14/12/2015
Pan Ryszard G. to bardzo sympatyczny, inteligentny, miły, starszy pan z "klasą" o arystokratycznej proweniencji oraz intelektualnej osobowości... Ale to maska nr.1. Zakłada ją wtedy gdy chce kogoś uwieść, coś wyłudzić, czymś omamić. To robi wrażenie głównie na starszych paniach, ale nie tylko. Jest ekspertem w uwodzeniu starszych pań. Robi wówczas kocią mordkę i maślanymi oczyma przenika ich duszę jednocześnie udając iż widzi w nich "Kobietę" jak potem mawia.... Na własne oczy widziałem jak wielokrotnie zmiękczał w ciągu pięciu minut naiwne panie, gotowe w zamian za tę jego kocią mordkę oddać mu swe ciało i duszę. Lista uwiedzionych jest długa. Te kobiety żywią go i chronią. Mimo to obgaduje je wulgarnie i z pogardą przy każdej okazji. Są jego ofiarami a on ich czerwonym pająkiem. Aktualnie eksploatuje przede wszystkim finansowo, co najmniej dwie panie spragnione relacji z dżentelmenem. Jednak nie życzę nikomu by osobiście ujrzał tego pana bez jego „uprzejmej maski", bowiem objawia się on wówczas jako ordynarny cham, o bandyckich skłonnościach. W rzeczywistości to człowiek nie szanujący prawdy ani uczciwości, zachwyca się oszustami i mordercami. Podziwia Dzierżyńskiego za jego bandyckie wyczyny. Jest dumny z tego iż podobno pił wódkę z Moczarem, ubeckim bandytą prześladującym Akowców we wczesnych latach Polski Ludowej. O ile to prawda Ryszard D. był wówczas gówniarzem ale chętnie opowiada o tym zaszczytnym wydarzeniu. Chwali się SBeckimi koneksjami, a nawet tym że siedział w pierdlu 8 miesięcy za oszustwa finansowe. Niewątpliwie ma dziwne powody do dumy… Mówi o sobie iż był „ukochanych dzieckiem PRLu”. Żył na koszt skarbu państwa do póki nie nastąpił Ziobro i nie wsadził go do ciupy za szwindle w których według jego słów również brał udział redaktor Kraśko. Jednak bezpieczniej jest nie wierzyć temu panu nawet w pół słowa, ponieważ nawet jak oddycha to kłamie. Ten Pan nie odróżnia przyjaciół od wrogów i wszystkich mierzy miarą swojego fałszu.