24/04/2022
W grudniu 2015 roku zgłosiła się do nas Mieszkanka powiatu myśliborskiego na Zachodnim Pomorzu celem zapoznania się z naszą ofertą usług detektywistycznych. W styczniu 2016 roku przyjęliśmy od niej sprawę, którą realizowaliśmy podczas kolejnych miesięcy.
To było pierwsze zlecenie detektywistyczne z województwa zachodniopomorskiego. Wówczas istnieliśmy raptem trzy miesiące. I nie reklamowaliśmy się na północy Polski. Znani byliśmy na Śląsku. Byliśmy pozytywnie zaskoczeni.
Myśliborska Klientka potrzebowała poznać tożsamość użytkowników apletów internetowych, którzy ją nękali na grupowym czacie. Przypuszczała, że jeden z nich w przeszłości ją zgwałcił.
W toku wykonywania czynności detektywistycznych zderzyliśmy się z wszelkimi ograniczeniami i brakiem dostępu do czegokolwiek w tym temacie. Poznaliśmy sposób funkcjonowania czatów. I odesłaliśmy Klientkę do organów ścigania.
Niestety, ale spotkaliśmy się z niezadowoleniem z jej strony. Pomimo wyjaśnień, nadal nie rozumiała różnic pomiędzy naszymi uprawnieniami, a uprawnieniami organów ścigania w aspekcie jej sprawy. Wiemy, że korzystała wcześniej z pomocy Policji i Prokuratury, ale nie była z ich pracy zadowolona. Akt sprawy w postaci zeznań Mieszkanki Myśliborza było więcej niż dowodów.
Kto wie, może wcześniej kobieta sfiksowała na swoim punkcie. Korzystała z różnych opcji, żeby rozwiązać swoją sprawę, ale bezskutecznie. Nadal uczestniczyła w grupowych konwersacjach na apletach internetowych, reagując irytacją na emotikonę w postaci papierosów. Była przekonana, że ów symbol wysyłany jest do niej, tak jakby nikt spośród pozostałych użytkowników nie palił papierosów w rzeczywistości.
Podsumowując, przestrzegamy przed osobistym ujawnianiem się obcym ludziom w komunikatorach internetowych, za pomocą których można konwersować z wieloma osobami naraz.