19/10/2025
⬇️
Gdy czytam listę firm zakwalifikowanych do pilotażu czterodniowego tygodnia to… przecieram oczy ze zdumienia.
Zdecydowaną większość stanowią urzędy, jednostki budżetowe, OPS-y, ośrodki kultury. Organizacje finansowane z podatków - czyli z pieniędzy nas wszystkich. Instytucje, które co miesiąc nie muszą martwić się, czy zarobią na własne wypłaty.
Hitem są dla mnie ośrodki kultury i ośrodki pomocy społecznej, urzędy gmin i starostwa, z których część dostała nawet po milion złotych dofinansowania na pilotaż…
I nagle to one mają nam powiedzieć, czy Polska jest gotowa na krótszy tydzień pracy?
Czy mamy cierpliwie czekać w kolejce w urzędzie… dłużej, ale za to „nowocześnie i postępowo”?
Przepraszam bardzo, ale:
- to nie urzędnicy dźwigają na barkach ryzyko operacyjne,
- to nie budżetówka martwi się, czy wystarczy na ZUS, leasing, VAT i jeszcze zostanie na rozwój,
- to nie administracja zamyka co miesiąc cash flow.
I żeby była jasność tu nie chodzi o wyłączenia sektora publicznego z pilotażu, chodzi o proporcje, reprezentatywność i miarodajność testów.
Dobrze, że w takim teście biorą też udział instytucje publiczne, ale litości nie w takiej proporcji… co nam powiedzą takie testy 🤦♀️
To biznes prywatny - usługowy, produkcyjny, technologiczny, handlowy — zadaje dziś realne pytanie:
👉 Czy możemy skrócić tydzień pracy i dalej być rentowni?
👉 Czy faktycznie nas na to stać?
I nie poznamy odpowiedzi, testując to w miejscach, gdzie pensja i tak przyjdzie z budżetu państwa.
Prawdziwy test wydarzy się dopiero TAM, gdzie ktoś musi najpierw zarobić, żeby móc wydać.
Dlatego w HR na Szpilkach i Eduwersum rozpoczęliśmy własny pilotaż.
Bez dotacji. Bez subwencji. Bez programów wsparcia.
Bez odgórnego „zróbmy, bo ładnie brzmi”.
Za to w kulturze odpowiedzialności za wynik.
Na początek wprowadziliśmy 6-godzinne piątki. I jasno zakomunikowałam zespołowi:
„Możemy pracować krócej, jeśli UDOWODNIMY, że nie tracimy na jakości i wciąż rośniemy - mądrze, stabilnie, bez zadyszki.”
Ustaliliśmy cele. Mierzymy wyniki.
Za kilka miesięcy siadamy do analizy i dopiero wtedy zdecydujemy, czy idziemy krok dalej.
Docelowo chcemy zejść do 7 godzin od poniedziałku do czwartku, utrzymując 6 w piątek.
Ale tylko wtedy, jeśli pokażemy, że jesteśmy efektywniejsi, a nie tylko „pracujemy krócej”.
Bo czterodniowy tydzień pracy to nie benefit.
To projekt strategiczny.
To gra o jakość, rentowność, dyscyplinę operacyjną i kulturę zaufania.
A takie rzeczy rozstrzyga się nie w deklaracjach, tylko w liczbach.
Dlatego dziś mam gorącą prośbę do ministerstwa, któremu dotychczas kibicowałam:
👉 Jeśli naprawdę chcemy wiedzieć, czy Polska jest gotowa — włączmy do pilotażu firmy, które MUSZĄ zarobić na swoją wypłatę.
Bo pensje w budżetówce rosną z podatków. A podatki powstają tylko wtedy, gdy sektor prywatny daje radę.
I pytanie do Ciebie, jeśli prowadzisz firmę:
Czy wszedłbyś / weszłabyś w taki pilotaż - bez dotacji, tylko na własną odpowiedzialność za wynik?
A jeśli się wahasz - chętnie pokażę Ci, jak my to robimy krok po kroku.