19/06/2026
Wtorek. Godzina 7:15.
Na hali magazynowej panował ruch jak zwykle. Wózki widłowe kursowały między regałami, a przy rampach czekały kolejne samochody. Kierownik magazynu, Marek, spojrzał na plan wysyłek.
Ponad 280 palet do przygotowania przed końcem zmiany.
Samo owijanie nie było problemem. Problem zaczynał się po jego zakończeniu.
Operator podjeżdżał do owijarki, zaczepiał folię i uruchamiał cykl. Gdy maszyna kończyła pracę, musiał wrócić, ręcznie odciąć folię, zabezpieczyć jej koniec i dopiero wtedy odjechać z gotową paletą.
Jedna czynność. Kilkanaście sekund. Ale powtarzana setki razy dziennie.
– „Najwięcej czasu tracimy właśnie na takie drobiazgi” – mówił Marek. – „Operator cały czas musi wracać do maszyny.”
Kilka tygodni później na hali pojawiła się owijarka X100AMT.
Operator zaczepił folię i uruchomił program. Resztę pracy wykonała maszyna.
Po zakończeniu cyklu X100AMT automatycznie odcięła folię i przymocowała jej koniec do palety. Operator mógł od razu odjechać z gotowym ładunkiem i przygotować kolejną paletę.
Wtedy okazało się, że największą zaletą automatyzacji nie jest tylko sprawne owijanie palety.
Największą różnicę robią czynności, których operator nie musi już wykonywać.
Automatyczny system cięcia i mocowania folii eliminuje ręczne kończenie każdego cyklu. Otwarty talerz typu M ułatwia wjazd paletą, dotykowy panel pozwala szybko wybierać programy pracy, a sterowanie Siemens zapewnia stabilność i powtarzalność procesu.
Po kilku miesiącach przy owijarce zniknęły kolejki. Operatorzy przestali czekać z nożykiem w ręku, a proces pakowania stał się znacznie płynniejszy.
Bo automatyzacja nie zawsze oznacza zastąpienie człowieka. Czasami wystarczy wyeliminować czynności, które maszyna może wykonać szybciej i powtarzalnie.
A jak wygląda to u Was? Czy operator nadal ręcznie odcina i zabezpiecza folię, czy robi to już maszyna?
owijarki | packaging | business solutions