Możesz na mnie liczyć

Możesz na mnie liczyć Inspiracja, porady i wsparcie w walce z codziennymi problemami w życiu: odrzucenia, problemy z partnerem i znajomymi itp.

Najwyższy czas na kolejnego posta :) Inspiracja naszła mnie już jakiś czas temu, a dotyczyła tego jakimi ludźmi się otac...
19/02/2020

Najwyższy czas na kolejnego posta :) Inspiracja naszła mnie już jakiś czas temu, a dotyczyła tego jakimi ludźmi się otaczamy.

Wywołał ją filmik, na którym mały chłopiec próbuje w sali karate namawiany przez trenera i dopingowany przez kolegów rozbić drewnianą deskę nogą. Dziecko jest tak małe, że ledwo utrzymuje równowagę na jednej nodze, próbując silnego kopnięcia. Każda kolejna nieskuteczna próba zaczyna wywoływać płacz i chęć rezygnacji. Trener jednak nalega, namawia, rówieśnicy kibicują. I co? Po kilku próbach sukces, wszyscy rzucają się na chłopaka z radości.

Ten obrazek pchnął mnie do jednego prostego stwierdzenia, które nieco kłóci się z moimi wcześniejszymi tekstami w stylu "Umiesz liczyć, licz na siebie". Natomiast nie jest to drastycznie odmienne podejście. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby być pewnym siebie i swoich umiejętności. Ważne jest również, by otaczać się ludźmi, którzy w Ciebie wierzą, że możesz i potrafisz.

W dzisiejszym świecie, zwłaszcza w Polsce panuje znieczulica i przekonanie, że jak to mówią po łacinie homo homini lupus est (człowiek człowiekowi wilkiem). Rzadko się wychylamy, żeby komuś pomóc, czy nawet czasem wyrazić po prostu własne zdanie w obawie o konsekwencje.

Stąd uważam, że należy i warto otaczać się ludźmi, którym nie zależy na Twojej porażce, a sukcesie. Na tym, abyś dotarł na szczyt i spełnił wszystkie swoje marzenia. Unikać tak zwanych toksycznych osób, które swoim zachowaniem pociągają Cię w dół, hamują Twój rozwój, po prostu przeszkadzają w realizacji Twoich planów.

Dlatego kiedy na swojej drodze spotkasz ludzi, którzy są gotowi Cię wspierać, trzymaj się ich kurczowo. Ich wiara dodaje sił i odwagi, by pokonywać porażki. Może to efekt placebo, ale nawet jeśli, to działa. Dzisiaj w czasach hejtu i złorzeczenia wiara w drugą osobę i wsparcie to jest to czego najbardziej nam brakuje.

Tym sposobem napędzalibyśmy się nawzajem do brania życia za rogi i osiągania trudnych wyzwań zdecydowanie szybciej i lepiej, zamiast podkładać sobie nogi. Na mnie osobiście pochwała działa o wiele lepiej. Pomoc innych osób z naszego otoczenia pozwala uwierzyć, że jesteśmy w stanie osiągnąć to co wydawało się tak bardzo odległe.

Pamiętaj, że wiara potrafi czynić cuda, więc ciesz się kiedy Cię wspierają i Ty wspieraj innych, bo jak powszechnie wiadomo to co siejesz wróci do Ciebie :)

OK, czas na kolejną rezurekcję naszej stronki :) po wielu miesiącach niebytu zostałem w pewnym sensie sprowokowany, aby ...
10/01/2020

OK, czas na kolejną rezurekcję naszej stronki :) po wielu miesiącach niebytu zostałem w pewnym sensie sprowokowany, aby wziąć się za siebie i znowu zacząć pisać. Jak za pewne pamiętacie do moich historii potrzebuje jakiegokolwiek bodźca, który wskaże mi właściwy kierunek.

Dziś temat będzie bazował na filmiku, który widziałem bodaj pół roku temu. Był spokojnie w zakładce i czekał, aż kiedyś powstanie tekst na jego bazie. No i się doczekał :) Zacznę w sumie od końca. Głównym przesłaniem filmiku jest stwierdzenie, że nie ważne z jakiej pozycji startujesz w życiowym wyścigu, bo to jak szybko osiągniesz metę zależy tak naprawdę od Ciebie.

Fajnie widać na nim, że to gdzie się urodziłeś, w jakiej rodzinie, w dostatku czy też nie, nie ma wpływu na wynik końcowy jaki możesz osiągnąć. Z jednej strony wydaje się to dość oczywiste, z drugiej jednak wielokrotnie zwalamy winę nie na nas samych i nasze wady, a wszystko inne. Komu nie zdarzyło się choćby pomyśleć, że przyczyną naszych porażek był zły los, niesprzyjające okoliczności, rodzice, najbliższa rodzina czy przyjaciele, a nawet zupełnie przypadkowi ludzie.

Trudno nam się przyznać przed sobą do naszych wad i słabości, bo przecież dzisiejszy świat forsuje postawę człowieka jako bytu wręcz doskonałego, ponad wszystkim. Tym sposobem odnoszę wrażenie, że ciąży na nas nieustanna presja, by sprostać tym społecznym oczekiwaniom. By w tym wyścigu bezmyślnie podążać za liderem.

Jak dla mnie nie istota problemu jest zupełnie inna. To oczywiste, że każdy chce wygrać. Trzeba jednak pamiętać, że moja wygrana nie musi być tą samą dla kogoś innego. Domniemywam, że gdyby zapytać pojedyncze osoby o to co chcą osiągnąć w życiu, okaże się, że będą to zgoła odmienne cele.

Przechodząc do sedna. Musisz pamiętać, że to jak będzie wyglądało Twoje życie, zależy w znacznej mierze od Ciebie i tego jak nim pokierujesz. Jakie szanse wykorzystasz, a jakie zaprzepaścisz, czy będziesz zdeterminowany czy leniwy, pełen nadziei albo wystraszony.

Mówią, że do odważnych świat należy, a ja bym dodał, ze pozostali muszą codziennie tej odwagi szukać. Kto nie idzie do przodu, stoi w miejscu. Należy zdać sobie sprawę z celu jaki chcesz osiągnąć, a następnie konsekwentnie dążyć do jego realizacji. Wykorzystuj szanse, które stają przed Tobą, a sukces znajdziesz szybciej niż Ci się zdaje :)

Ktoś mi wczoraj powiedział, że piszę tutaj tylko wtedy, gdy coś wywrze na mnie jakieś wrażenie, bądź jest to jakiś dołuj...
22/05/2019

Ktoś mi wczoraj powiedział, że piszę tutaj tylko wtedy, gdy coś wywrze na mnie jakieś wrażenie, bądź jest to jakiś dołujący temat..Szczerze mówiąc nie do końca zdawałem sobie z tego sprawę, no morze z tego pierwszego jeszcze jeszcze, ale z drugiego to już nie bardzo :P

Zastanawiam się z czego to może wynikać. Obstawiam, że lubię doświadczać rzeczy ważkich, istotnych, cieszy mnie kiedy mogę się na nich skupić i doszukiwać głębi wszędzie tam gdzie jest ona spłycana. Gdzie prawdziwe wartości przykrywa się frazesami pustych słów, z których nic nie wynika i których nikt nie rozumie.

Odnoszę wrażenie, że to wewnętrzna chęć znalezienia sensu w życiu. Bazując na filmach, sztuce, prawdziwych wydarzeniach można znaleźć wiele ciekawych i głębokich przemyśleń. Ta burza emocji, która się wtedy pojawia często uzewnętrznia się w tych właśnie tekstach, które możesz tutaj przeczytać.

Ten codzienny marazm i monotonność wykonywanych w kółko tych samych działań i czynności sprawia, że często zapominamy co jest w życiu ważne. To co wyjątkowe łatwo przechodzi nam przez palce w lawinie codziennych spraw. Dlatego tak jak już kiedyś pisałem, warto się zatrzymać chociaż na chwilę, by zdać sobie sprawę z tego jak wiele dobra i szczęścia puszczamy koło sobie bez zastanowienia. Gubimy po drodze te małe radości, które dodają smaku naszej egzystencji.

Czasem są to nasze małe sukcesy, czasem sukcesy innych, naszych dzieci czy bliskich. Innym razem to możliwość niesienia pomocy, wsparcie potrzebujących, wolontariat czy wreszcie realizacja małych celów na ścieżce na sam szczyt.

Dlatego nie podążaj cały czas przed siebie jak małe gnu biegnące za stadem nie oglądając się za siebie, bo może biegniesz, a za Tobą nic nie ma, żadnego zagrożenia. Rozejrzyj się spokojnie dookoła siebie i poczuj tę lekką woń świeżego powietrza i zielonej trawy. Promienie słoneczne na skórze i piękny błękit nieba nad Twoją głową. Ciesz się nie tylko z wielkich, ale przede wszystkim z małych rzeczy :)

Już dawno miałem wrócić tutaj, by ruszyć z czymś nowym i powoli to coś się rodzi. niemniej trudno przejść obojętnie wobe...
15/01/2019

Już dawno miałem wrócić tutaj, by ruszyć z czymś nowym i powoli to coś się rodzi. niemniej trudno przejść obojętnie wobec ostatnich wydarzeń.

Zacznę od tego, wielkiego (bo trudno to inaczej nazwać) dzieła jakim jest WOŚP. Abstrahuje od tego jacy ludzie za nią stoją, najważniejsze, ze od wielu lat budzi w ludziach chęć czynienia dobra i poprawiania naszej szarej rzeczywistości na lepszą bardziej optymistyczną. Nawet jeśli połowę tego co zebrali wzięliby dla siebie to na prawdę chwała im za to, ze udało im się zaszczepić w ludziach tę iskierkę pomagania, którą widzimy na każdym kroku od czasu do czasu odwiedzając placówki zdrowia.

Ktoś powie, że gloryfikuje WOŚP, albo, że jest dużo więcej fundacji i coś w tym jest. Ale to własnie idea Jurka Owsiak można powiedzieć odniosła sukces i wielu różnych badaniach wskazywana jest jako wzór pod katem prowadzenia swoich działań , transparentności i powiedzieć można efektywności. I to jest jeden świat.

Z drugim zderzyliśmy się jeszcze tej samej nocy, kiedy jakiś szaleniec dźgnął nożem prezydenta Pawła Adamowicza. On sam niestety ucierpiał na tym najbardziej ponosząc śmierć w wyniku odniesionych rozległych ran. Myślę, ze wielu osobom uświadomiło to, że coś się z naszym narodem dzieje. i nie jest to nic dobrego. Niby nie wiem co, więc pojawiło się hasło "stop nienawiści". Historia pokazała już wiele razy, że potrafimy się zjednoczyć, ale na ogół dopiero w obliczu zła. Ludzie bądźmy dla siebie dobrzy każdego dnia, a nie od święta. Odnoszę wrażenie, że ta zawiść, złośliwość, wyrachowanie i pycha stają się naszą codziennością, zamiast śmiać się, pomagać innym, dzielić się dobrem. To są postawy, które powinny cechować nas jako naród, a nie to czy np. jestem za przyjmowaniem uchodźców, aborcją, albo taką czy inną opcją polityczną. Brakuje nam pokory i dążenia do bycia chociaż przyzwoitymi, wszystko krytykujemy nie dając nic od siebie. Wiem, że sam świata nie zmienię (ani nie mam też takiego zamiaru) wystarczy, żeby każdy zrobił chociaż jedną dobrą rzecz dla siebie czy drugiego na co dzień i już będzie lepiej :)

Uważam też, ze Jurek Owsiak niepotrzebnie zrezygnował z kierowania Orkiestrą, poddał się zbytniej presji otoczenia. Fakt, wszystko wskazuje na to, że ochrona nie spisała się obstawiając wydarzenia WOŚP, ale nie jest to wyłącznie wina pana Owsiaka. Niejednokrotnie politycy narażali nas jako obywateli na o wiele gorsze konsekwencje swojej działalności, a mimo to ciągle funkcjonują w przestrzeni publicznej. Według mnie Jerzy Owsiak jako tak na prawdę twórca tej fundacji stał się jej symbolem i wzorem dla innych. Pokazał, ze nie trzeba siedzieć z założonymi rękami, tylko wziąć się do pracy, zedrzeć gardło, by pomóc tym najbardziej potrzebującym. Mam nadzieję, że na spokojnie to jeszcze przemyśli i wróci jako dyrygent Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, gdyż bez niego ta inicjatywa to już nigdy nie będzie to samo.

Widziałem też zdjęcie serduszka WOŚP rozdartego na dwoje..Ludzie nie popadajmy w paranoje. Z Jerzym Owsiakiem czy bez, w obliczu takiego dramatu, tego typu znak pokazuje w mojej opinii jak bardzo nie rozumiemy co się stało. Idea orkiestry z pewnością przetrwa. Podobna tragedia mogła się wydarzyć przy innej okazji, więc zamiast dzielić serduszko, tym bardziej winniśmy je szanować jako całość, a swoje poparcie wyrażać poprzez dobre czyny, a nie ustawianie statusów, hashtagów itp.

Na koniec przekazuję wyrazy współczucia dla rodziny i bliskich Pana Prezydenta Pawła Adamowicza, bo teraz to oni cierpią najbardziej po tej tragedii.

Śmierć..czeka każdego z nas, ale kiedy? Na co dzień żyjemy nie zdając sobie sprawy z tego, że możemy nie doczekać porank...
07/06/2018

Śmierć..czeka każdego z nas, ale kiedy? Na co dzień żyjemy nie zdając sobie sprawy z tego, że możemy nie doczekać poranka. Nie mówię o tym, żeby od razu nie wychodzić na zewnątrz do ludzi bo może coś się stać. Trzeba jednak mieć świadomość ulotności życia i umieć go doceniać zawsze i na każdym kroku, ponieważ nie masz pojęcia kiedy nastąpi jego kres.

Najczęściej przypominamy sobie o tym w obliczu jakiejś tragedii. Kiedy odchodzi ktoś bliski naszemu sercu czy to z rodziny czy rówieśnik, dopiero wtedy dociera do nas nieuchronność końca.

Najczęściej wtedy pojawia się żal i rozpacz. Po głowie krąży tysiące myśli: co by było gdyby? gdybym wczoraj powiedział, że ją kocham, gdybym przyszedł na spotkanie, a nie migał się zmęczeniem po pracy czy zwyczajnym lenistwem. Owszem naszą słabością zawsze będzie zaniedbanie, bo prawda jest taka, że dopiero po fakcie dociera do nas, że mogliśmy pewne rzeczy zrobić lepiej, okazać więcej uczucia, zrozumienia.

Naturalna śmierć boli, ale kiedy ktoś popełnia samobójstwo to często wydaje Ci się to niemożliwe, trudne do wytłumaczenia. Niemniej jednak trzeba mieć na uwadze, ze nie wszyscy jesteśmy tacy sami, tak samo silni psychicznie, by poradzić sobie z różnymi ciężarami. Możesz się oburzać na przeznaczenie, pytać dlaczego? Dobrze zdajesz sobie sprawę z tego, że na wiele pytań nie ma łatwych odpowiedzi. Wiem jedno, nie można brać takiego ciężaru na siebie. Pewnie będą wyrzuty sumienia i gdybanie. Niestety to już nic nie zmieni.

Trzeba wziąć się w garść i zacząć robić to co tylko niektórzy potrafią, jak mówią słowa piosenki: "cieszmy się z małych rzeczy..". Uczmy się docenia każdego dnia, tego wszystkiego co dostajemy od losu, od innych ludzi, tych emocji, uczuć. I oczywiście najważniejsze, pamiętaj, aby słuchać serca i nie tylko komunikować czy mówić, ale okazywać miłości i sympatię do drugiego człowieka, żeby pokazać mu jak wiele dla Ciebie znaczy i dla świata, bo wtedy na pewno o tym nie zapomni. Bo nie musisz z nim być fizycznie i się spotkać, by czuł, że zawsze dla niego/niej jesteś.

A tych, którzy odeszli nie staraj się zrozumieć, tylko się pomódl przez chwilę o spokój ducha dla nich, którego tutaj na ziemi im zabrakło, żeby osiągnęli to czego skrycie pożądało ich serce.

Ktoś może pomyśleć, że moim ulubionym aktorem jest Will Smith po tym jak dziś znów wrócę do filmu, w którym gra główną r...
03/12/2017

Ktoś może pomyśleć, że moim ulubionym aktorem jest Will Smith po tym jak dziś znów wrócę do filmu, w którym gra główną rolę. Na tapecie tym razem film "7 dusz", stary, ale po obejrzeniu którego nasuwa się jeden kluczowy wniosek. Musisz pamiętać, że życie czasem krótsze, czasem dłuższe składa się z momentów.

W wypadku tego filmu nasz Will bawił się telefonem w trakcie jazdy samochodem. W skutek wypadku zabił swoją narzeczoną i 6 innych osób. Swoim późniejszym postępowaniem próbuje odkupić swoją winę pomagając innym, jak mu się zdaje wartym tego ludziom.

Udaje mu się to prawie idealnie z małym wyjątkiem. Niestety mimo swoich wysiłków i dobrych intencji nie radzi sobie z przeszłością. Cały czas dręczą go wspomnienia i poczucie, że gdyby wówczas zachował się inaczej, jego życie byłoby inne, właściwe, stworzone dla niego.

Kluczem jest tu ten moment, ten czas, w którym podejmujemy lub nie określone działanie. To od tych krótkich chwil zależy jak będą wyglądały Twoje nadchodzące dni. W ułamku czasu decydujesz czy ta dziewczyna Ci się podoba, czy wolisz zająć się ekonomią czy też pływaniem sportowym. Abstrahuje od pobudek, które Tobą kierują. Wiadomo, że z nimi bywa różnie. Chodzi o to jak wiele od nich zależy. Czasami pod jeden moment układasz całe Twoje życie, lub też przed daną chwilą uciekasz.

Te pojedyncze momenty mogą mieć oczywiście dwa podstawowe wymiary. Z perspektywy osoby trzeciej najprościej nazwać je złymi lub dobrymi. W końcu mówi się, że coś dzieje się w kiepskim momencie lub odwrotnie. W tym filmie akurat moment wydaje się był zły, bo kosztował życie siedmiu osób, a na koniec także głównego bohatera. Owszem jego wynikiem było wiele dobra, ale za jaką cenę? To już jest wartościowanie i Twoje wnioski nie muszą pokrywać się z moimi.

Najważniejsze jednak jest to by każdy moment doceniać. Każdą chwilę, która Cię spotyka. Warto mieć świadomość, że te momenty nie raz będą Twoim błędem, niewłaściwą decyzją, ruchem, który powinnaś sobie darować. Zapamiętaj, że czasami w kilka sekund możesz zrujnować życie sobie i innym, tak samo jak jednym gestem jesteś w stanie uczynić wiele dobrego. Błędy się zdarzają, ale tylko ten kto nic nie robi ich nie popełnia. Nauczono mnie, by doceniać chwile i to samo radzę wszystkim. Celebrowanie pozytywnych momentów zbuduje w Tobie pewność sobie, której dziś niejednemu brak. Wiedz też, że lepiej jest się uczyć na błędach innych niż własnych, mniej bolą. A teraz szukaj codziennie momentów i chwil, które popchną Cię do przodu niczym śnieżka białą lawinę dobra

Kojarzycie może film Wyścig z czasem (In time). Jeśli nie to myślę, że warto wrócić do niego i przypomnieć sobie. Co pra...
06/11/2017

Kojarzycie może film Wyścig z czasem (In time). Jeśli nie to myślę, że warto wrócić do niego i przypomnieć sobie. Co prawda nie lubię filmów, gdzie główne role nie są obsadzone przez profesjonalnych aktorów, tak jak tutaj przez muzyka, ale w tym wypadku nie chodzi o gwiazdy ekranu, a o historię na którą składają się ich przygody.

Przypomniałem sobie o tym filmie z jednego powodu. Jest nim czas. To motyw przewodni i według mnie bardzo aktualny. Odnoszę wrażenie, że dzisiaj ludzie osiągnęli swoiste poczucie nieśmiertelności, że na wszystko mają czas, że nie muszą się martwić o jutro, bo przecież obudzisz się rano następnego dnia i znowu masz szansę go wykorzystać. Ale czy na pewno?

Czy przypadkiem ten schemat nie powtarza Ci się niekiedy tygodniami? Dlaczego wstajesz i w kółko uciekasz przed swoim przeznaczeniem? Uważam, że się rozpaskudziliśmy, mamy zbyt dobrze, dużo możliwości, wiele ciekawych narzędzi i oczywiście mnóstwo czasu. Gdzieś chodzi mi po głowie tekst, który kiedyś przeczytałem. Istotą jego było stwierdzenie, że czas to jedyna rzecz w życiu, której nie możesz ponownie wykorzystać, że każda sekunda, minuta, godzina jest jak pieniądze z kredytu, które dał Ci bank, byś zrobił z nimi coś dobrego, Jedyna różnica jest taka, że pieniądze do banku oddasz,a czasu nie.

Musisz uświadomić sobie, że jutro Twój świat może wywrócić się do góry nogami. Szef Cię zwolni, dziecko nie dostanie się na wymarzone studia, Twój chłopak ciężko zachoruje, a może zdarzy Ci się inny wypadek. Co wtedy zrobisz? Co zrobisz z czasem, którego tyle masz? Nagle ten zasób zacznie się szybko kurczyć. Trzeba będzie zebrać ogromne środki na operację, bo inaczej zmiany w mózgu będą nieodwracalne, bo Twoja dziewczyna zdecyduje się wyjechać za granicę zarabiać, widząc, że Tobie brakuje ambicji do poprawienia waszej sytuacji finansowej. Takich sytuacji nie brakuje, tylko nie zdajesz sobie sprawy, że jutro może..nie nadejść, a wtedy nic już nie będzie miało znaczenia.

Wszyscy znamy to powiedzenie: śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą. Szkoda tylko, że nabiera ono sensu dopiero w momencie straty kogoś bliskiego. Nigdy nie zapominaj o ważnych dla Ciebie osobach, nigdy, bo na prawdę możesz nie zdążyć im powiedzieć, pokazać ile dla Ciebie znaczą. Jak to mówi mój życiowy motywator: A co jeśli jutro spadnie kometa i wszystko rozleci się w drobny pył? Doceń to co masz i uświadom sobie co chcesz i możesz mieć. Wykorzystaj czas pracując nad sobą i budując dobre relacje zarówno w sobie, jak i z innymi ludźmi. Jeśli masz wątpliwości to pomyśl przez chwilę, chcesz, aby życie przeleciało Ci przez palce, czy może jednak sam nim pokierujesz i wykorzystasz dany Ci czas. Ja już wiem, a Ty?

Najwyższy czas na krótką refleksję po urodzinową. W tym roku to było jedno z najciekawszych przeżyć jakie miałem do tej ...
23/10/2017

Najwyższy czas na krótką refleksję po urodzinową. W tym roku to było jedno z najciekawszych przeżyć jakie miałem do tej pory. Abstrahuję od tego, że całe wydarzenie było podzielone na różne części, każdego dnia na przestrzeni blisko tygodnia działo się coś niezwykłego. Czas odpoczynku na zmianę przeplatał się z masą atrakcji. Wystarczy wspomnieć, że sam nosiłem swój prezent z miejsca na miejsce nie mając o tym pojęcia:) Natomiast po wszystkich tych akcjach naszło mnie kilka refleksji. Nie są one może zbyt twórcze, ale uważam, że warto je poruszyć.

Pierwsza i najważniejsza sprawa to ludzie. W końcu to oni zorganizowali dla mnie te niespodziankę pod przewodnictwem głównego organizatora całej akcji, czyli mojej drugiej połówki ;) Nie zmienia to faktu, że w tak prosty sposób mogłem się przekonać jaką wartość przedstawiam nie tylko dla siebie, ale i innych. Dobrze jest wiedzieć, że są dookoła Ciebie ludzie, którzy Ci kibicują i wspierają. Wiadomo, że dopiero w momencie próby, w trudnej sytuacji sympatia ta podlega weryfikacji, ale sama świadomość tego, że nie jesteś sam już mocno buduje.

Mówi się: umiesz liczyć licz na siebie. I jak w każdej ludowej mądrości, tak i tu jest ziarnko prawdy. Nie chodzi jednak o to, by samemu iść przez życie niczym żaglowiec płynący w pojedynkę przez ocean, ale dać szansę sobie pomóc, nie tyle polegać wyłącznie na innych, ale dawać od siebie to co ma się najlepszego, aby razem z resztą towarzyszy stworzyć wspaniałą flotę, której nikt i nic nie powstrzyma.

Druga sprawa, miejsce nie ma totalnie znaczenia. Jeśli otaczasz się odpowiednimi ludźmi, to niezależnie od miejsca będziesz szczęśliwy. Miejsce jest miłym, estetycznym dodatkiem. Warto, aby wszędzie tam gdzie się pojawisz zbudować przyjazną, domową atmosferę,wtedy w każdym miejscu będziesz się czuć jak u siebie.

Ostatnia rzecz to prezenty. Nigdy nie oceniaj rzeczy po okładce. Dopóki czegoś nie poznasz, nie osądzaj, nie zakładaj z góry, że to co widzisz na pierwszy rzut oka tym rzeczywiście jest. Jak mówi przysłowie: nie wszystko złoto co się świeci. Musisz wiedzieć kiedy ktoś mydli Ci oczy, a kiedy faktycznie docenia Ciebie i to co robisz. Ciesz się tym co masz i co otrzymujesz, niemniej bardziej skup się na ludziach niż na prezentach, ponieważ to kim się otaczamy w pewien sposób definiuje kim jesteśmy.

Jak to jest, że jednym z nas się wiedzie, a inni mają ciągle pod górkę. Skąd bierze się w naszej głowie przekonanie, że ...
15/09/2017

Jak to jest, że jednym z nas się wiedzie, a inni mają ciągle pod górkę. Skąd bierze się w naszej głowie przekonanie, że nic nam nie wychodzi, że cały świat jest przeciwko nam? Gdzie jest zakodowane, że jestem królem życia i mogę wszystko? Z czego to wynika?

Nie odkryję Ameryki mówiąc, że to oczywiście chodzi o głowę, a konkretnie o sposób myślenia i postrzegania rzeczywistości. Optymista będzie szukał problemów w sobie, pesymista u innych. Czasem się zastanawiam, którym typem jestem bo w zależności od sytuacji moje nastawienie do przeszkody znacznie się zmienia.

Przyjęło się, że praktycznie wszystko zależy od Twojego nastawienia. Musisz wierzyć, ze wyzdrowiejesz, że wygrasz, że znajdziesz itd. W przeciwnym wypadku będzie tylko gorzej. Jeśli się załamiesz i poddasz, wówczas stracisz szansę na odmianę losu.

Może z rok czy dwa temu miałem okazję obejrzeć film Sekret. Jego myślą przewodnią było to, że to właśnie ja kieruje swoim własnym losem. Opisano w nim szereg przykładów osób, które dzięki nastawieniu były w stanie kreować otaczającą ich rzeczywistość. Siła tkwi w powtarzalności i szczerej chęci osiągnięcia danego celu.

Z początku pomyślałem - bajki, ale kiedy spróbowałem na małych rzeczach i prostych sytuacjach okazało się, że jak w każdej bajce tak i w tej jest ziarnko prawdy. Sęk właśnie w tym, aby szczerze pragnąć, cały czas łaknąć tego co jest w naszym mniemaniu potrzebne i prędzej czy później tak się stanie.

Osobiście wolałbym prędzej :P ale to pewnie jak każdy. Popieram to co mówił Rocky Balboa do swojego syna: Nie ważne ile ciosów otrzymasz, ważne by za każdym razem się podnieść i iść dalej.

Warto zdać sobie też sprawę z tego, że jak przez jednych ludzi cierpisz tak inni mogą być dla Ciebie ratunkiem. Czasem wystarczy dobre słowo, gest, przytulenie i jest lepiej, czasem trzeba powalczyć jak Rocky, więc głowa do góry i nie poddawaj się nigdy. Nie bój się szukać pomocy:)

Kilka sytuacji, które zdarzyły mi się ostatnio skłoniły mnie do przemyślenia jednej ważnej sprawy. Co to znaczy być Pola...
05/09/2017

Kilka sytuacji, które zdarzyły mi się ostatnio skłoniły mnie do przemyślenia jednej ważnej sprawy. Co to znaczy być Polakiem, co się za tym kryje, czy to tylko zestaw cech osobowościowych, pewne zachowania, czy jeszcze coś innego o odróżnia mnie od innych nacji.

Swego czasu byłem dumny z mojej narodowości. Prawdopodobnie wynikało to ze szkolnego wychowania, patriotycznych książek, akademii itd. Cieszyłem się, że należę do ludzi odważnych, walecznych, nieustępliwych, prawych, z ciekawą historią i bagażem doświadczeń uszlachetniających młode pokolenia. Przeszkadzało mi tylko jedno. Jedna jedyna rzecz, którą obserwowałem w różnych etapach mojego życia. Mam na myśli jedność wobec przeciwności losu. Smutne było dla mnie to, że nie jest to ogólna cecha, tylko, że bez tego drugiego członu (jakiegoś wroga) nie istnieje.

Bo kiedy nie ma przeciwnika, zarówno negatywnego jak i pozytywnego, nie ma potrzeby jedności. Wtedy obowiązuje przysłowie: Każdy sobie rzepkę skrobie, najlepiej żeby sąsiad miał gorzej niż ja. Dopiero wtedy będę zadowolony, bo przecież u mnie jest zawsze źle, zawsze czegoś brakuje. To nasza cecha narodowa - marudzenie.

Równie ważną przywarą wydaje się być zmiana zdania. Jak chorągiewka na wietrze. Najlepszym przykładem niech będzie sympatia do sportowców. Ostatnio do reprezentacji piłki nożnej. Dopóki szli w rankingach i wygrywali było ok, ale kiedy przegrali z Danią 0:4 wylewano na nich pomyje. Abstrahuję od tego jak grają, chodzi mi jedynie o kibiców. A skoro już przy nich jesteśmy to osobiście nie podoba się pomysł brania ich za wzór patrioty, który po przykrywką miłości do ojczyzny i poszanowania wartości, atakuje przypadkowych czarnoskórych czy ludzi arabskiego pochodzenia, albo rzuca cegłami i dewastuje wystawy sklepowe w trakcie ulicznych marszy. Nie wydaje mi się by była to właściwa droga. Patriotyzm bierze się nie tylko z przynależności do konkretnej grupy etnicznej, mającej swój własny język i obyczaje. Dla mnie to świadomość, poczucie obowiązku i poszanowania wartości uniwersalnych dla pozostałych obywateli i troska o przyszłość państwa i swojej rodziny, która będzie go zamieszkiwać.

Co ciekawe na tej samej półce co zmienność opinii jest zatwardziałość poglądów. Przekonanie, że to właśnie ja mam racje, a inni się mylą, albo są głupi, niewykształceni etc. Niby zawsze się dogadujemy, ale czy na pewno? Już nie mówię o polityce, bo tu bardzo dobrze to widać. Ale jak jest w rodzinie, skąd tyle rozwodów, zbrodni, zaniedbań i obojętności na ludzką (inie tylko) krzywdę.

Inne narodowości nas lubią, drugie szanują, jeszcze inne uważają za awanturników i interesantów. Smutna prawda jest taka, że kiedy wyjedziesz za granicę to większą pomoc otrzymasz o rdzennych mieszkańców niż własnych rodaków (w tym miejscu mogę się mylić, ale to opinia na podstawie wielu prywatnych historii). Tak jak my traktujemy Rumunów czy Ukraińców, tak nas traktują na zachodzie. Dlaczego tak się dzieje? Bo nie potrafimy wyjść z pewnych schematów i okazać nieco pokory. Duma jest ważna, trzeba jednak pamiętać, że tę ma każdy, a wygrać z nią nie łatwo.

Pomyślałem sobie ostatnio, że nie chcę żyć w kraju gdzie człowiek człowiekowi wilkiem, a przyjazną dłoń podaje się tylko kiedy ma się w tym konkretny interes. Wierzę w moc kompromisu, tego że zawsze można się dogadać. Więc zamiast się dzielić i wymagać od innych zacznij wymagać od siebie. Szanuj tradycję i kulturę w jakiej Cię wychowano, ale bądź otwarty na zmiany, które są nieuniknionym aspektem codziennej egzystencji. Zastanów się przez chwilę co dla Ciebie znaczy być Polakiem, jakim Polakiem chciałbyś być, abyś mógł spojrzeć na siebie w lustrze, uśmiechnąć się w duchu i powiedzieć: Tak, jestem Polakiem i jestem z tego dumny, tak bardzo jak moi bliscy ze mnie.

Jak to jest, że zbroja i to co się z nią wiąże towarzyszy nam od zarania dziejów, aż do dziś i nawet nie zdajemy sobie z...
22/08/2017

Jak to jest, że zbroja i to co się z nią wiąże towarzyszy nam od zarania dziejów, aż do dziś i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Z resztą nie tylko ludzie, bo przecież zbroja jest też znana choćby w świecie zwierząt. Koronnym przykładem niech tu będzie żółw, który swój pancerz ma zawsze ze sobą, czasem to przeszkadza, innym razem pomaga, ale jest.

Warto wiedzieć, że nie zawsze tak było. Wystarczy sięgnąć do źródeł chrześcijaństwa, ale i innych religii. W Raju Adam i Ewa byli nadzy, nie potrzebowali nie tylko zbroi, ale i ubrań w ogóle. Wynikało to z tego, iż nie mieli się czego obawiać. Bóg darzył ich miłością, a ze wszystkim dookoła żyli w harmonii i pokoju. Rzecz jasna do czasu. To swoista rewolucja od listka figowego, przez zbroję do powiedzmy czegoś w rodzaju zapory mentalnej.

Wrócę jeszcze na moment do żółwia :) ktoś mógłby powiedzieć, że skorupa to jego dom, że go nie opuszcza i ma zawsze przy sobie. Teoretycznie ma to sens, ale to tylko pozory. W takim domu nie ma wszystkiego, brakuje spiżarni, miejsca dla gości i wiele innych.

Trzeba zrozumieć istotę i znaczenie zbroi. W gruncie rzeczy sprawa jest prosta. Każdy rodzaj pancerza czy zbroi pełni jedną zasadniczą funkcję - daje ochronę. Protekcja ta ma jednak wiele płaszczyzn. Pierwsi ludzie czuli lęk i obawę przed reakcją Najwyższego, żółw :) broni się przed naturalnymi wrogami, by przetrwać. Przez wieki rycerze i wojownicy korzystali z kolczugi czy innego rodzaju zbroi, by unikać ran, ciosów i okaleczenia.

Dzisiaj nie trzeba być rycerzem, by posiadać zbroję, ba nawet nie muszę jej na sobie nosić. Każdy może i wielu buduje ją swoją postawą i zachowaniem względem otoczenia. Teraźniejszy lęk wynika z obawy, że ktoś nas zrani, zada ból i obarczy cierpieniem. Przecież nikt przy zdrowych zmysłach tego nie chce. Owszem są osoby z ogromną pewnością siebie, które nie tyle korzystają ze zbroi co umiejętnie machają bronią, by inni się nie zbliżali zanadto. Sądzę jednak, że więcej jest ludzi podobnych do mnie, którzy unikają zranienia i konfrontacji za wszelką cenę. Jeśli nie masz przekonania o zwycięstwie to zabezpieczasz się, skupiasz na sobie, by nie doznać krzywdy. Pamiętaj jednak, że każda zbroja jest dopasowana, dobrze leży, chroni, ale daje też możliwość obserwacji nadciągającego zagrożenia, by skutecznie nań zareagować. Nie zamykaj się ślepo w swojej skorupie, bądź dzielny i mimo codziennych niebezpieczeństw idź do przodu, każdego dnia kolejny krok. Realizacja swoich planów i marzeń to esencja życia, zbroja zapewni CI asekurację, obronę własnego zdania i poglądów, ale tylko od Ciebie zależy czy dasz się przytłoczyć innym, czy jednak dasz im przykład jak zajść na szczyt.

Adres

Kraków

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Możesz na mnie liczyć umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Możesz na mnie liczyć:

Udostępnij