez co duży odsetek nasion skutecznie kiełkował.
Zjawisko zanikania i migracji odnosi się do wszystkich innych drzew, w tym południowoeuropejskich. One z kolei przesuwając granice swych naturalnych zasięgów już bardzo niedługo zawitają do naszych granic i warto, abyśmy przywitali je chlebem i solą (z tą solą, to może nie dosłownie). Bo to z nimi będziemy się musieli zaprzyjaźnić i to najprawdopodobniej na bardzo długo. Co prawda opracowano dotychczas modele predykcyjne dla zaledwie kilku podstawowych gatunków, ale być może niedługo powstaną następne, a kierunek migracji wszędzie jest bardzo podobny, bo na północny wschód.
Wraz z migracją drzew należy spodziewać się także wędrówki organizmów wykorzystujących je jako baza pokarmowa, jak ptaki, owady, stawonogi, grzyby, bakterie, wirusy itd. Stanowić one będą czynnik regulujący ich populację, utrudniający gwałtowny jej rozrost o charakterze inwazyjnym. Zresztą proszę zwrócić uwagę, że rośliny inwazyjne w Polsce to nigdy nie są gatunki europejskie. Pochodzą one wyłącznie z Ameryki Pn. i Azji (najbliższa z Kaukazu), skąd przybyły właśnie wolne od tych „spowalniaczy”. Dlatego należy przypuszczać, że drzewa i krzewy południowoeuropejskie są nie tylko naturalnymi sukcesorami ustępujących obecnie i w przyszłości gatunków, ale niebezpieczeństwo ich inwazji jest relatywnie niewielkie. Naukowcy prowadzą obecnie badania oraz działania w ramach tzw. migracji wspomaganej (assisted migration), która naśladuje i odtwarza te naturalne procesy migracji inicjując w sposób kontrolowany wędrówkę poszczególnych gatunków i obserwując wzajemne reakcje tych roślin oraz środowiska.
Jeśli zainteresował Was temat zmian przyrodniczych, zapraszamy do artykułu autorstwa Piotra Banaszczaka "Co nas czeka w przyszłości" opublikowanego na naszej stronie internetowej - link w komentarzu.