08/08/2026
🇵🇱 KOCHANI POLACY! TO JEST MOJE PRZESŁANIE DO WAS 🇵🇱
Piszę do Was jako „Marcysia”, uczestniczka Powstania Warszawskiego. Miałam zaledwie 10 lat, kiedy uciekłam z domu, gdy dowiedziałam się, że mój starszy brat Janek został ciężko ranny w głowę. Do Powstania poszła praktycznie cała moja rodzina: wujkowie, dziadkowie, ciotki i najbliżsi. Nie szliśmy po medale, stanowiska ani późniejszą sławę. Warszawa była naszym domem, Polska była naszą Ojczyzną i kiedy przyszła godzina próby, każdy podejmował decyzję zgodnie z własnym sumieniem.
Przeżyliśmy piekło jak tysiące Powstańców i mieszkańców Warszawy. Widzieliśmy śmierć, rannych, płonące domy, rozstrzeliwanych cywilów, rodziny tracące swoich najbliższych i miasto zamieniane przez Niemców w morze ruin. Tego nie da się zamknąć w statystykach ani opowiedzieć kilkoma zdaniami w podręczniku. Kto tego nie przeżył, powinien przynajmniej zachować szacunek wobec ludzi, którzy wtedy musieli podejmować decyzje w rzeczywistości, której dzisiejszy człowiek często nie potrafi sobie nawet wyobrazić.
Dlatego nie słuchajcie tych, którzy dzisiaj z wygodnego fotela wydają wyroki na Powstanie i jego uczestników, jak gdyby w 1944 roku znali przyszłość. O decyzjach dowódców można dyskutować, można badać błędy, spierać się o politykę i wojskowe szanse, bo historia tego wymaga, ale czym innym jest uczciwa dyskusja, a czym innym pogarda wobec ludzi, którzy stanęli do walki o własne miasto i własny kraj.
Ale chcę powiedzieć również coś znacznie trudniejszego. Samo uczestnictwo w Powstaniu nie daje człowiekowi prawa do wszystkiego przez resztę życia. Bohaterski czyn dokonany w młodości pozostaje bohaterstwem i nikt nie ma prawa go odebrać, ale nie oznacza to, że każdy późniejszy wybór tego człowieka automatycznie staje się słuszny. Człowieka ocenia również to, czy pozostał wierny wartościom, za które kiedyś walczyli i umierali jego przyjaciele.
Dlatego szczególnie boli mnie widok ludzi noszących zaszczytne miano Powstańców Warszawskich, którzy dzisiaj stoją na trybunach obok osób wybielających albo relatywizujących komunistyczną przeszłość, ściskają się z nimi, przyjmują ich względy i pozwalają wykorzystywać własny autorytet do politycznego ocieplania ich wizerunku, a później razem z nimi uderzają w pamięć o Powstaniu albo w ludzi, którzy tej pamięci bronią. I tutaj kończy się moje milczenie, bo jeżeli człowiek wie, co komunistyczny aparat represji robił jego kolegom, wie o więzieniach, brutalnych śledztwach, wyrokach śmierci, prześladowaniach i bezimiennych mogiłach, a mimo tego świadomie pomaga zacierać odpowiedzialność tego systemu, to nie jest już niewiedza. To jest jego własny, świadomy wybór, a wybory mają swoją moralną cenę.
Jeszcze bardziej boli, gdy książka, uroczystość, miejsce spotkań, dom, fundacja czy inna forma pomocy zaczynają służyć jako polityczna waluta. Pomoc Powstańcom należy się im z szacunku, a nie w zamian za ich twarz, nazwisko i autorytet. Jeżeli ktoś pomaga Powstańcom po to, aby postawić ich później obok siebie na trybunie i dzięki ich obecności wybielać własne środowisko, jest to cyniczne wykorzystywanie ich historii. Ale Powstaniec również ma obowiązek wiedzieć, komu użycza swojego nazwiska. Nie wszystko można usprawiedliwić starością, nie wszystko można usprawiedliwić wdzięcznością i nie wszystko można usprawiedliwić tym, że ktoś wydał książkę, zapewnił miejsce spotkań, zaprosił przed kamery czy powiedział kilka pięknych słów o Powstaniu. Są granice, których człowiek honoru nie powinien przekraczać.
Nie po to nasi koledzy ginęli na barykadach, żeby ich pamięć kilkadziesiąt lat później stała się dekoracją politycznych uroczystości. Nie po to żołnierze Armii Krajowej przeżywali niemiecką okupację, żeby po wojnie trafiać do więzień komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Nie po to ludzi przesłuchiwano, poniżano, katowano, skazywano na śmierć i chowano w bezimiennych miejscach, żeby dzisiaj dla politycznej wygody udawać, że nie wiadomo, kto był ofiarą, kto oprawcą, a jaki system za tym wszystkim stał.
Najbardziej gorzka zdrada nie zawsze przychodzi od wroga, bo wroga przynajmniej znamy. Najbardziej boli zdrada człowieka, który kiedyś stał obok nas, który widział tych samych zabitych, słyszał te same strzały, chował tych samych kolegów i przysięgał tej samej Polsce, a po latach dla własnej wygody, popularności czy politycznych względów zaczyna milczeć o tym, czego dopuścił się komunistyczny system, albo pozwala wykorzystywać własną powstańczą przeszłość ludziom, którzy tę historię relatywizują. Wtedy trzeba mieć odwagę powiedzieć: byłeś bohaterem wtedy, ale to nie daje Ci prawa zdradzać dzisiaj pamięci tych, którzy nie dożyli naszych czasów.
Nie przyjmuję argumentu: „ale przecież on był Powstańcem”. Tak, był i za swoją walkę zasługuje na szacunek, ale jeśli później świadomie sprzeniewierzył się wartościom, za które ginęli jego koledzy, również o tym trzeba powiedzieć. Bez nienawiści, lecz także bez tchórzliwego milczenia. Nie można całego życia człowieka zamknąć w jednej bohaterskiej karcie i udawać, że wszystko, co zrobił później, przestaje mieć znaczenie. Bohaterstwo nie daje dożywotniego immunitetu moralnego, medal nie kasuje późniejszych wyborów, a powstańcza opaska nie może być zasłoną, za którą wolno schować każde późniejsze postępowanie.
I właśnie tutaj używam słowa, którego wielu boi się dzisiaj wypowiedzieć: zdrada ideałów. Zdradą ideałów jest świadome odwracanie się od prawdy, której bronili polegli koledzy. Zdradą ich pamięci jest pozwalanie, aby własny autorytet służył wybielaniu systemu, który prześladował ludzi polskiego podziemia. Zdradą pamięci jest również milczenie wtedy, kiedy za kilka zaszczytów, przywilejów czy chwil medialnego poklasku oczekuje się od człowieka, że zapomni, kto siedział w komunistycznych więzieniach i dlaczego tam trafił.
Nie chodzi natomiast o nazwisko czy pochodzenie. Nikt nie odpowiada za to, kim był jego ojciec albo dziadek. Dzieci i wnuki nie dziedziczą win swoich przodków, ponieważ każdy odpowiada za własne czyny. Jeżeli jednak ktoś dzisiaj świadomie broni komunistycznego systemu, zakłamuje jego historię, usprawiedliwia represje albo wykorzystuje Powstańców jako dekorację własnej polityki, będę oceniał właśnie jego czyny, a nie jego rodzinę. I dokładnie według tej samej miary trzeba oceniać Powstańców. Nie wolno wymagać prawdy od jednych, a milczeć wobec drugich tylko dlatego, że mają piękną kartę z 1944 roku. Dla mnie zdrada ideałów pozostaje zdradą ideałów bez względu na nazwisko, wiek, dawną funkcję czy liczbę medali przypiętych do marynarki.
Można przebaczyć dawnemu przeciwnikowi i można podać rękę człowiekowi stojącemu kiedyś po drugiej stronie. Polska nie może żyć wieczną nienawiścią, ale prawdziwe pojednanie zaczyna się od nazwania prawdy prawdą, zbrodni zbrodnią, ofiary ofiarą i oprawcy oprawcą. Pojednanie nie oznacza amnezji, przebaczenie nie oznacza fałszowania historii, a wyciągnięta ręka nie może oznaczać odwrócenia się plecami do grobów własnych kolegów.
Najbardziej boli mnie nie to, że ludzie próbują przedstawiać wygodną dla siebie wersję historii, bo tak robiono przez dziesięciolecia. Najbardziej boli, kiedy pomagają im w tym ci, którzy powinni najlepiej wiedzieć, ile kosztowała Polaków walka o wolność. Pamięć o Powstaniu nie jest towarem i nie można jej sprzedać za wydaną książkę, miejsce na trybunie, zaproszenie na uroczystość, obecność przed kamerami ani polityczną przychylność. Powstanie Warszawskie nie należy do żadnej partii ani środowiska. Należy do historii Polski, Warszawy, poległych, ich rodzin i następnych pokoleń Polaków.
Dlatego proszę Was, Kochani Polacy: nie pozwólcie nikomu wybierać z naszej historii tylko tego, co jest dla niego wygodne. Pamiętajcie o bohaterstwie, ale miejcie również odwagę mówić o zdradzie ideałów. Pamiętajcie o niemieckich zbrodniach i o powojennych komunistycznych represjach. Pamiętajcie o tych, którzy zginęli, oraz o tych, którzy po wojnie zamiast upragnionej wolności zobaczyli więzienną celę. Nie pytajcie tylko, kim człowiek był w najpiękniejszej godzinie swojego życia, ale patrzcie również, kim pozostał do jego końca, bo honor nie polega na tym, że raz stanęło się po właściwej stronie. Honor polega na tym, żeby po właściwej stronie pozostać do końca.
🇵🇱 Cześć i chwała Bohaterom. Pamięć tym, którzy pozostali wierni Polsce do końca.
Krystyna „Marcysia”
Uczestniczka Powstania Warszawskiego
Przesłanie opracował syn. Robert Dragon Pietrzyk
🇵🇱 Jeżeli te słowa są również Wam bliskie, polubcie naszą stronę i przekażcie to przesłanie dalej. Niech dotrze do jak największej liczby Polaków, szczególnie do młodego pokolenia. Pamięć trwa tak długo, jak długo są ludzie, którzy mają odwagę ją przekazywać. 🇵🇱