14/08/2025
Ofiara przemocy domowej musi udawać, że nie jest wielbłądem – brzmi absurdalnie, ale tak właśnie wygląda rzeczywistość w polskim wymiarze sprawiedliwości.
Zamiast ochrony, wsparcia i zrozumienia, ofiara bardzo często trafia na mur obojętności, a czasem nawet wrogości ze strony instytucji, które z założenia powinny ją chronić.
Prokuratura zbyt często nie potrafi odróżnić ofiary od sprawcy.
Kiedy ktoś latami znosi bicie, poniżanie, groźby, izolowanie od rodziny i przyjaciół – powinien otrzymać natychmiastową ochronę.
Tymczasem w wielu przypadkach to właśnie ofiara staje się podejrzaną.
To jej podważa się wiarygodność, to jej zarzuca się „prowokowanie” lub „brak reakcji w odpowiednim czasie”, a oprawca z uśmiechem korzysta z luk w prawie i zaufania wymiaru sprawiedliwości.
Sądy, które powinny stać na straży prawdy i sprawiedliwości, wydają orzeczenia, które jeszcze bardziej krzywdzą osoby pokrzywdzone.
Zamiast izolować sprawcę, system często pozwala mu wracać do tego samego domu, kontaktować się z ofiarą, a nawet dalej kontrolować jej życie.
W efekcie oprawca otrzymuje więcej praw niż ofiara, nad którą znęcał się przez wiele lat.
To wszystko powoduje, że ofiary przemocy czują się podwójnie skrzywdzone – najpierw przez osobę, która stosowała wobec nich przemoc, a później przez państwo, które miało je chronić.
Takie podejście rodzi poczucie bezradności i strach, który często powstrzymuje inne osoby przed zgłoszeniem przemocy.
Bo skoro system nie działa, to czy jest sens prosić o pomoc?
System powinien działać odwrotnie.
Powinien stawiać bezpieczeństwo ofiary ponad wszystkim.
Powinien traktować zgłoszenie przemocy jako sygnał alarmowy, który wymaga natychmiastowego działania – a nie miesiącami analizować, „czy faktycznie coś się wydarzyło”.
Powinien rozumieć, że przemoc to nie tylko siniaki, ale również niszczenie psychiki, poczucia własnej wartości i całego życia drugiego człowieka.
Dopóki nie zmienimy prawa i praktyki, dopóty będziemy słyszeć o kolejnych tragediach – ofiarach, które nie doczekały się sprawiedliwości i ochrony.
To musi się skończyć.
Ofiara to nie sprawca, a sprawca to nie ofiara.
To powinno być fundamentem naszego wymiaru sprawiedliwości, a nie pustym hasłem w kodeksach.