04/10/2020
LinkedIn i Facebook co chwila przypomina mi, że od dawna nie byłam aktywna w mediach. To fakt. Faktem jest też ogromne wyzwanie wstawienia ciekawej treści zaraz po tym, jak backstage sesji fot. zrobił taką furorę. Zaczęłam się nawet zastanawiać czy nie powinnam zmienić profilu zawodowego, bo to, co tworzy mój mózg versus to, co tworzy fotograf wydało się strasznie nijakie😉
Na szczęście obawy czy niepewność już minęły, a tygodnie ciężkiej pracy przypomniały mi, kim jestem i jaką wartość daję w pracy. Nawet, jeśli nie jest to tak efektowne jak sesja fotograficzna, a na efekty trzeba poczekać i nie da się ich pokazać na portalach społecznościowych jak w przypadku pracy artysty.
Zatem co mi pomogło przypomnieć sobie co tu właściwie robię?
Mój umysł i duszę uzdrawia realna praca z ludźmi. A ostatnia ta praca odbywała się w bardzo realnych warunkach, bo w sercu produkcji. Od kilku lat wdrażam metodę TWI w różnych organizacjach. Z początku robiłam jak większość – dwudniowy warsztat na sali szkoleniowej, prezentacja, symulacja i następna grupa. Jednak od dwóch lat zmieniłam metodę - pracuję na żywym organizmie. Jeśli kogoś interesuje, jakie to doświadczenie, zapraszam do artykułu.
Wyobraź sobie wielki magazyn. A w nim kilkanaście regałów.