31/10/2021
Chwytaj Piwo powraca w podsekcji Żarełko!
Tym razem odwiedziliśmy świeżo otwarte miejsce, czyli Nowa Wytwórnia . To mieszczący się w kompleksie po dawnym Polmosie browar restauracyjny stworzony przez koncern Okocim . Najpierw kilka zdań o otoczeniu. Cały kompleks restauracji (bo obok jest ich więcej) prezentuje się bardzo ciekawie, szczególnie przestrzeń wspólna, gdzie można usiąść na pufach i leżakach. Bardziej przypomina on jednak Halę Koszyki w Warszawie niż stare Dolne Młyny. Pomimo industrialnej przestrzeni, wszystko jest czyste, chłodne i… zbyt nowe. Troszkę brakuje zróżnicowania i odrębnego charakteru poszczególnych knajp. Jeśli ktoś ma ochotę przyjść na kolację czy na piwo do miejsca trochę bardziej fancy, ale jednak troszkę mniej zobowiązujacego, to będzie to dobry wybór. Zobaczymy natomiast co będzie się tu działo w lecie, gdy leżaki wypełnią się ludźmi pijącymi piwko i drinki.
Wróćmy teraz do samej Nowej Wytwórni. Chociaż przypomina stylem lokale obok, to jednak robi wrażenie, szczególnie dzięki widocznym z sali warzelni i tankom leżakowym. Jeśli chodzi o piwo robione na miejscu, to na ten moment było do wyboru 5 stylów: czeski pils, weizen, pszeniczne z mango i marakują, cold IPA oraz hazy IPA (4 pierwsze można zamówić w formie deski degustacyjnej, którą widać na zdjęciu). Wszystkie piwa są naprawdę bardzo dobre. Ja bym wyróżnił pilsa z naprawdę fajnym chmielowym aromatem, mocno bananowego weizena oraz hazy IPA, które spokojnie mogłoby rywalizować z kraftowymi ipkami. Pod względem piwnym Nową Wytwórnię mogę z całego serca polecić.
A jak jest z jedzeniem? Tutaj jest równie dobrze! Ja zamówiłem pyzy z szarpaną wołowiną i gorgonzolą z musem z karmelizowanej cebuli, parmezanem oraz sosem demi glas na ciemnym piwie z jałowcem, smażonymi grzybami i estragonem. Trzy duże pyzy są obficie wypełnione świetnie przygotowanym mięsem. Co prawda, są one trochę niestandardowe, bo przypominają troszkę mięso otoczone puszystym puree ziemniaczanym (w którym być może jest gorgonzola i parmezan, ale nie było ich czuć) ukształtowanym w kształcie pyz, wciąż jednak smakują wybornie. Demi glas i mus z cebuli robią robotę.
Ania zamówiła pieczonego kalafiora (który miał być ostry, ale ostatecznie nie był) w pomidorowej glazurze z miodem i rozmarynem z zieloną soczewicą oraz musem jabłkowym z mlekiem kokosowym i cytryną. To danie jest równie dobre jak pyzy. Jest lekkie, ale sycące i pełne smaku. Kalafior przyrządony perfekcyjnie, chrupiący. Doskonale zgrywa się z soczewicą i musem, który balansuje całe danie. Co ciekawe, byłoby to idealne danie dla wegan, gdyby nie… dodatek miodu. Może warto byłoby zastąpić go czymś nieodzwierzęcym?
No i jeszcze deser. Zamówiliśmy pudding podany z lodami maślanowymi z lawendą, sosem z solonego karmelu i mrożonymi malinami. Ach co to był za deser! Co prawda jego nazwa, czyli sticky toffee pudding, jest trochę myląca, bo po niej spodziewałem się czegoś całkiem innego. W rzeczywistości pudding zrobiony jest ze słodkiego chlebka piwnego (który można zamówić też osobno – naprawdę warto!), natomiast sosu karmelowego jest dość niewiele (przydałoby się więcej). Deser nie jest zbyt słodki, ale mimo to jest przepyszny. Chlebek piwny ma fenomenalny smak, lody lawendowe również, dodatek mrożonych malin dodaje kwaskowatości i świeżości. Zdecydowanie spróbujcie.
My co prawda nie zamawialiśmy żeberek, które są specjalnością restauracji, ale myślę, że mogą być naprawdę świetne. Następnym razem koniecznie je zamówię.
Podsumowując, świetne miejsce do którego na pewno będziemy wracać, szczególnie ze znajomymi. Dobre piwo i pyszne jedzenie.