Drams Apart

Drams Apart Nostalgia is a useful tool, but it is a terrible master. Ścieżka prawdy wiedzie przez nieprawości samochwalczych i tyranię złych whisky.

Mógłby pisać o whisky.Ba, powinien.
20/11/2025

Mógłby pisać o whisky.

Ba, powinien.

17/11/2025

Czas.
Czas stanowi najlepszą odpowiedź.
Myślę sobie, że jeszcze kiedyś nawiążemy - albo i wrócimy, w niejednym wypadku - do poważnego, zaangażowanego, a nie fejsbukowego rozmawiania i pisania o whisky. Dobrej whisky, i o whisky trochę gorszej.
Popularyzowanie, przychylna prasa i inkluzywność przeliczana na lajki nie mogą na dłuższą metę stać w sprzeczności z obiektywizmem, funkcjonować obok faktów. Nie są ani trwałym, ani jedynym fundamentem rzeczywistości i dostarczycielem komfortu.
Wybiórczość i ucieczka od krytyki to ucieczka donikąd. Na koniec dnia liczą się nie narracje ani dobre czy złe intencje, tylko autentyczne odczucia, prawdziwe emocje.
Konsonanse, ale i dysonanse. Wątpliwości.
To druga strona tej samej monety.
Kiedy w końcu wypadnie rewers, kiedy pryśnie złudne oczarowanie, pojawią się pytania. Pojawi się chęć. A po niej - potrzeba.
Najpierw nieśmiało, punktowo, potem coraz bardziej powszechnie i stanowczo...
I wtedy znowu porozmawiamy o whisky.
W innym czasie - i zapewne, także w innym miejscu.

Let me tell a tale.         Of whisky.             And men.
20/09/2025

Let me tell a tale.
Of whisky.
And men.

Half a century 🥁I'm quite ready for a new adventure ;)🥃👈
19/09/2025

Half a century 🥁

I'm quite ready for a new adventure ;)

🥃👈

Torfowa Arran "Machrie Moor", whisky za niemalże grosze i największe (wcale nie dlatego, że w sumie, jedyne) odkrycie te...
14/09/2025

Torfowa Arran "Machrie Moor", whisky za niemalże grosze i największe (wcale nie dlatego, że w sumie, jedyne) odkrycie tegorocznego festiwalu trawnikowego w Sopocie.

Są bowiem na świecie rzeczy, o których nie śniło się... nawet nam, fantastom.

Podczas właśnie zakończonej imprezy rocznicowej XX-lecie portalu BOW.pl pozwoliłem sobie na skonfrontowanie moich zaskakująco pozytywnych, wstępnych odczuć względem tego bottlingu z całą grupą, naszym zakonem wybrednych i nielitościowych whiskowych konserwatystów, przeprowadzając mały blind tasting gdzieś w trakcie większej popijawy.

W efekcie tegoż eksperymentu można powiedzieć, że Arran zarówno potwierdziła, jak i nie potwierdziła ugruntowanej opinii którą cieszy się od lat :D
Z jednej strony bowiem whisky przyjęta ze wszech miar dobrze i oceniona wysoko - w kilku przypadkach nawet bardzo wysoko; z drugiej: nikt jakoś nie typował tej akurat destylarni ;) i zamęt po ujawnieniu butelki powstał nielichy, a wątpliwości wyrażano liczne.
Cóż, takie są konsekwencje raczenia nas swoistą arranżadą przez te prawie 25 lat...

Pozwalam sobie niniejszym na ujawnienie zanonimizowanych ocen, które otrzymała w degustacji w ciemno Machrie Moor Lochranza Peated Whisky. Jak widzicie, niektórym całkowicie puściły hamulce... a być może nawet zwieracze! ;)

Czy to rewolucyjne odkrycie (poczynione dzięki miłej Pani ze stoiska dystrybutora, która poleciła mi ów niepozorny bottling - kudos!) zmieni nasze postrzeganie marki Arran i całą, wieloletnią historię dość dyskusyjnych w odbiorze ;) produktów?
Myli się srogo ten, kto mógłby tak pomyśleć.
W Arran właśnie zapowiedziano bowiem, że KOŃCZĄ z produkcją whisky torfowej. Seems legit: ciężko produkować jednocześnie małe fiaty i eleganckie limuzyny pod tą samą nazwą. Wkrótce cała peated whisky będzie zatem trzaskana w ich nowej destylarni - Lagg. Nie mogę się doczekać ;)
W Arran będzie zatem po staremu i zgodnie z odwieczną tradycją: sprawdzone, świetne whisky dla współczesnych fanów gruzu i mielonki.
Życzymy smacznego ;)

PS. Ale tego torfiaka serio lećcie kupić, póki jeszcze jest.

10/09/2025

Na polskich grupach dyskusyjnych o whisky, stabilnie.
W naszym bantustanie słońce świeci jak zawsze.
Uniwersum pragnienia "nie bitego, igła, BMW za pół ceny", zabaw bilonem z insajderską manierą oraz wiecznego orbitowania wokół fetyszu oceny punktowej.
Teatrzyk kastowego narcyzmu z jednej, jednocześnie apoteoza inkluzywności i manifestacyjny pokłon "tolerancji" z drugiej.
O whisky rozmawia się konkretnie i merytorycznie - linkami do whiskybase. Albo do opinii Najwyższego Autorytetu.
Własny, mniej lub bardziej ekspercki status, podkreśla zdjęciem otwartej butelki. Względnie sampla.
Trudno powiedzieć, czy to wszystko jest bardziej straszne, czy śmieszne.
Z pewnością jest dojmująco nudne 🥱

01/08/2025

Jaką przyszłość ma whisky?

Taką, na jaką sama sobie zapracowała. Przy naszym ochoczym, albo w najlepszym razie milczącym, udziale.

Czemu whisky zawdzięcza zainteresowanie oraz swój ogromny "sukces" w ostatniej dekadzie?
Czy wyjątkowej jakości, która po latach starań branży i jej akolitów nareszcie została zrozumiana i globalnie doceniona?... Uznaniu, które zdobyły whisky autentycznie wybitne i powszechnemu potępieniu bylejakości? Staraniom podjętym przez rosnące rzesze wyznawców starej szkoły, by gonić ideał?... A może podawaniu prawdy o jakże powszechnej "ambicji" i "pryncypialności" panujących w branży? Tansparentności? Szacunkowi do tradycji?
Czy też może raczej rozmaitym łże-narracjom, w gruncie rzeczy sprawom dla whisky kompletnie obocznym, budżetom marketingowym, popularności zbudowanej na pseudo walorach - nie mających nic wspólnego z klasą samego produktu? Podkoloryzowanym albo zgoła fałszywym opowieściom, teatrowi bez znaczenia, opartemu na opakowaniu i ornamencie, zamiast na zawartości? Kreowaniu prestiżu i ekskluzywności (ha, ha) pozbawionej rzetelnego fundamentu, albo w ogóle logicznych podstaw, iluzji etykiet, określaniu PH "ambasadorami", popytowi napędzanemu i uzależnionemu od kompulsywnych nastrojów tzw. inwestorów?

Nie mówcie mi więcej o przyszłości whisky.

Nie mówcie o jakiejś odbudowie zszarganej reputacji. Nie mówcie o wykorzystaniu obecnej popularności whisky dla przywrócenia jej godności, klasy i elementarnego szacunku dla jakości. O szlachetnych porywach.
Whisky to nie na nich się wybiła, wbrew naszym niegdysiejszym, naiwnym oczekiwaniom i pragnieniom. Chcieliśmy światłości, a stąpamy w mrokach. Rewolucja dokonała się nie dzięki, a WBREW temu, co w whisky najważniejsze i prawdziwe.

Renesansu, czy choćby postępu prawdy chcą już wyłącznie wymierający idealiści, niedostosowane jednostki, ostatni Mohikanie świata, który odszedł. To już nawet nie margines. To rezerwat.
Dla mas, dla reszty świata whisky jest i pozostanie jedynie wyszminkowaną w opór kurtyzaną, środkiem do celu, a nie celem samym w sobie.

Zwracam Państwa szczególną uwagę na głęboki i fundamentalny problem świata whisky. Jest nim istniejący dziś w Polsce dra...
02/06/2025

Zwracam Państwa szczególną uwagę na głęboki i fundamentalny problem świata whisky. Jest nim istniejący dziś w Polsce dramatyczny podział na nieprzejednanych orędowników whisky torfowej i fanatyków whisky unpeated.

Pomimo oferowania coraz większej ilości ulubionej whisky ich zwolennikom, stałego podnoszenia jej mocy oraz wielkiego zaangażowania w strukturalne obrzydzanie podejścia prezentowanego przez opcję przeciwną, z ubolewaniem stwierdzam, że przedstawiciele obu obozów w najmniejszym stopniu nie zmieniają zdania o tym, co im smakuje!

Chciałbym zaapelować o zjednoczenie się wszystkich w walce z tym groźnym zjawiskiem. Wystąpmy wspólnie przeciwko ewidentnej agresji gustów! Dość podziałów!

Wasz Dyżurny Autorytet Świata Whisky

06/05/2025

Wieści spływają.

Może jeszcze doczekamy powrotu "dobrej whisky dla ludzi"?...

Piękne są, paradoksalnie, te spadki sprzedaży, kasowanie kolejnych festiwali, zamykanie sklepów w Berlinie, porzucanie rozpoczętych budów destylarni, smutne gęby nowofalowych "ekspertów", te kurzące się na półkach dziesiątki i setki ośmio, czy 12-letnich, perełek i sztosiw.

Czy Bestofwhisky.pl nie przestrzegało, że innego końca whisky nie będzie?

Ile można było pompować tę współczesną marność?

Niektórzy ciągle próbują zaklinać rzeczywistość, pudrować trupa i ścigać się "na legendy" z najwybitniejszymi wypustami (sięganie po taką narrację kolejnym dowodem), ale wydaje się, że klient właśnie powiedział nudnej, mało wartościowej, absurdalnie przeszacowanej whisky słodowej: PAS.

Czekajcie więc cierpliwie razem z nami, bo wiater ewidentnie się odwraca ;)

Do rynku kupującego jeszcze kawałek, ale kiedy ruszy na dobre fala wyprzedaży i minimalizowania strat, szybko wrócimy do rzeczywistości oferowania współczesnej whisky za całkiem sensowne kwoty.
Pytanie tylko: kto i kiedy wypije te wszystkie pierdolety, których naprodukowano w opór....

Anyone? :D

17/01/2025

Niełatwo poświęcać czas na czytanie prac magistrantów w dziedzinie, o której nauczyło się już jednak dość sporo ;) W szczególności ostrożność pojawia się w reakcji na prace tych autorów, którzy swoje kompilacje pozycjonują i reklamują jakby były co najmniej poważnymi doktoratami, a ich autorzy wybitnymi znawcami tematu, dzielącymi się wyłącznie wybranym wycinkiem swojej kompletnej i przekrojowej wiedzy.

W takiej popularyzatorskiej literaturze, per se, nie ma nic złego. Oczywista oczywistość. Nie ma nic złego ani w jej dość oczywistej tematyce, ani we fragmentaryczności, ani w metodzie prostej transmisji faktów (bo i raczej trudno wtedy popełnić istotny błąd), ani w takim skrojeniu narracji, by trafiając przeważnie do początkującego odbiorcy najefektywniej przekazywała jakieś podstawy.
Trudno też wymagać od prawdziwie pierwszoligowych ekspertów wiecznego tworzenia kolejnych i kolejnych elementarzy, bo to trochę tak, jakby mistrzów pióra spodziewać się na stałym etacie w redakcji magazynu plotkarskiego.

Problemem jaki tutaj widzę jest jednak, że tego rodzaju literaturę próbuje się - w sposób celowy - fałszywie stawiać na jednej półce (nie tylko cenowej!) z opracowaniami eksperckimi, a zarazem wpisywać ich autorów w panteon autorytetów, czy wręcz przedstawiać jako najwybitniejszych.

I dochodzimy do tego, że zwykli studenci (niechby i byli sobie wielce obrotni językowo, biznesowo...) polecają i swoim domniemanym autorytetem arbitralnie "ręczą" za dzieła autentycznych profesorów. Również własnych ;) Kreują się na wręcz "patronów" i jakoby "mecenasów". Widziałem już gdzieś nawet określenie "filantrop", uwierzycie?

Pomieszanie z poplątaniem, bu****it, by nie powiedzieć: przykra żenada.

Dla wszystkich.

Adres

Gryfińska 151
Szczecin
70-806

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 18:00
Wtorek 10:00 - 18:00
Środa 10:00 - 18:00
Czwartek 10:00 - 18:00
Piątek 10:00 - 18:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Drams Apart umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Drams Apart:

Udostępnij