17/08/2026
🍀Pamiętnik z życia HR-owca | Rozdział 2🍀
HR-owiec nie zawsze musi znać odpowiedź i rozwiązywać wszystkie problemy pracownicze.
Są rozmowy, które kończą się wraz z zamknięciem drzwi. Są też takie, które zostają z nami na lata.
Po ponad 20 latach pracy w HR, coachingu, szkoleniach i pracy z menedżerami nie jestem już w stanie policzyć, ile takich rozmów odbyłam.
Były rozmowy rekrutacyjne.
Rozmowy z pracownikami.
Z menedżerami, którzy nie wiedzieli, jak poradzić sobie z zespołem.
Z osobami stojącymi przed zawodową zmianą.
Z ludźmi, którzy właśnie dostali awans i zamiast radości czuli przede wszystkim ogromną odpowiedzialność i strach.
Z dziećmi i rodzicami firm rodzinnych – o sukcesji w organizacji.
Były też rozmowy trudne, z pogranicza pojawienia się zjawiska mobbingu w miejscu pracy jak i redukcji stanowisk pracy.
Takie, po których ktoś wychodził z pokoju z zupełnie inną perspektywą niż ta, z którą do niego wszedł.
Kiedy zaczynałam pracę w dziale HR w korporacji, wydawało mi się, że dobra rozmowa wymaga przede wszystkim wiedzy i doświadczenia, udzielania rad i szukania rozwiązań. Dzisiaj wiem, że istotą jest przede wszystkim poświęcenie czasu i uwagi drugiej osobie, pracownikowi, liderowi czy koledze/koleżance - poprzez wysłuchanie, zadanie dobrych pytań i udzielenie właściwych odpowiedzi. Czasami największą wartością jest pozostawienie tematu w przestrzeni czasowej lub przekazanie odpowiedzialności do odpowiedniej osoby/osób.
Bez układania w głowie odpowiedzi.
Bez oceniania.
Bez natychmiastowego szukania rozwiązania.
Bez brania na siebie odpowiedzialności.
Bez myślenia: „Ja wiem, co powinieneś zrobić”.
To wcale nie jest łatwe. Zwłaszcza w HR.
Przychodzi do HR człowiek z problemem, więc naturalnym odruchem jest chęć jego rozwiązania.
Przychodzi menedżer i mówi: „Mam problem z pracownikiem”.
Pracownik mówi: „Nie dogaduję się z szefem”.
Ktoś inny: „Nie wiem, czy nadal chcę tutaj pracować”.
A typowy HR-owiec bardzo szybko zaczyna szukać odpowiedzi, rozwiązań i bierze na siebie pełną odpowiedzialność.
Tymczasem przez lata nauczyłam się czegoś zupełnie innego. Zanim zaczniesz rozwiązywać problem - poznaj historię człowieka, który o nim opowiada. Zanim zaczniesz działać - zastanów się czy za to faktycznie odpowiadasz. To jedne z lekcji, które później jeszcze mocniej ugruntował we mnie coaching.
Nie zakładaj, że wiesz.
Zapytaj.
Posłuchaj.
Zauważ/zaobserwuj gdzie zaczyna się i gdzie kończy Twoja odpowiedzialność.
Dopytaj.
Zostaw czas na ciszę i refleksję.
Bo czasami po kilku sekundach ciszy pada zdanie, którego wcześniej człowiek nie był gotowy powiedzieć, a zakres odpowiedzialności się klaruje. I właśnie to zmienia całą rozmowę.
Dziś, kiedy pracuję z liderami i menedżerami, często wracam do tej samej zasady.
Nie musisz mieć wszystkich odpowiedzi tylko dlatego, że jesteś liderem.
Nie musisz dźwigać takiego ciężaru odpowiedzialności tylko dlatego, że jesteś menadżerem.
Nie musisz mieć ich również dlatego, że pracujesz w HR.
Czasami najważniejsze pytanie brzmi po prostu: „Powiedz mi, jak Ty to widzisz?”. A później trzeba zrobić coś, co paradoksalnie bywa znacznie trudniejsze niż zadanie pytania. Zamilknąć i naprawdę posłuchać odpowiedzi.
Po ponad 20 latach pracy z ludźmi coraz mocniej wierzę, że kompetencje HR można rozwijać, procesów można się nauczyć, narzędzia można poznać. Ale prawdziwa uważność na drugiego człowieka zaczyna się wtedy, kiedy przestajemy traktować rozmowę jak kolejne zadanie do wykonania. Bo za każdym problemem, konfliktem, awansem, rekrutacją czy decyzją o odejściu...jest czyjaś historia i odpowiedzialność.
I czasami wystarczy jedna rozmowa, żeby zaczęła się pisać zupełnie inaczej.
💬 A może największą wartością HR nie jest rozwiązywanie wszystkich problemów pracowników, ale tworzenie przestrzeni, w której ludzie uczą się rozwiązywać je sami? Jak Ty na to patrzysz?
Do zobaczenia za tydzień. Dorota💛