22/08/2020
No tego to ci w TVN-ie już NA PEWNO nie powiedzą.
Luka Doncic to absolutne objawienie ostatnich kilkunastu miesięcy w NBA. Rozgrywa dopiero drugi sezon w najlepszej lidze świata, ma zaledwie 21 lat, a coraz częściej jego talent jest porównywany do największych legend w historii, nic zresztą dziwnego - mimo że dopiero zaczyna, już pobił zaskakująco wiele rekordów (niedawno pobił jeden z wielu rekordów Michaela Jordana), między innymi stał się pierwszym w historii NBA zawodnikiem, który w swoim debiucie w fazie play-off (czyli najważniejszej, decydującej fazie sezonu) zdobył ponad 40 punktów. Długo by wypisywać, nic więc dziwnego, że z szacunkiem i uznaniem wypowiada się o nim większość legend tej ligi. Niektórych jednak jego sukcesy przyprawiają o silny ból dupy.
Minionej nocy w NBA jego Dallas Mavericks rozegrali kolejny mecz w fazie play-off. Na parkiecie ogromny napis ,,BLACK LIVES MATTER", Doncic na koszulce zamiast własnego nazwisko ma napisane po słoweńsku słowo ,,Równość". Wszystko oczywiście w duchu walki z rasizmem.
Tymczasem kamery uchwyciły, jak widoczny na zdjęcu koszykarz rywali, Montrezl Harrell (na koszulce miał napis ,,How many more", w obronie zaćpanego patologicznego kryminalisty George'a Floyda), krzyknął w kierunku Doncica: ,,Bitch-ass white boy".
Nie ma sensu wiernie tłumaczyć tego rasistowskiego sloganu, ale jeśli chodzi o jego znaczenie, odpowiadałoby mniej więcej naszemu: ,,ty biała cio**.
Powiesz: ,,oj tam oj tam, boiskowe emocje, nie ma co robić hałasu". Tak? A teraz wyobraź sobie, że to Doncic puszcza podobny tekst w jego kierunku.
Prawdopodobnie zakończyłby karierę w NBA w wieku 21 lat. Musiałby wracać do Europy. Lewactwo nie dałoby mu żyć.
Całe szczęście, że w drugą stronę to nie działa, bo - cytując lewackie media: ,,czarni nie mogą być rasistami".
Tyle ode mnie, idźcie sobie dalej klękać i przepraszać, dalej wierząc, że w akcji ,,BLM" faktycznie chodzi o równouprawnienie.