04/10/2022
Lubię zmiany. Wprowadzałem je w życiu wiele razy, podejmowałem się nowych zadań, jednak jak się okazało to "lubienie zmian" dotyczyło takich sytuacji, które były w jakimś stopniu pod moją kontrolą 🧐
W momencie kiedy przyszła zmiana zupełnie bez mojej zgody i gotowości na nią, nie było już tak fajnie 😒 Nie spodziewałem się, że wysiadka z hermetycznego przedziału korporacyjnego pociągu i pozostanie samemu na peronie będzie tak strasznie trudne 😟
Ta zawodowa zmiana, przyniosła na początku ból i rozczarowanie, rozpamiętywanie i w żaden sposób nie mogłem się pogodzić, że coś się skończyło, pewien etap mojego życia naprawdę się zamknął i nie wiedziałem jaki nowy się otworzy, kiedy to nastąpi, nie miałem nawet pewności czy w ogóle...
Życie po raz kolejny pokazało, że natura nie znosi próżni i zawsze koniec jednego etapu to jednocześnie początek innego.
Zdaję sobie sprawę, jak banalne są te słowa i mimo wszystko wiem, że trzeba je często powtarzać, bo większość z nas ma tendencję do zapominania.
Sami odpowiedzcie sobie na pytanie, ile było sytuacji w Waszym życiu, w których choć przez chwilę zagościła w Waszych głowach myśl w stylu "Teraz to już koniec, nic dobrego mnie w życiu nie czeka!"?
Większość zmian w naszym życiu jesteśmy w stanie ocenić po czasie. Kiedy dotyka nas trudne doświadczenie to cierpimy i nie możemy tego zaakceptować, nie widzimy szerszej perspektywy, jesteśmy w trudnym tu i teraz. Później często okazuje się, ze ta zmiana przyniosła DOBRE rzeczy w naszym życiu.
W moim przypadku minęło raptem pól roku i już dziś widzę, że tkwiłem uwiązany sznurami do swoich stereotypów, byłem zależny od ludzi, którzy mieli inne priorytety niż moje, bez realnych możliwości decydowania o tym co naprawdę ważne i słuszne dla mnie.
Dzisiaj mam pełną decyzyjność, buduję NOWY zespół, produkt i firmę, na moich zasadach, wspólnie z szefem, który jest partnerem do gry.
😃🙂
To co przed chwilą wiało pustką i bezsensem dzisiaj napełnia się szybko NOWĄ energią, pomysłami i światłem, totalnie innym od tego jaki znałem wcześniej.
I dobrze mi z tym 🙂 Jak również z tym, że nie wiem co czeka za kolejnym zakrętem i co jeszcze przyniesie mi zapoczątkowana w tak trudnych okolicznościach zmiana.
A jakie są historie Waszej zmiany?