16/05/2023
OFICJALNE OGŁOSZENIE
Nie współpracuje już z firmą SZLAK Zmysłów Zostałam wykorzystana i oszukana. W dodatku Pani Roksana podszywa się pode mnie, wysyłając oferty z moim nazwiskiem. Na dniach idę na drogę sądową wraz z moimi prawnikami. Do tej pory nie oddała mi moich rzeczy: kubki na warsztaty, maty do siedzenia na warsztaty dla dzieci, maty do skakania.
Patrzcie jak sobie ludzie kradną mój osobisty projekt, proszę zgłaszać mi wszystkie maile, które dostaliście z jej konta, będą dołączone do sprawy.
Oto pierwsze dowody:
Nie polecam całkowicie współpracy z tą osobą.
To osoba niezrównoważona psychicznie. Pierwszy raz zostałam tak potraktowana. Miałam z tą osobą tworzyć projekty. Zaprosiłam do projektu.
Pojechała dzień wcześniej ze mną kupić ostatnie materiały. Pojechała potem do domu. Pokazałam ile dokładnie jest sprzętu, co trzeba zabrać i o której godzinie ma być rano pod moim domem. Chłopaki przyjechali o wyznaczonej porze, znieśli wszystko i czekaliśmy na dole. Dzwonię do Pani Roksany. Otrzymuje informację, że ona jest pod prysznicem i przyjedzie na miejsce eventu.
Dodam jeszcze, że mam złamany palec u nogi i prosiłam o pomoc. Chłopacy nieśli z mojego domu sprzęt w rękach. Pani Roksana ani myślała, aby im pomóc. Wołała zająć się pół godziny parkowaniem, chociaż mieszka tyle samo, co ja od danego miejsca.
Oczywiście ja ze złamanym paluchem rozładowywałam cały sprzęt, chłopaki nosi spod mojego domu.
Potem wzięli mnie na bok dobra Daria, pokaż klasę, przeżyjesz jak ją tu zaprosiłaś.
Wytrzymałam uf... Po trzech godzinach sobie poszła. Składając cały sprzęt animacyjny.
Napisałam wprost, że nasza współpraca się kończy i w życiu czegoś takiego nie widziałam, aby ktoś tak się zachowywał.
Historia jeszcze nie miała końca oczywiście. Pani Roksana przyjechała kiedy zwijałam ostatnie sprzęty. Mówiłam wprost, że nie mam ochoty w tym momencie rozmawiać. Tłumaczyłam także, że teraz to ja zwijam strefę, bo trzeba to zamknąć do tej i do tej, regulamin. Tłumaczyłam, że właśnie przyjechał ojciec mojego dziecka, że chce mi przekazać dziecko, zanieść walizkę do domu. Pani Roksana w ogóle nie rozumiała. W końcu zaczęłam krzyczeć, bo nic nie docierało. Następnie udało nam się wyjść, oczywiście moje dzieci na to patrzyły i musiały w tej niemiłej sytuacji uczestniczyć. Dochodzę pod mój blok, ona tam stoi, wchodzę do klatki ona za mną, wchodzę do mieszkania, ona za mną. Uniemożliwiając mi zamknięcie własnych drzwi. Krzyczałam na klatce, że wezwę policję, jeśli nie da mi i mojej rodzinie spokoju. W końcu wyszła. I się zaczęło. Podszywanie się pode mnie, otrzymuję od Was informacje.
Jestem nadal w ciężkim szoku
To jest właśnie druga strona lustra animacji i fałszywych ludzi, którzy ci zazdroszczą pasji i tego, że ktoś robi coś dobrze, bo po prostu lubi to robić.
Pozdrawiam Pani Mydełko