24/09/2026
To był najdłuższy powrót w historii tego profilu. Szczerze mówiąc, przez chwilę nie było wcale pewne, czy w ogóle nastąpi.
Zacznijmy od tego, jak to się zaczęło, bo zaczęło się dużo wcześniej niż mogłoby się wydawać. Kiedy zacząłem prowadzić ten profil, ograniczenia już gdzieś tam czaiły się w tle. Sklep z replikami ASG to i tak temat, na który algorytm patrzy podejrzliwie, więc pewna doza nieufności była wpisana w to od samego początku.
Pierwszym prawdziwym gwoździem okazał się, chyba nietrudno zgadnąć dlaczego, post wielkanocny z króliczkiem, a właściwie z repliką wymierzoną prosto w króliczka. Śmieszne zdjęcie, zero złych intencji, ale dla automatu to musiała być prosta decyzja. Poprawiliśmy go jakieś pół godziny po informacji, że narusza standardy, tylko że zasięgi już wcześniej kulały, a od tamtej pory ostrzeżeń było już tylko więcej.
Komunikaty zaczęły przychodzić automatycznie po każdej kolejnej publikacji, nawet jeśli post nie dotyczył zupełnie niczego "zakazanego". Zdjęcie ekipy, informacja o godzinach otwarcia, cokolwiek. System i tak reagował tak samo.
Przez jakiś czas żyliśmy z tym jak z uciążliwym sąsiadem, do którego się przyzwyczajasz. Zaczęliśmy się z Jarkiem zastanawiać, że może ASG to po prostu aż tak niszowy temat, że taki zasięg to nasz sufit, że nasze treści i tak będą trafiać już tylko do obserwujących, a z czasem może nawet i do nich coraz rzadziej. Aż w końcu, kilka miesięcy temu, zamiast kolejnego ostrzeżenia przyszło coś więcej.
Profil, który normalnie żył własnym życiem, po prostu przestał odpowiadać. Jeden klik i zamiast panelu, informacja, że coś jest niezgodne z zasadami społeczności. Bez wskazania co konkretnie, mimo tych wszystkich wcześniejszych ostrzeżeń, które niby miały nam powiedzieć co robimy źle.
Można by pomyśleć, że to kwestia jednego telefonu albo maila. Nie tym razem. Zamiast tego formularz zgłoszeniowy z prośbą o weryfikację. Potem kolejny formularz do poprzedniego formularza. Potem czekanie, czasem tygodniami, na odpowiedź, która i tak niczego nie wyjaśniała.
Żadnej jednej osoby po drugiej stronie, z którą dałoby się to po prostu przegadać. Tylko automatyczne komunikaty, powtarzające się w kółko te same zdania, jakby ktoś czytał ze skryptu, a właściwie nikt nie czytał wcale.
W pewnym momencie zrobiło się to nawet trochę absurdalne, bo ta sama wiadomość wracała do nas w kółko, zmieniał się tylko numer zgłoszenia. Sprawa w toku od miesięcy, bez żadnej wskazówki co to w praktyce oznacza.
W międzyczasie profil, który normalnie żył swoim rytmem, komentarze, wiadomości, powiadomienia, nie zamilkł całkiem. Widzieli nas tylko ci, którzy sami z siebie wchodzili sprawdzić czy coś się pojawiło, garstka najbardziej wytrwałych. Reszta po prostu nas nie widziała, jakby nas tu nie było.
A życie sklepu toczyło się dalej, tylko po cichu. Paczki i tak jechały do Was. Telefon i tak dzwonił. Serwis i tak przyjmował kolejne repliki na stół. Tylko nie było już jak Wam tego tutaj pokazać.
Były momenty, szczerze mówiąc, w których naprawdę zastanawialiśmy się, czy tak to już po prostu musi wyglądać? Rozważaliśmy nawet zaczęcie od zera, na nowym profilu, tylko żeby móc znowu być gdzieś widocznym.
Ale zostaliśmy przy tym samym miejscu. Bo to tutaj jest cała nasza historia, wszystkie posty, wszystkie zdjęcia z Waszymi replikami, cała ta wspólna droga od lat. Nie chcieliśmy jej zaczynać od nowa.
I dobrze, że nie zaczęliśmy, bo część z Was i tak nas znalazła, mimo tej ciszy. Ktoś zadzwonił zapytać, czy wszystko u nas w porządku. Ktoś wpadł do sklepu i powiedział wprost, że myślał że sklep już zamknięty, bo nie było żadnych aktualizacji. Ktoś inny po prostu przyszedł, bo zawsze przychodził, i nawet nie wiedział, że coś się działo.
Dzięki, że nie daliście za wygraną razem z nami.
I chyba właśnie to zostawiło nam najwięcej do myślenia. Że mimo wszystkich tych liczb, zasięgów, statystyk, które nagle spadły do zera, prawdziwa relacja z Wami wcale nie zniknęła razem z nimi. Ona po prostu przeniosła się gdzie indziej, na chwilę.
Sprawdzaliśmy panel administracyjny prawie codziennie, licząc, że w końcu algorytm da nam spokój. Czasem rano, czasem wieczorem, czasem w środku dnia, kiedy akurat ktoś w sklepie zapytał, czy coś się zmieniło. Codziennie to samo.
Kilka dni temu, zupełnie zwyczajnego poranka, sprawdziliśmy profil z przyzwyczajenia, bez żadnej nadziei, że coś się zmieniło. I nagle zmieniło się wszystko.
Wyświetliła się informacja, że nasz profil został błędnie oceniony i że przywracają nam pozycjonowanie. Żadnego wcześniejszego ostrzeżenia, żadnych fanfar. Po prostu inny komunikat niż wszystkie poprzednie, i to wystarczyło, żeby wszystko zaczęło działać tak, jak powinno od zawsze.
Więc wracamy. I chcemy to uczcić razem z Wami, a nie tylko dla siebie, bo to Wy zostaliście z nami przez tę całą ciszę.
Kod WRACAMY5 daje 5% zniżki na całe zamówienie na soldiersasg.pl, ważny do niedzieli (27.09). Do tego wybraliśmy kilka konkretnych produktów, które w tym tygodniu kosztują wyraźnie mniej niż zwykle, szukajcie ich na stronie głównej sklepu.
To nie jest wielka akcja promocyjna z odliczaniem i sztucznym pośpiechem. To po prostu nasz sposób, żeby powiedzieć dzięki tym, którzy zostali, i przy okazji dobrze zacząć ten rozdział na nowo.
Jeśli przez ostatnie miesiące zastanawialiście się, co się z nami dzieje, albo po prostu chcecie, żebyśmy wrócili do jeszcze większej ekipy niż przed przerwą, podajcie ten post dalej, skomentujcie i dajcie reakcję. Niech dotrze też do tych, którzy nas ostatnio nie widzieli, i do tych, którzy może pomyśleli, że już nas nie ma.
A w komentarzu powiedzcie: zauważyliście że zniknęliśmy? A może komuś z Was zdarzyło się coś podobnego z własnym profilem albo firmą? Chętnie poczytamy. 👇
W komentarzu kilka screenów z ostatnich kilku miesięcu...
Jeszcze raz dzięki