04/02/2026
„Bądź sobą”.. ale tylko w jednej, oczekiwanej przez odbiorców wersji 🦅
Od lat pracuję w social mediach.. nie tylko nad własną marką, ale też z innymi ludźmi i markami. I jest jedna rzecz, którą widzę nieustannie. Jeśli jesteś w 100% sobą i pokazujesz wszystkie swoje oblicza naraz.. ludzie się gubią. Nie dlatego, że są nieuważni albo „niegotowi na autentyczność” 🧐 tylko dlatego, że social media nie są prawdziwym życiem. To nie jest pełna historia człowieka.. to jest fragment. Ułamek. Kadr.
Zrozumiałam ostatnio, że mózg nie nadąża za gwałtownymi zmianami emocji, które serwujemy w socialach. Jeśli raz widzi Cię spokojną, refleksyjną, miękką.. a 60 sekund później ostrą, ironiczną i bezkompromisową.. a chwilę później bardzo prywatną albo totalnie euforyczną.. to dla odbiorcy to nie jest pełnia człowieka. To jest chaos.
I to nie jest tylko moje odczucie. Poszukałam i okazuje się, że jest to dokładnie zbadane. Badania psychologiczne pokazują, że odbiorcy oczekują spójnej wersji osoby, nawet jeśli nazywają ją autentyczną. Przykładowo w badaniu prowadzonym na Uniwersytecie Michigan uczestnicy mówili wprost, że autentyczność w mediach społecznościowych oznacza prezentowanie spójnej, pozytywnej i „prawdziwej” wersji siebie. Gdy przekaz staje się zbyt zmienny, odbiorcy mają problem z jego interpretacją.
Social media działają szybko.. scroll, bodziec, emocja, kolejny scroll. Nie ma tam przestrzeni na zrozumienie złożoności osobowości. To nie jest rozmowa ani proces.. to feed. Dlatego mózg robi to, co zawsze robi, gdy jest przeciążony.. szuka stałości.
Szukamy w twórcach jednej energii, jednego tonu, jednej emocjonalnej roli. Czegoś, do czego możemy wrócić w momencie potrzeby.. gdy czujemy brak, zmęczenie, zagubienie 🩷 Nie szukamy całego człowieka. Szukamy tej jednej części. Tej 1/10, która nas reguluje, wzmacnia, podnosi 💪🏻☺️
I to jest w porządku.. pod warunkiem, że mamy świadomość, że profil w social mediach nie jest pełną definicją osoby, którą oglądamy. To tylko wybrany fragment.. a nie całość 🦅