03/02/2025
Ona: Zdradziłeś mnie?
On: Tak.
Ona: Jesteś jak wszyscy inni, pies, kobieciarz, kłamca, zdrajca, lis.
On: Może masz rację, jestem.
Ona: Zniknij mi z oczu, nie chcę cię więcej widzieć.
On: Dobrze, ale pozwól mi powiedzieć coś jeszcze, zanim zniknę z twojego życia.
Wiesz dobrze, że moja praca nie polega na siedzeniu przed komputerem, ani za biurkiem, ani na odbieraniu telefonów. Moja praca jest ciężka. Każdego dnia wstaję o trzeciej nad ranem, żeby iść do pracy, i nie mam stałych godzin wyjścia.
Ona: Moja praca też jest ciężka, ale się nie skarżę i nie zdradziłam cię z tego powodu.
On: Wiem, zdaję sobie z tego sprawę, i nie chcę się usprawiedliwiać.
Ona: Pośpiesz się, musisz odejść. Nie chcę cię więcej widzieć.
On: Dobrze, ale podczas gdy zbieram swoje rzeczy, pozwól mi skończyć.
Za każdym razem, gdy wracam do domu, jestem zmęczony, prawie martwy, wyczerpany. I wiem, że twoja praca też jest męcząca i wracasz do domu w takim samym stanie. Ale biorę prysznic, golę się, nakładam perfumy dla ciebie. Znajduję energię, której nawet nie wiedziałem, że mam, wszystko dla ciebie, a ty często nawet tego nie zauważasz.
Przychodzi czas na sen, idziemy razem do sypialni. Wszystko wskazuje na to, że spędzimy razem czas, ale tak się nie dzieje. Kiedy cię szukam, odpowiadasz: „Uff, znowu zaczynasz mnie denerwować, jestem zmęczona, boli mnie głowa, bolą mnie stopy.”
Mnie też boli głowa, moje plecy są w strzępach. Moje ręce są zrogowaciałe, nogi już nie dają rady, a stopy palą po całym dniu w butach.
Wiele razy kładłem się obok ciebie nagi, a ty nawet tego nie zauważyłaś.
Ona: Tak, ale innym razem zgodziłam się.
On: Tak, wiem. Ale mówiłaś, żebym się pospieszył, bo jesteś śpiąca i musisz wcześnie wstać.
Ja też muszę wcześnie wstać, ja też jestem zmęczony, ale potrzebuję ciebie. Potrzebuję cię jako żony, jako towarzyszki, jako przyjaciółki, jako kochanki. Potrzebuję poczuć twoją skórę, słyszeć bicie twojego serca, twój oddech. Potrzebuję uczynić cię moją i być twoim.
Ale byłaś zawsze zmęczona, w złym humorze, a ilekroć ci to mówiłem, nie obchodziło cię to. Byłaś tylko ty i twoja praca, nic więcej.
Często nie było nawet pocałunku na dobranoc, a rano nie zauważałaś nawet, kiedy wychodziłem do pracy.
A potem pojawiła się ona. Nigdy nie chciałem cię zranić, ani okłamywać, ani zdradzać. Ale rzeczy działy się stopniowo. Uwagi, których już mi nie dawałaś, ona mi dawała. Czas, który wolałaś spędzać śpiąc, ona spędzała czuwając, pisząc do mnie. A ty nigdy tego nie zauważyłaś.
Jedno doprowadziło do drugiego. W końcu zgubiłem się w jej skórze, uwięziony w jej ramionach, zagubiony w jej spojrzeniu. I czuję się źle, bo wiele razy, patrząc na nią, chciałem, żebyś to była ty.
Ale tak, masz rację. Teraz jestem kobieciarzem, kłamcą, zdrajcą, wszystkim, co chcesz. Ale przestałem żebrać o uścisk, pocałunek, pieszczotę, a przede wszystkim przestałem żebrać o miłość.
Refleksja:
Niezależnie od tego, czy jesteś mężczyzną, czy kobietą, zwracaj uwagę na swojego partnera. Nie pozwól, by rutyna odebrała wam to, co kiedyś mieliście.