mindfaq.org

mindfaq.org Problemy z głowy.

09/10/2020

Rozprawy Dla polaka nieczułość podana na zimno, czyli kilka przywar w nieuporządkowanej kolejności 11 minut agoby Tomasz Mirecki7 min readAdd Comment Najbardziej żal Czubka. Nie to, że kogokolwiek obrażam, co to, to nie. I nie pomyślcie sobie drodzy Państwo, że miałbym problem z tym, że...

23/03/2018

„Romantyk pragnie, aby jego piękne ja mogło dzięki swoim właściwościom psychicznym istnieć w społeczeństwie jak w stanie natury, tj. żyć na tle potężnego organizmu cudzej pracy, nie biorąc w niej udziału, pojmując życie jedynie jako rozwijanie, wyrażanie, potęgowanie swych psychicznych właściwości”

Wpis z książki
Legenda Młodej Polski
Stanisław Brzozowski

Fascinus
30/06/2015

Fascinus

Samobójstwo wymaga największej siły życiowej. Nie ma bowiem w człowieku większej siły niż ta, której może użyć on do unicestwienia siebie samego. Są tacy, którzy myślą, że akt samobójczy wynika z tchórzostwa. Ja myślę dokładnie odwrotnie. Jest to przejaw największej odwagi i siły. Bo każdy z nas żyje na krawędzi nicości. Otaczająca człowieka rzeczywistość jest jednocześnie dowodem na to, że musi istnieć coś do niej przeciwnego. Jakaś nie-rzeczywistość. Nicość. Ta nicość nazywana jest też tajemnicą życia. To do niej odnoszą się artyści, a ja spróbuję przybliżyć jeden jej aspekt. A ukazanie choćby rąbka tej tajemnicy jest pięknem i wprawia w zachwyt.

Artysta jest geniuszem. Jego wrażliwość ujęta w sensie najbardziej ogólnym polega na tym, że dostrzega tę część świata, która przeciwna jest do rzeczywistości. Artysta jest zawsze podzielony, schizofreniczny. To co ukazuje w rzeczywistości jest przedstawieniem nicości. Oto paradoks. Artysta ukazuje coś, czego nie ma. Coś co istnieje w nicości. Ale czy nicość może istnieć? Pewnie nie, ale ta logiczna sprzeczność jedynie na pozór zabrania mi mówić dalej. Niejeden filozof wpadł w pułapkę logiczności. Gdyby mądrość tego świata opierała się na zasadach logiki, życie byłoby łatwiejsze. Jest jednak inaczej. Światem nie rządzą zasady znane człowiekowi. A nicość może istnieć pomimo tego, że nie mieści się w racjonalnej głowie. Dopiero głowa geniusza przyjmuje współistnienie takiej dychotomii. Każdy geniusz jest jednak potencjalnym samobójcą.

Ten, który ma dostęp do nicości, choćby intuicyjny, odczuwa piękno. A piękno to najwyższa sublimacja wartości wzniosłych. To co dobre musi być jednocześnie piękne. Etyczne zachowanie, jest jednocześnie zachowaniem pięknym. Artysta ma uzasadnione prawo sądzić, że wie co jest wartościowe, a co wartości nie ma. Ma prawo też narzucić swoją wolę. Może również zachowywać się w sposób nieuzasadniony. Na tym polega jego tragedia.
Artysta jest zakładnikiem rzeczywistości. W tym miejscu, w którym jedni widzą rzeczywistość, do której należy się dostosować, artysta widzi alternatywę. Widzi możliwość zmiany. Jestem przekonany, że wszelka rewolucja, dzięki której świat stał się lepszy możliwa była dzięki artystom. Moment rewolucji jest sukcesem artysty. Sukcesem, który przychodzi zbyt rzadko. Czasami nie przychodzi nigdy. Nie umniejsza to artyście, ale sprawia, że jego życie jest trudniejsze. Trwa on w dysonansie. Tam gdzie on widzi możliwość zmiany inni widzą potrzebę adaptacji. Dostrzega piękno, ale w rzeczywistości zestawić je musi z tragedią, dramatem i złem ludzkim.

Krzyż niesie artysta w imieniu innego. W imieniu kogoś, kto nigdy tego nie doceni. W imieniu tego, który nazwie go nieudacznikiem życiowym. Jasne jest, że ten, który potrafi się dopasować do zastanych warunków będzie żył lepiej od tego, który rzeczywistość chce ulepszyć. Ten pierwszy będzie szczęśliwy. Ten drugi będzie geniuszem. Wrażliwość jego jest tym bardziej niebezpieczna im więcej sytuacji granicznych go przytłoczy. Geniusz, który nie będzie potrafił zaadoptować się do warunków zastanych może podjąć decyzję ostateczną. Może zaprzeczyć rzeczywistości również tej pojętej jako własne istnienie. Kiedy dysonans rzeczywistości i nicości staje się nie do zniesienia geniusz może zaprzeczyć rzeczywistości całej, może zaprzeczyć również własnemu trwaniu w żywym ciele. Jest to jego decyzja i nie podlega ona ocenie.

A jeżeli by chcieć ocenić geniusza - samobójcę, to należałoby ocenić akt samobójczy Jezusa. Oto najsławnieszy samobójca w dziejach. Czym była jego śmierć na krzyżu jeżeli nie sprzeciwem wobec rzeczywistości. On sam wiedział o tym, że zginie. Pytał ojca swojego czy istnieje inne wyjście. Pytał dlaczego musi zginąć. Ojciec nie odpowiada. Jak ma odpowiedzieć, jeżeli istnieje w nicości? Ale Jezus wrasta w wartości. Nicość ściera się z rzeczywistością. Jezus ma dwa wyjścia. Może zaprzeczyć wzrostowi swojemu lub zaprzeczyć życiu. Zaprzecza życiu i wie jaki będzie tego rezultat. I to czyni z niego samobójcę. Uważam, że księża słusznie odprawiają pogrzeby samobójcom. Pomimo oficjalnej doktryny kościoła widzę księży, którzy czynią swoją posługę pomimo tego, że wiedzą jaki był koniec zmarłego. Cenię ich mądrość, bo byliby skrajnymi hipokrytami gdyby omawiali tej posługi. Czy nie pochowaliby również swojego mistrza?

Nie ma bowiem w człowieku większej siły niż ta, której może użyć on do unicestwienia siebie samego. Są tacy, którzy myślą, że akt samobójczy wynika z tchórzostwa. Ja myślę dokładnie odwrotnie. Jest to przejaw największej odwagi i siły. Bo każdy z nas żyje na krawędzi nicości. Ale nie każdy z nas korzysta z umiejętności zaglądania w nicość. Nie faworyzuję żadnej postawy. Ale karzę docenić postawę samobójcy. To człowiek wrażliwy, człowiek, który stanął w kontrze do rzeczywistości. Czym innym jest jego postawa jeżeli nie przejawem siły i odwagi?



https://www.youtube.com/watch?v=-GTcXQzRtT0

Fascinus
10/05/2015

Fascinus

Ludzie martwi chodzą i mówią tak jakby żywi byli. Martwi są wewnątrz, bo pierwsza umiera dusza. Ludzie martwi ukochali rozum i nie zauważyli kiedy ich dusza zmarniała i zgniła w środku. Substytutem duszy dla ludzi martwych jest rozum. Rozum ich jest jak mroczny pasażer. Może udawać wszystko, nawet to, że ma duszę. Oto początek komedii życia żałosnego.

Dusza umiera pierwsza mówi mistrz etycznego postępowania Nietzsche Fryderyk. Nie zgodzą się z nim tylko Ci, którym dusza zmarszczyła się i spleśniała. Użyją argumentów logicznych i przekonają, że dusza nie umiera nigdy. I śmieszyć będą swoją moralnością przemyślaną. I śmieszyć będą swoją dobrocią wydumaną. I śmieszyć będą zmyśloną miłością.

Poznać łatwo można człowieka martwego. Szuka on uzasadnienia dla moralności. Czy dobro ma swoje uzasadnienie? Czy miłość ma swoje uzasadnienie? A jaka jest przyczyna szczerości lub piękna? Tylko ludzie martwi znają odpowiedzi na te pytania. Człowiek żywy zdziwi się i wzruszy ramionami. Powie, że te pytania są źle zadane, że głupie są, że przyczyna istnieje w świecie rozumu, a nie w świecie serca.

Jeżeli dusza umiera wcześniej niż ciało to zabita zostaje przez złe myśli i czyny złe. Ale nie w sensie bezpośrednim złe. Wtedy wszystkie więzienia wypełnione byłyby ludźmi martwymi. Prawdziwie zabójcze jest zło ukryte. Takie, które wyrządzane jest w sposób sprytny, szybki, przemyślany. Takie, które unika kary. Kiedy patrzę na mordercę, który wie, że to co robi jest złe widzę w nim duszę. Kiedy jednak patrzę na jego adwokata, który właśnie znalazł uzasadnienie dla swojego klienta widzę, że nie ma w nim życia, a dusza jego już dawno martwa jest i niepotrzebna. Każdy zły uczynek wraca do złego pomnożony. Duszę własną zabija człowiek postępujący źle, a kiedy dopełni już samobójczego dzieła pokuta nie będzie możliwa. Nie da się przywrócić życia duszy, tak jak nie da się przywrócić utraconej miłości.

Żyją tylko głową ludzie martwi. Patrzą na świat przez jedno tylko okno. Jednowymiarowi są i upośledzeni. Poznać można ich po tym jaki prosty świat przedstawia się w ich mowie. Człowiek i jego przeżycia nie zaskakują. Świat jest oczywisty. Zdarzenia są powtarzalne. A prawa fizyki są wyuczone. Piękno zaś jest czystą przyjemnością. A miłość wytłumaczalna. Oto świat człowieka jednowymiarowego. Da się on ponieść prostym myślom i teoriom, które świat mu uproszczą. I na wojnę pójdzie ze wszystkimi, którzy myśleć będą inaczej. I do zawodówki wyśle tego, który nieścisłość znajdzie w jego prostym świecie.

Oszukać chce człowiek martwy życie swoje. Będzie dążył do bogactwa i skomplikowania większego. Czy nie rozumie on, że piękna i tajemnicy życia nie znajdzie w komplikacji rzeczy istniejących? Czy nie wie, że szczęście nie lubi się z bogactwem? Nie wie niestety i gardził będzie tymi, którzy tęsknią za czuciem głębszym, za tajemnicą życia, za nieznanym. Wrogiem nieznanego jest człowiek martwy. Mówi on tak jak gdyby jego wypowiedź nie znosiła sprzeciwu. Odpowiada tak jak gdyby znał mądrości tego świata.
Skończony jest człowiek martwy i doskonały w swojej konstrukcji. Przeżyje swoje życie tak samo jak zwierzę, które zaprogramowane jest do jednowymiarowych poczynań. Ułoży się w fotelu i przytuli się do swojego rozumu, który snuł będzie marzenie o wszechwiedzy i wszechmocy. A tymczasem to niewiedza i niemoc są istotą bycia człowiekiem. To jego niedoskonałość i nieskończoność daje możliwość rozwoju. To tęsknota za pięknem i miłością czyni z człowieka istotę ożywioną. Ta postawa przypomni boga w jego latach młodzieńczych. Czy nie obiecał Bóg, że tacy sami jak on będziemy? Bezpośrednia i prosta jest to lekcja. “Będziesz”, to znaczy, że nie “jesteś”. Tylko człowiek martwy “jest”. Człowiek żywy jeszcze się nie stał. On dopiero “będzie”. Dzisiaj “staje się”. Jutro “będzie”. Jego istota buduje się, uczy i zmienia. Oto postawa młodego Boga. I oto jedyna nauka, którą można przyswoić na ścieżce ducha.

Fascinus
28/04/2015

Fascinus

Zastanawiam się kto zasługuje na to by nazwać go Człowiekiem. A kto jest jedynie marną istotą ludzką. Dobro określa człowieka. Szczerość. Uprzejmość. Humor. Jego wolność. Umiejętność dostrzegania piękna. I wreszcie łagodność i odpowiedzialność. Te przymioty określają Człowieka. Mając powyższe na uwadze wiem już dużo. Wiem na przykład, że istocie ludzkiej brakuje tych przymiotów. Wiem, że nie da się określić kogoś poprzez to, czego ten ktoś nie ma. Nie mam jednak wyjścia. Muszę z jednej strony odkrywać cechy człowieka prawdziwego i, z drugiej strony, pokazywać, że ten, który tych cech nie ma nie zasługuje na miano bycia człowiekiem. Zadanie logicznie niemożliwe. Dobrze, że świat nie jest logiczny.

Ale widzę ludzi, którzy są dobrzy. Widzę ich i wcale nie czuję, żeby dobrzy byli. Patrzę na tych, którzy zapewniają mnie o swojej szczerości. Nie wierzę w ani jedno ich słowo. Widzę człowieka, który zachwyca się pięknem, ale nie mogę dostrzec tej iskry piękna w jego oku. To dlatego, że patrzę na aktorów. Istota ludzka, to nie jedynie zwierzę, które potrafi udawać tego kim nie jest. Robi to cała natura.

Nieskończoność. Oto cecha, która wyróżnia człowieka nad zwierzę. Ono jest skończone, dokończone, gotowe. Ma wszystkie przymioty bycia tym czym jest. Te przymioty pozostają niezmienne lub prawie niezmienne, gdyby nie brać pod uwagę ewolucji. I tak lew pozostanie lwem, nie musi się zmieniać, nie musi się starać. Wszystko to, co jest mu potrzebne do przeżycia już ma. Pozostaje jedynie pytanie, czy będzie potrafił to wykorzystać. Człowiek przeciwnie. Stanie przed wyborem życiowym, czy być dokończonym i doskonałym, czy być człowiekiem nieskończonym, nie dokończonym, nie gotowym i nie doskonałym. Większość wybierze skończoność i doskonałość. To zły wybór.

Krzywdę zrobili im artyści. Ukochali oni piękno, dobro, szczerość i miłość. Stworzyli dzieła, które inspirują i pokazują człowieka, do którego należy dążyć. Ukazują to w sposób osobliwy. Nie człowieka dobrego bezpośrednio. Ale takiego, który stara się być dobrym, któremu to wychodzi lub nie. Dobro zostaje przedstawione pośrednio. Ludzie skończeni padają ofiarą sztuki niezrozumianej. Wzięli rezultat za punkt, w którym muszą być. Pomylili się. Rezultat jest mało ważny. To dążenie jest istotą bycia człowiekiem.

W nieskończoności, w dążeniu tkwi siła bycia człowiekiem. Aktor może udać człowieka doskonałego, ale fałsz ten śmierdzi na odległość. Na przeciw niego jest człowiek nieskończony. To ten, który się stara, który dąży. W staraniu jest istota bycia człowiekiem. Patrzę na mężczyznę, który zastanawia się czy jest człowiekiem dobrym. Ma wątpliwości. Miota się. Podejmuje złe decyzje. Patrzę na tego, który ciągle poszukuje piękna. Widzi coś, zastanawia się czy to jest piękne. A zapytany będzie zmieszany, nie będzie potrafił odpowiedzieć. Jeden i drugi jest Człowiekiem w pełnym tego słowa znaczeniu. Patrzyłem na człowieka.

I ostatnia myśl. Wydaje się oczywista, ale musi wybrzmieć. Następnym krokiem w rozwoju człowieka będzie rezygnacja z celu dążenia. Nieskończoność i dążenie jest wartością samą w sobie. Ona jest możliwa bez rezultatu końcowego. Dążenie samo jest istotą człowieka.

Fascinus
26/04/2015

Fascinus

W bólu odnajduję największe piękno. Szukałem w życiu wolności. To była głupia droga. Szukałem odpowiedzi i odpowiedzialności. To była trudna droga. Pieniądze to droga marności. Dopiero droga piękna daje spełnienie. Jestem przekonany, że piękno powstaje wtedy, kiedy widzimy ból. Może być to ból istnienia, cierpienia pojedynczego człowieka, niesprawiedliwość. To tragedia jest pociągająca. Bo na końcu odbiorca nie oczekuje rozbawienia, nie oczekuje pouczenia, ale czeka na zakończenie tragedii.

Wszyscy jesteśmy na krawędzi rozpaczy. Nie wszyscy jednak doświadczamy każdej możliwej tragedii. Rozpacz widzę w oczach człowieka szczęśliwego. Ten ma wszystko, całą władzę świata. Patrzę mu w oczy i widzę strach, że ta wielka budowla szczęścia może runąć w każdym momencie. Upadek będzie tym cięższy im wyżej był ten szczęśliwy. Rozpacz widzę w człowieku nieszczęśliwym. On stracił szczęście, które towarzyszyło mu wcześniej. Lub nigdy nie osiągnął nawet iskry szczęścia. Rozpacza też filozof, który ciągle nie potrafi wyrazić swoich myśli wystarczająco dokładnie. Rozpacza również rodzic dziecka trudnego. Rozpacza rodzic dziecka genialnego. Rozpacza sam geniusz. Nie rozpacza tylko jeden rodzaj człowieka. Głupiec. Ten nie zrozumie żadnej sztuki. A piękno, z którym zdarzy mu się obcować potraktuje jak chwilową rozrywkę. Będzie gotowy na krytykę zawsze wtedy, kiedy dzieło nie rozluźniło go, nie rozbawiło go wystarczająco bardzo.

Sztuka ukazuje ból innego. Niejednokrotnie ukaże również ból samego odbiorcy. Ból ten jest pociągający. Dopiero ból ukazuje sedno życia, jego esencję. Ból, to przedstawienie tego jaki świat jest. Radość to obietnica tego, jaki świat może być. Jestem przekonany, że nie da się osiągnąć szczęścia bez poznania bólu. To artysta jest najlepszym nauczycielam życia. Jako jeden z niewielu ma wgląd w ból zarówno swój własny jak i ból innych. Rozumie go, przeżywa. W efekcie przedstawia go. Zamienia na dźwięk, na słowo, na kolor. Oto geniusz. Od niego nie należy się uczyć. Jego życie jest porażką. Poświęca siebie dla twórczości. To postawa godna podziwu. Kiedy artysta poświęca siebie dla stworzenia, to stworzenie wyposażone jest w mądrość. Mądrość jest w nim zawarta i gotowa do odkrycia za każdym razem na nowo przez odbiorcę. Rozmawiałem z wieloma artystami. Nie widziałem mądrości w ich oczach, nie usłyszałem mądrości w ich słowach. Kiedy jednak obcuję z ich sztuką mam wrażenie, że stworzył ją geniusz. Z czasem nauczyłem się nie rozdzielać artysty od jego dzieła gdyż są jednością. I więcej. To dzieło jest ważniejsze od jego twórcy. Kiedy twórcy nie ma, a jest samo dzieło, to dzieło żyje życiem własnym. Postać twórcy może dzieło uzupełnić, ale nie jest konieczna. Uznałem to za piękną ironię życia, że artysta nie jest konieczny dla swojego dzieła.

Już wiem, kto jest najgłupszym odbiorcą sztuki. Ten, który unika tragedii, dramatu i bólu. Ten który poszukuje relaksu, życia w radości i luksusie. Wewnętrznie chce dążyć i być tym, czego poszukuje w sztuce. To jest błędna droga. Życie radosne nie jest i nie będzie nigdy dane z góry. Szczęście daje się stworzyć, jest zawsze efektem jakiejś pracy i dążenia. Byt sprzyjający jest możliwy wtedy, kiedy jednostka sobie go wywalczy. To znajomość rzeczywistości i tego jaka ona jest dzisiaj daje możliwość walki. Znajomość aktualnej rzeczywistości dana jest przez artystów. A zachwyt nad pięknem jest jak wygrana runda na ringu. Zachwyt nad pięknem jest zawsze związany ze zrozumieniem jakiegoś wycinka rzeczywistości i umiejętnością zastosowania go na co dzień. Tym właśnie jest piękno w jego częściowej odsłonie.

Fascinus
23/04/2015

Fascinus

Marni są ludzie marni marnością najmarniejszą. Jak psy małe, kundle, szczekają na mnie. Podbiegają u uciekają bo boją się cienia mojego. Próbują się do mnie dobrać, ukraść mi co się da. Będą skomleć i ślinić się. Nigdy nie przestaną być psem małym kundlem brudnym. To ludzie, którzy żebrali będą o każdy grosz, każdą sekundę uwagi, wyliżą ostatnie krople kałuży i poniżą się przed każdym łajdakiem jeżeli przyniesie im to choć najmniejszą korzyść.

Marni są ludzie marni, którzy uprawiają retorykę. Każda prawda jest względna - powiedzą. A każda wiedza ma służyć korzyści - przekonają. I każda wartość moralna zmieniona może zostać w zależności od sytuacji. W to wierzą ludzie marni. I to wywołuje we mnie mdłości i odruchy wymiotne. Nie chce znać tych ludzi. Nie chcę być blisko nich. Ale jak uwolnić się od robaków. Czy da się przeżyć lato bez komarów pijących krew? A jaki odruch naturalny jest tego, który poczuje, że robak chce ssać z jego ręki? Zabija go, to oczywiste. A kto powiedział, że życie ludzie jest wartością najwyższą? Na pewno nikt o zdrowych zmysłach.

Względność to jedyne narzędzie ludzi marnych. Bez niej byliby biedni i głodni. Myślą, że wyróżniają się inteligencją, bo każdą sytuację potrafią poddać pod różną interpretację. Ślepi są w rzeczywistości, bo nie widzą tego, jak gardzą nimi ludzie mężni. Głupi są, bo nie rozumieją tego, co rozumie człowiek wyższy. Taki, który patrzy z dystansu. Widzi rzeczywistość z perspektywy. To człowiek, dla którego nie istnieje względność marna i relatywizm. Dla niego świat jest niezmienny. Dystans pozwala na ujęcie rzeczywistość w całość. Rzeczywistość jako system naczyń połączonych, zamkniętych tworzy jedność charakteryzującą się powtarzalnością i potencjalnym rozwojem. Marność nigdy nie poczuje tej perspektywy. Żyje w środku układu. Dla niego wszystko jest zmienne. Marny człowiek ciągle musi się dopasowywać, zmieniać. Całe życie mylił będzie rozwój z dopasowaniem i zmianą. Tak dalece marny jest człowiek marny.

I gdybym w twarz powiedział to wszystko człowiekowi marnemu, to nie zrozumiałby, że nim gardzę i go obrażam. I gdybym wyśmiewał się z jego głupoty, to śmiałby się razem ze mną tak jak gdybyśmy śmiali się z kogoś innego. Kiedyś dziwiłem się, że można oszukiwać samego siebie w tak dużym stopniu. Moja naiwność wynikała z młodości. Dzisiaj nie dziwię się kiedy patrzę z pogardą na człowieka marnego a on w moich oczach nie widzi pogardy, ale zastanawia się czy to co do mnie mówi jest dla mnie zrozumiałe. Nie wypowiem mojej pogardy głośno. Nie oddam tej lekcji człowiekowi marnemu. Będę gardził nim z ukrycia i nienawidził kundla tego. Nie wpuszczę go do domu. Naślę na niego wyżła.

Człowiek marny jest mały i brzydki. Ma brzydki głos. Poznać go można po wredocie ukrytej pod poczuciem humoru. W jego obecności poczujesz się nie swojo, bo to człowiek niesympatyczny, nieuśmiechnięty. Jego oczy szukają korzyści. Jego usta wypowiadają się dwuznacznie. Spróbuje omamić drugiego marnym humorem. Ale ma też plusy człowiek marny. Opluć go można i kopnąć. Wróci z merdającym ogonem.

Fascinus
07/04/2015

Fascinus

Gdyby wiedział jaka przyszłość go czeka tańczyłby do białego rana i wino pił do późnego wieczora. Tak daleka jest głupota człowieka, że nie wie nawet co przydarzy mu się jutro. Złe decyzje to wynik tej niewiedzy. Łatwo jest podejmować decyzje znając przyszłość. Trudno jest podejmować decyzje nie znając ich rezultatu. Złe decyzje, złe wybory, złe myśli. Głupota sięga jeszcze głębiej. Umyślne błędy, depresja, bezsenność. Głupota to studia bez dna. A gdyby tylko znał przyszłość tańczyłby do rana.

Rozpocznie jednak przygodę z ruletką codzienności. Zacznie zastanawiać się -identycznie jak robi to hazardzista - co może zrobić aby wpłynąć na rzeczywistość. Jak zmienić postępowanie. Jak zachować się lepiej. Jakiego użyć zaklęcia i podstępu. Całe życie może mu upłynąć a odpowiedzi nie odnajdzie. Życie jest jak ruletka. Ktoś zaprojektował je tak, żeby nie dało wygrać. Da trochę wygrać, trochę zabierze. Jeżeli grasz w ruletkę i nie wiesz jaki będzie wynik przegrasz i nienawidził będziesz tańca. Kiedy znasz wynik oznacza to, że jesteś królem kasyna - jego właścicielem. Tańczysz do rana bo kochasz taniec. Tajemnicy życia nie zna ani hazardzista, ani król kasyna. Ani mądry obserwator życia, ani ten który osiągnął sukces. W rzeczywistości, ten który osiągnął sukces jest najdalej od poznania prawdy o przyszłości. Ma on przekonania o zasadach rządzących codziennością. Będzie ich nauczał. A tego, który się z nim nie zgodzi nazwie głupcem. A głupcem jest jeden i drugi. Głupcem tak wielkim, że nie będzie chiało mi się z nim rozmawiać. Świat, w którym wszystko jest zrozumiane to marzenie głupców. Świat, w którym nic jest zrozumiane to świat mistrza.

Dopiero mistrz nauczy że życie jest do życia, a nie do myślenia o życiu. A kiedy mistrz mówi o przyszłości to śmieje się ukradkiem, bo o przyszłości wie wszystko. Przyszłość trwa w nicości, a o nicości wiemy wszystko. Oto mistrz tańczący do białego rana i wino pijący bo poznał całą prawdę o przyszłości. Przyszłości nie ma i nigdy jej nie będzie. Każdy wybór, który ma do przyszłości doprowadzić powinien prowadzić do niczego. Dlatego mistrz się śmieje. Bo król kasyna mówi do niego: do niczego nie dojdziesz. A ten śmieje się bo wie, że do niczego już dawno doszedł. Wie, że niezależnie od tego co wybierze będzie tańczył. Bo każda jego decyzja prowadzi do niczego. Oto zdanie warte przemyślenia.

To osobliwa tajemnica życia. Przyszłości jeszcze nie ma, przeszłość już nie istnieje. Jedno i drugie trwa w nicości. Istnieje tylko to, co jest teraz. Wybór jest nie istotny dla tego, który wie o przyszłości wszystko. Ból jest nieobecny dla tego, który wie czym jest to co było. To błyskawiczna terapia i szybka szkoła życia. Ten, który pozna tę prawdę tańczył będzie do białego rana i pił wino do późnego wieczora. Spał będzie jak zabity, a żył tak jak gdyby zabity miał być za chwilę. Żył będzie totalnie, całym sobą tak jak gdyby przyszłość była niczym, a przeszłość nie istniała.

Fascinus
24/03/2015

Fascinus

Gardzę ludźmi, którzy zmienni są jak liście na wietrze. Znałem ich i lubiłem kiedyś. Dzisiaj na nich patrzę z obrzydzeniem bo widzę, że są innymi ludźmi. Wstydzę się tego, że kiedyś darzyłem ich jakąkolwiek sympatią. Wyprę się takiej znajomości w przyszłości. Zabronię im nazywać się człowiekiem.

Kiedy Nietzsche mówił o wielkim powrocie nauczał, że jednostka powinna postępować tak, żeby w przyszłości mogła godnie powtórzyć swoje decyzje. Kant nauczał: postępuj tak jakbyś chciał, żeby to co robisz było powtarzane przez innych. Kant był blisko prawdy, ale dopiero Nietzsche dotknął sedna. Generalna zasada może się zmienić. Może ewoluować i w efekcie nie pracuje dla człowieka, ale człowiek pracuje na tę zasadę. Postępowanie tak aby z godnością móc to powtórzyć w przyszłości w identycznych warunkach jest kwintesencją rozwoju człowieka.

Istotą nieskończoną jest człowiek. Tym różni się od zwierzęcia. Skończone i doskonałe jest zwierzę. W całej istocie przygotowane jest do współegzystencji w naturze. Nieskończony i niedoskonały jest człowiek. Nie przygotowany jest do bycia w naturze. W istocie jest wynaturzeniem, elementem niepasującym. I tylko jedna decyzja chroni go od bycia wirusem. I tylko dzięki jednej decyzji może stać się jak kwiat, który zakwitł na drzewie. Będzie jak kameleon, dopasowywał się do warunków otoczenia, będzie wśród wron wroną, wśród świń świnią. Będzie zmieniał się jak pies, który chce dostać kiełbasę. Będzie żebrał, będzie królem, będzie złodziejem i będzie rzemieślnikiem. Wszystkim będzie tym, co da mu najwięcej, co przyniesie korzyść. Kalkulatorem jest taki ktoś, nie człowiekiem. Świnią szukającą skarbu. Nie dba on o własne wnętrze. Wyrzeknie się przeszłości. Wyrzeknie się przodków. Powie to, co służyło będzie jakiejś sprawie. Świat jest ponad nim, on musi się do niego dopasować. Tak widzi rzeczywistość. Prymitywny jest ten człowiek. Wypieram się znajomości z kimś takim. Można jednak podjąć inną decyzję. W momencie krytycznym, na rozdrożu można wybrać drogę przeciwną. Zamiast być człowiekiem zmiennym, konsumpcyjnym, nastawionym na zysk lepiej być kimś, kto podejmuje cały czas takie decyzje, które pozostaną niezmienne w czasie, takie których nie będzie się wstydzić w przyszłości. Świat jest zależny od niego. A życie jest wynikiem jego rozwoju. Oto świat człowieka, który wybrał inaczej niż człowiek zysku. Oto świat człowieka, który wybrał postępowanie etyczne gdzie każda decyzja została poddana pod Nietzscheańskie pytanie: czy wybrałbym tak samo w przyszłości? Byt, który człowiek pokroju filozofa tworzy jest przestrzenią, która istnieje jako wartość sama w sobie i jest w możności przeciwstawić się całej rzeczywistości. Taka sztuka nie udaje się człowiekowi, który zdegradował się do miana kalkulatora. Świat kopnie go i opluje, a ten podziękuje za lekcje, zmieni się i dopasuje do nowej rzeczywistości.

Wypieram się znajomości z ludźmi zmiennymi. Kiedyś zachowywali się w jakiś sposób. Coś sobą prezentowali. Budowali przestrzeń wokół siebie. Dzisiaj są inni, bo świat się zmienił. Gotowi są pouczyć mnie o konieczności zmiany. Dlaczego poucza mnie nieskończony kalkulator? Niedoskonały ktoś? Nie jest nawet zwierzęciem. Nigdy nie stał się człowiekiem. Ale będzie poczuczał o tym jakie życie może być ciężkie. I o tym jak należy się do niego przygotować, i jak postępować lub co mówić. Znałem go kiedyś. Dzisiaj się go wypieram.

Adres

Warsaw
00-844

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 10:00 - 17:00
Wtorek 10:00 - 17:00
Środa 10:00 - 17:00
Czwartek 10:00 - 17:00
Piątek 10:00 - 17:00

Telefon

+48601097777

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy mindfaq.org umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do mindfaq.org:

Udostępnij