Osiekowy zwierzyniec

Osiekowy zwierzyniec Jesteśmy Gabinetem Weterynaryjnym który zajmuje się min bezpańskimi zwierzętami . Naszym celem

01/06/2023

Straciłam cierpliwość .Od roku mieszkam w mieście .I od roku proszę jednego pana aby reagował na zachowanie swoich psów 2.5 kg yorków .Pewna mała Daysy upatrzyła sobie mojego dzikiego psa .Psa który nie przeszedł etapu socjalizacji .Psa który boi się dna miski , psa który przez rok chodził ze smyczą po domu .psa który reaguje anreksją przy kazdej stresującej sytuacji .Nieraz musimy posiłkować się lekami . DIXI jest jaka jest, kochamy jà , osiągnęłam z nią max możliwości behawioralnych . Za każdym razem kiedy wychodzimy z domu rozglądam się czy nie ma sąsiada z bloku obok z dwoma yorkami .Daysy jest 3x mniejsza od mojego psa a jednak jak tylko ją zobaczy, biegnie, szczekająca , najerzona spięta i gotowa na wszystko.Ja zwykle staję między nią a moim psem jak nie pomaga to odsuwam ją od Dixi .W ciągu roku nauczyła się że musi mnie szanować tym samym mojego psa. Też dobrze że jest takim psem który nie atakuje ludzi bo broniąc mojego psa mogłabym zostać pogryziona .Ani razu właściciel nie zatrzymał swojego yorka ani razu nie zwrócił mu uwagi, a kiedy ja ingerowałam " ona tylko tak straszy , ona nie jest agresywna " Czyżby .... Od tylu lat zajmuję się zwierzętami że potrafię rozpoznać agresję u psów .Gdyby to był 25 kg pies .Mojej Dixi mogłaby się stać krzywda fizyczna .Tymczasem ma tylko 2.5 kg więc czy to znaczy że nie robi mojemu psu krzywdy psychicznej . Czy to znaczy że nie za każdym razem musimy mieć stres na spacerze , który potem odchorowujemy w domu ? Była tez sytuacja że idąc do przedszkola z moim dzieckiem i psem yorki wyskoczyły tak że wystraszyły mi dziecko , które potem płakało pół drogi .Dziecko które nie boi się zwierząt , które mieszka z 4 pod jednym dachem .
Wiecie co jest przykre .Że dopiero dziś gościu się opamiętał, dlaczego dlatego że mąż był w Dixi na spacerze .Daysy podleciała, mąż chciał bronić psa gościu myślał że chce skrzywdzić yorka i z łapami do męża ten go kopną ,drugi sąsiad walnął go w tył głowy .Mąż wezwał policję .Mój pies uciekł .Sytuacja nie fajna totalnie patologiczna.Podeszłam do gościa dziś , nakrzyczałam że od roku proszę że jestem lekarzem że zajmowałam się zwierzętami że Daysy terrozyzuje mi psa .Co usłyszałam że mój mąż jest agresywny , że mój pies pewnie dlatego się go boi:( twierdzi że ma 20 świadków .Wiecie co jest przykre , że wszyscy sądiedzi staneli w jego obronie , że fakty nie mają znaczenia .Uzyskałam też to że pan obiecał że gdy będzie na dworze to będzie brał psa na ręce .
Do czego musi dojść zanim kochani właściciele małych piesków zrozumiecie że agresja to nie tylko rany na ciele , że to że mają 2.5 kg nie zwalnia was z odpowiedzialności za swoje zwierzę , za ich bezpieczeństwo .Bo któregoś dnia Daysy nie trafi na Dixi tylko na psa który sobie na to nie pozwoli .A winny oczywiście będzie pies ktory pogryzł .

Kochani mi życzliwi i Ci nie życzliwi .Chyba czas się wypowiedzieć, bo takie plotki zaczęły krążyć że mi się włos na gło...
03/01/2021

Kochani mi życzliwi i Ci nie życzliwi .Chyba czas się wypowiedzieć, bo takie plotki zaczęły krążyć że mi się włos na głowie jeży . Nie, nie straciliśmy uprawnień ,nie nie zamknęli nas .Dalej działamy jako lek wet ,dalej gabinety będą czynne . Zrezygnowaliśmy bo chcemy zacząć żyć jak zwykli ludzie,tacy co chodzą do pracy i są po pracy i mają czas dla siebie i swojej rodziny .Od niemalże, chyba , 8 lat ,dobrze nie pamiętam, jestem na dyżurze 24 hw pracy ,w zdrowiu i chorobie ,o każdej porze dnia i nocy do dyspozycji każdej służby, urzędów i prywatnych ludzi.Cierpi na tym moja rodzina ,moje zdrowie ,nawet moje zwierzęta ,bo każdą wolną chwilę poświęcałam tym bezpańskimi i potrzebującym . Będzie mi brakowało tej pracy, bo bardzo ją kochałam, bo zwierzęta dla mnie zawsze były priorytetem,co nie raz mocno kolidowało z interesem mojej rodziny 😁.Bardzo wam wszystkim dziękuję tym życzliwym ,którzy mnie wspierali ,którzy nie raz udostępniali posty, robiliście zdjęcia ,publikowaliście ogłoszenia, wychodziliscie na spacery z psami ,bawiliście się z kociakami to naprawdę było ważne.Dziękuję fundacjom ,tym normalnym ,którzy nie raz przejmowaliście chore zwierzęta i leczyliście za ogromne pieniądze co u mnie poprostu było nie możliwe, dzięki wam miały szansę w miarę normalnie żyć . Dziękuję moim kolegom i koleżankom po fachu ,którzy z nami współpracowali i nie raz dzielili się wiedzą i często po kosztach razem z nami ratowali zwierzęta w potrzebie i moim przyjaciołom którzy nie raz podtrzymywali mnie na duchu jak myślałam że już nie dam rady z tym natłokiem pracy .Dziękuję też moim pracownikom wszystkim, tym z którymi utrzymuję kontakty i tym o których chciałabym zapomnieć ,za to że nie raz musieliście zapomnieć o życiu prywatnym aby pomóc zwierzętom,zostać dłużej w pracy i nie raz poświęcaliście kawałek własnego życia na ich ratowanie
Dziękuję też tym co przyjęli bezpańskie zwierzęta pod swój dach - jesteście wielcy ❤.
Dziękuję też tym ludziom ,którzy mnie nie bardzo lubili (delikatnie rzecz ujmując )za wszystkie donosy , niezapowiedziane kontrole które wszystkie przechodziłam, bez uchybień ,co utwierdzało mnie tylko w przekonaniu że to co robię, robię dobrze .
I na tej części powinnam pewnie zakończyć jednak dochodzą do mnie liczne pomówienia ze strony jednej mojej " wielbicielki" i doszłam do wniosku że jednak powinnam się bronić .
Na koniec mojej pracy,musiałam stawić czoła wielkiej podłości ludzkiej i niedorzecznym oskarżeniom, między innymi zostałam oskarżona o niekarmienie " mojego " nerkowego kota i trzymanie go w piwnicy . Helloooo, kto mi powie gdzie u mnie w domu jest piwnica ,ten mistrz. ( tyle w temacie )
Na koniec wrzucam zdjęcia kota ,któremu "coś zrobiłam" Problem wyniknął z tego że zamiast oddać go fundacji jak obiecałam ,oddałam do domu stałego🤦‍♀️ (Apropo jeżeli śledzicie stronę ,młode małżeństwo z malusim dzieckiem z Pawiej to wasz zgłoszony kot , ma się bardzo dobrze )
I wrzucam też zdjęcia już ze strony fundacji agonalnego kota (tzn miał być niby w agonii według mojej "wielbicielki") tuż po tym jak fundacja go przejęła, czarny Pierniczek ślepaczek .
WSZYSTKIM WAM ZWIERZOLUBOM Życzę powodzenia w ratowaniu zwierząt, siły wytrwałości oraz jak naj mniej toksycznych ludzi wokół siebie.❤❤❤

"To już  jest koniec, nie ma już nic "a nie przepraszam pozostał Max i puste ściany. Max to piesek którego własnością je...
02/01/2021

"To już jest koniec, nie ma już nic "a nie przepraszam pozostał Max i puste ściany. Max to piesek którego własnością jest Policja, która za bardzo nie ma co zrobić z psem .Szukają schroniska,które od nich przyjmie psiaka i wiadomo takie psy zwykle przyjmują schroniska o nienajlepszej sławie .Max to ok 12 letni psiak ,który już kiepsko widzi ,słabo słyszy ,był to pies typowo mieszkaniowy Zwierzak jest bardzo sympatyczny dla osób których zna .Niestety nie bardzo lubi inne psy,musi być jedynakiem lub ewentualnie może mieszkać ze spokojną suczką po wcześniejszym zapoznaniu .Małe dzieci też niestety odpadają, pies nie będzie miał tyle cierpliwości do maluchów ,to starsze zwierzę .Pilnie potrzebujemy domu, zanim trzeba będzie go oddać do schroniska ☹

Opiszę dziś 4 koty w 4 postach ,które już jakiś czas są u nas i naprawdę pilnie potrzebują domu .Nr 1 Pierwszy to Puszek...
09/10/2020

Opiszę dziś 4 koty w 4 postach ,które już jakiś czas są u nas i naprawdę pilnie potrzebują domu .
Nr 1 Pierwszy to Puszek dorosły kocur długowłosy ,po sierści wnioskuję że wmieszały się tu geny Persa. Chłopak przyszedł do nas w klatce łapce ,bo dzikus nie przeciętny, skołtuniony sieść, gnijąca łapa byliśmy przekonani o konieczności amputacji. Trzeba go było ostro zsedować aby dał się nam obejrzeć.Łapie daliśmy szanse, kota ogoliliśmy i tak zaczęła się nasza przygoda z Pusiątkiem .Diagnostyka obiła się aż o Berlin i ostatecznie podjęłam decyzję o amputacji 3 palców, które niestety przez ropę uległy lizie, jednak łapka niestety ciągle ma problemy z gojeniem dlatego podejrzewamy plazmocytarne zapalenie opuszek.Co to oznacza , to że kocurzysko od czasu do czasu musi dostać steryd i musi mieć robione opatrunki żelowe na łapkę ,co przy nim trudne nie jest,bo do tego poprostu przywykł. No bo z dzikusa to między czasie zrobił się bardzo miziasty kawaler .Kochamy go mocno zresztą że wzajemnością .Chłopak ma dużo cierpliwości na nasze tortury ,nie warczy ,syczy czy gryzie ,jakby co to tylko próbuje uciekać. Puszek długo żył na działkach ,potrzebuje wolności ,dlatego szukamy mu domu wychodzącego,może być z psem ale spokojnym i znającym,lubiącym koty .Do innych kotów ma ogromny dystans, nawet do maluchów, nie atakuje ,raczej ucieka .Kotek ma książeczkę zdrowia, ma pełną profilaktykę i oczywiście jest wykastrowany .Szukamy domu stałego ,ponieważ w pewnej chwili musieliśmy podjąć decyzję czy wypuszamu go na wolność czy szukamy domu i tak został u nas na tymczasie.

Jak zawsze zaniedbuję stronę 🤦‍♀️.To może choć zdjęcia Grzybci-Tosi z nowego domu  wyrzucę.
13/12/2019

Jak zawsze zaniedbuję stronę 🤦‍♀️.To może choć zdjęcia Grzybci-Tosi z nowego domu wyrzucę.

Edit.Nareście w nowym domku.Witam serdecznie .Po roku siedzenia w klatce,po 4 terapiach przeciwgrzybiczych.W końcu mamy ...
02/10/2019

Edit.Nareście w nowym domku.

Witam serdecznie .Po roku siedzenia w klatce,po 4 terapiach przeciwgrzybiczych.W końcu mamy wyczekane 2 wyniki ujemne .I w końcu Grzybcia może iść do adopcji. NARESZCIE. Grzybcia u nas dorosła ,dojrzała ,została wysterylizowana i tak w końcu możemy oddać ją w dobre ręce .Kotka jest piękna zielonooka, co prawda roznosi ją w klatce dlatego preferujemy raczej dom wychodzący aby w końcu mogła poszaleć .Kto uwolni kotkę od krat ?

Dino w nowym domku wraz ze swoją przyrodnią siostrą .To się nazywa czarno - białe szczęście.😂
30/09/2019

Dino w nowym domku wraz ze swoją przyrodnią siostrą .To się nazywa czarno - białe szczęście.😂

Edit : Mirabelka znalazła domek.😁😁😁Kociaków mamy znowu wiele .A wśród nich, Mirabelkę . To ona ujęła moje serce ponieważ...
22/08/2019

Edit : Mirabelka znalazła domek.😁😁😁

Kociaków mamy znowu wiele .A wśród nich, Mirabelkę . To ona ujęła moje serce ponieważ jak na prawdziwego dzikusa ,całkiem tulaśny z niej kociak.Mirabelka przyszła w stanie ciężkim ,cała pokryta larwami much i gnijącą łapką ,ponieważ zaplątała się w sportową siatkę .Do nocy wyczesywaliśmy larwy i przez tydzień próbowaliśmy przywrócić krążenie w łapce .Niestety cała skóra zmartwiała i trzeba było ją amputować.Mirabelka zniosła zabiegi bardzo dzielnie ,między czasie okazało się że ma fantastyczny charakter ,nie dosyć że się z nami oswoiła to jeszcze bardzo polubiła dotyk człowieka i może się godzinami przytulać .Bardzo chcę znaleść dom dla naszej Mirabelki ,taki już na zawsze.Nie trzeba obawiać się jej kalectwa ,koty świetnie radzą sobie bez jednej łapki .Oczywiście nie może być kotem wychodzącymi, bo nie ucieknie przed niebezpieczeństwem.Szukam domku dla małego , wielkiego przytulasa .😺

Adres

Osiek Ulica Św. Katarzyny 91
Lubin Gmina
59-300

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 17:00 - 19:00
Wtorek 17:00 - 19:00
Środa 17:00 - 19:00
Czwartek 17:00 - 19:00
Piątek 17:00 - 19:00

Telefon

695031515

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Osiekowy zwierzyniec umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij