14/01/2026
Nie, to że nas nie stać na profesjonalne usługi grafików koszących gruby hajs za logotypy, reklamiarzy i klejmkreatorów i kopyrajterów piszących tygodniami trzy słowa na temat. No, stać nas, albo byłoby nas może stać, gdybyśmy przysiedli fałdów. Tylko pytanie - po co?
Przecież tak naprawdę liczy się dla nas żywa interakcja z klientem. Tutaj - po prostu żywa interakcja z rodziną, częścią młodszą rodziny, która to część, chłopięca, dumna jest jak smok, że nasz Dipol to także w jakimś stopniu część rodzinnej historii.
I na ten przykład chłopięca, młodsza część rodziny lubi bawić się w rankingi, kiedy osoby rodzinne mówią na przykład o swoich ulubionych grach, samochodach, książkach, filmach, kreskówkach. No i jak dochodzi do rankingu firm lub sklepów, to młody zawsze mówi, że Dipol to jego numer jeden.
No i to musiało nastąpić. I nastąpiło. Młody zrobił nam baner reklamowy, zaprojektował nowe logo i napisał claim, pełna profeska. Tak się ucieszyliśmy, że oprawiliśmy w ramki.
Przy okazji okazało się że mamy mnóstwo kołków, śrub, śrubokręty, młotki nawet ale ani jednego gwoździa w firmie. Na razie zatem stoi na ladzie, ale jutro zawiśnie. Nie wiem tylko nad certyfikaty czy pod certyfikaty?