29/09/2026
Prąd od sąsiada: Austria otwiera prosumentom handel energią peer-to-peer
Wyobraź sobie, że w słoneczne południe Twoja instalacja fotowoltaiczna produkuje więcej prądu, niż zużywasz. Zamiast oddawać nadwyżkę do sieci po cenie rynkowej, sprzedajesz ją sąsiadowi zza płotu, siostrze z drugiego końca miasta albo znajomemu, który akurat ładuje samochód elektryczny. Cenę ustalacie sami. W Austrii przestaje to być wizją, a staje się codziennością.
Co się zmienia w Austrii?
Od października 2026 roku austriaccy prosumenci mogą korzystać z modelu rozliczeń peer-to-peer (P2P). Pierwsze transakcje w nowym systemie można uruchamiać od 5 października. Austria dołącza tym samym do grona krajów Unii Europejskiej, które pozwalają na bezpośredni handel energią między uczestnikami rynku.
Na start obowiązuje jedno istotne ograniczenie: kupujący i sprzedający muszą mieć liczniki podłączone do sieci tego samego operatora dystrybucyjnego. Zgodnie z zapowiedziami ta bariera ma zniknąć w 2027 roku.
Jak działa peer-to-peer w praktyce?
Idea jest prosta: prosument sprzedaje nadwyżki energii bezpośrednio innemu odbiorcy, bez pośrednictwa tradycyjnej spółki obrotu. Nie trzeba przy tym rezygnować z dotychczasowych umów. Obie strony zachowują umowę z operatorem sieci i ze swoim sprzedawcą prądu, który dostarcza energię wtedy, gdy dostawy od „partnera P2P” nie wystarczają.
Co ważne, prosument nie musi zakładać firmy, spółdzielni energetycznej ani stowarzyszenia. Wystarczy umowa z odbiorcą, zawarta bezpośrednio albo z udziałem pośrednika, np. platformy obsługującej takie rozliczenia. Z modelu mogą korzystać nie tylko gospodarstwa domowe, ale również inni prosumenci.
Energia za darmo? Nie do końca
Austriackie przepisy pozwalają stronom umówić się nawet na zerową cenę za energię. To świetna wiadomość na przykład dla rodzin, które chcą dzielić się prądem między sobą. Jest jednak haczyk: opłaty dystrybucyjne nadal obowiązują, bo energia wciąż płynie przez publiczną sieć.
Tu również szykują się zmiany. Od przyszłego roku mają pojawić się preferencyjne stawki dystrybucyjne dla transakcji P2P, z których skorzystają odbiorcy pobierający energię blisko miejsca, gdzie została wprowadzona do sieci. Logika jest jasna: im krótszą drogę pokonuje prąd, tym mniej obciąża sieć, więc tym mniej powinien kosztować jego przesył.
Dlaczego to ma sens?
Handel peer-to-peer to coś więcej niż nowa forma rozliczeń. Taki model daje odbiorcom realny, finansowy powód, by dostosować zużycie energii do jej dostępności w lokalnej sieci. Jeśli w okolicy w południe jest nadmiar energii ze słońca, opłaca się właśnie wtedy ładować auto elektryczne czy uruchamiać pompę ciepła, najlepiej automatycznie, dzięki inteligentnym systemom zarządzania energią.
Korzyści płyną w kilku kierunkach. Prosument może dostać za nadwyżki więcej niż w standardowym systemie rozliczeń. Odbiorca kupuje lokalną, zieloną energię, często taniej. Sieć zyskuje na tym, że energia jest zużywana blisko miejsca wytworzenia, co ogranicza problemy z nadpodażą w słoneczne dni. Rozwój takich rozwiązań napędza zarówno cyfryzacja sieci i liczników, jak i unijne regulacje wspierające energetykę rozproszoną.
Słowenia była pierwsza
Austria nie jest pionierem w regionie. Wcześniej podobny mechanizm wprowadziła Słowenia. Tam prosument i odbiorca zawierają formalną umowę o współdzieleniu energii, informują o niej operatora sieci i swoich sprzedawców, a następnie rejestrują ją na specjalnym portalu. Strony ustalają, jaką część wyprodukowanej energii prosument będzie przekazywał odbiorcy, i mogą tę proporcję później zmieniać.
Tło: koniec dotacji do domowej fotowoltaiki?
Nowy model rozliczeń pojawia się w ciekawym momencie. Austriacki rynek prosumencki był ostatnio głośny głównie z powodu programu dotacji, w którym środki rozchodziły się błyskawicznie. W ostatnim naborze wsparcie dostali wyłącznie ci, którzy złożyli wnioski w ciągu mniej więcej pierwszych 30 sekund. Austriackie ministerstwo gospodarki, energii i turystyki zapowiedziało zmiany w systemie wsparcia i zasygnalizowało wycofanie dotacji do prosumenckiej fotowoltaiki. W takim kontekście P2P może stać się jednym z nowych sposobów na poprawę opłacalności domowych instalacji.
A co z Polską?
Polscy prosumenci mogą patrzeć na Austrię z pewną zazdrością. U nas dominującym modelem jest net-billing, w którym nadwyżki sprzedaje się do sieci po cenach rynkowych, a wspólne korzystanie z energii wymaga zwykle bardziej sformalizowanych struktur, takich jak spółdzielnie czy klastry energii. Prosta, dwustronna sprzedaż prądu sąsiadowi na razie nie jest w Polsce dostępna.
Doświadczenia Słowenii i Austrii pokazują jednak, że taki model da się wdrożyć stosunkowo szybko, a jego rozwój wpisuje się w kierunek wyznaczany przez unijne przepisy. Warto więc obserwować, jak austriacki eksperyment sprawdzi się w praktyce, bo może on stać się argumentem w dyskusji o przyszłości rozliczeń prosumentów także nad Wisłą.