06/07/2024
30.06.2024 narodziłem się na nowo, w tym dniu się ochrzciłem, świadomie z pełną premedytacją. Już chciałem to zrobić dużo wcześniej, ale z różnych przyczyn nie doszedł ten mój wcześniejszy chrzest do skutku.
Dla tych wszystkich, którzy nie wiedzą w jakim celu to zrobiłem, wyjaśniam:
„Jezus odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. Co się narodziło z ciała, jest ciałem, a co się narodziło z Ducha, jest duchem. Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić (Jana 3:3-8)”.
Dlatego też w życiu każdego Chrześcijanina chrzest jest rzeczą bardzo ważną, jest to nakaz od Boga i jeśli wierzymy w Boga, to mamy obowiązek wypełniać jego nakazy i prawa. Ja co prawda jako niemowlak zostałem ochrzczony, w biblii jednak nie znajdziemy takiego miejsca, gdzie chrzci się małe dzieci, w odróżnieniu od tego co głosi na przykład kościół rzymsko-katolicki, gdzie rodzice zabierają do kościoła swoje dzieci i ksiądz kropi je wodą i smaruje olejem, to musi być przez nas samych podjęta decyzja, jako niemowlak nie mamy takiego rozpoznania. Sam Jezus Chrystus dał się ochrzcić w Jordanie przez Jana Chrzciciela, chociaż Jan powiedział, że nie jest godzien rozwiązać mu rzemyka jego sandałów, Jezus natomiast odpowiedział, godzi się, aby się wypełniło pismo.
Ja należę od niedawna do Kościoła Ewangelicznych Chrześcijan (KECH) we Włocławku, wcześniej byłem członkiem KNP Mega Kościoła w Lublinie (to tutaj po raz pierwszy usłyszałem tak na prawdę o Bogu,), z różnych przyczyn nie jestem już w KNP, za to w miejscowym KECH-u. Biorę udział w cotygodniowych nauczaniach naszego Kościoła we Włocławku.
Moja wiara w Chrystusa gruntowała się jednak przez parę ostatnich lat. Nie liczę oczywiście przynależności do kościoła rzymsko-katolickiego, ponieważ uważam ten czas, za czas stracony.
Moje dotychczasowe życie, tak z zewnątrz się niewiele zmieniło, ale od środka bardzo. Większość ludzi, jak i ja sam do niedawna myślałem, że życie tutaj, zdrowie to najważniejsze rzeczy na świecie, otóż tak nie jest, myliłem się, dzisiaj już to wiem i myślę zupełnie inaczej.
”Ale to wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. 8 I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa 9 i znalazł się w Nim - nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość, otrzymaną przez wiarę w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze”. (Flp 3, 7-9).
Moje motto brzmi obecnie:
„Życiem moim jest Chrystus, a śmierć jest mi zyskiem”.
Nie obawiam się śmierci i takie motto powinno przyświecać każdemu Chrześcijaninowi, ponieważ to wszystko co posiadamy na Ziemi nie ma żadnej wartości, to są tylko śmieci, jak powiedział Paweł w liście do Filipian (patrz wyżej). Nie obawiam się śmierci, bo znam cel swojej podróży. Wiem, że po śmierci, czeka na mnie tylko coś lepszego, nie zabiegam o to, aby za wszelką ceną pozostać przy życiu, oczywiście nie można tylko czekać na śmierć i nic nie robiąc.
Czyniąc przygotowania do jakiejkolwiek podróży, podejmujemy szereg czynności z tym związanych, wyczekujemy z utęsknieniem za realizacją tej podróży. Wyobraźmy sobie wycieczkę naszego życia, do miejsca, gdzie jeszcze nikt nie był i nie zdał nam relacji z tego, jak tam jest. Wyobraźmy sobie ekscytację taką podróżą, taką podróżą, która nas wszystkich czeka, jak się do niej przygotujemy, jakie poczynimy przygotowania zależy tylko i wyłącznie od nas samych.
Wracając do „śmieci”, oczywiście, że zabiegamy o te „nic niewarte rzeczy”, gromadzimy je, dbamy o nie, utrzymujemy je w nienagannym porządku, jednak nie mają one większej wartości w oczach Boga. Zresztą, każdy wie, że po śmierci nie zabiera się na tamten świat ze sobą nic, idziemy do Boga tak jak przyszliśmy na ten świat, nadzy.
Czy to oznacza, że mamy w tym pielgrzymowaniu tutaj na Ziemi nie robić nic, NIE, w ręcz przeciwnie, mamy brać przykład z Jezusa Chrystusa, On też nie siedział przez 30 lat na „tyłku”, ale ciężko pracował, żeby utrzymać siebie i swoją rodzinę. Bierzemy przykład z Jezusa i pracujemy na nasze i naszych rodzin codzienne potrzeby. Nie może jednak to wszystko przesłonić nam rzeczy najważniejszej, że nie przyszliśmy na ten świat ot tak sobie, aby gromadzić bogactwo, ale zostaliśmy stworzeni przez Boga w konkretnym celu i ten Bóg nakłada na nas zadania do wykonania i że nasz Ojciec, ma prawo do naszego życia, które sam nam dał. Nie możemy zapominać, kto jest naszym Ojcem, kto jest naszym Dobrodziejem. Jezus Chrystus będąc 2 tysiące lat temu na Ziemi dał nam przykazanie:
Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych (Mk 12, 28–31).
Kochajmy więc wszystkich ludzi, nawet swoich wrogów, w myśl ewangelii, miejmy w stosunku do nich zawsze braterskie, chrześcijańskie uczucia, niech nie goszczą w nas takie uczucia jak zazdrość, pycha, narzekanie, zamartwianie się, złość, nienawiść, chciwość, nadętość etc.