22/06/2026
Czy to tylko , czy już moment, w którym stary sposób życia przestał wystarczać?
To pytanie warto sobie zadać bardzo uczciwie.
Bo zwykłe zmęczenie zwykle mija po odpoczynku.
Po spokojnym weekendzie.
Po kilku nocach lepszego snu.
Po chwilowym zmniejszeniu tempa.
Ale jest taki rodzaj zmęczenia, który nie mija tak łatwo.
Wracasz z urlopu i po dwóch dniach czujesz to samo.
Masz wolny wieczór, ale nie umiesz naprawdę odpocząć.
Kładziesz się spać, ale głowa nadal pracuje.
Niby nic wielkiego się nie dzieje, a w środku coraz częściej pojawia się pustka, napięcie albo rozdrażnienie.
Bardzo często widzę, że kobieta mówi wtedy:
„Chyba jestem niewdzięczna”.
„Przecież mam normalne życie”.
„Może przesadzam”.
„Może muszę się po prostu lepiej zorganizować”.
A czasem to nie jest kwestia organizacji.
Czasem to sygnał, że przez lata żyłaś w sposób, który wymagał od Ciebie zbyt wielu wewnętrznych ustępstw.
Zbyt dużo dopasowania.
Zbyt dużo milczenia.
Zbyt dużo bycia dzielną.
Zbyt dużo odkładania siebie na później.
Zatrzymaj się dziś przy trzech pytaniach:
1. Co najbardziej mnie teraz męczy: ciało, emocje, relacja, praca czy poczucie obowiązku?
2. Co próbuję od dawna zagłuszyć działaniem?
3. Czego potrzebuję, ale od miesięcy sobie tego nie daję?
Nie odpowiadaj idealnie.
Odpowiedz prawdziwie.
Zapisz ten post, jeśli chcesz wrócić do tych pytań wieczorem.
A jeśli chcesz, napisz jednym słowem: ciało, emocje, relacja, praca albo obowiązek.